Na początku wszyscy stukali się w głowę, mówiąc: “Jak to? Nie, nie. To nigdy nie zadziała! Nikt się na to nie zgodzi!”. Jak można oddawać swoją pracę za darmo? Nie, fani nie przynoszą żadnych pieniędzy — sprzedaż w markecie przynosi.
Pierwszy artysta wypuścił swoją płytę, potem drugi, Trent pomyślał, że da ludziom szanse pobawienia się jego muzyką i objawił możliwość zakupienia wersji do miksowania. Radiohead wydało “In Rainbows”.
Świat powoli się zmienia — o dziwo — na lepsze dla klientów i autorów. Operacja wycinania wyrostka robaczkowego branży idzie powoli, ale konsekwentnie.
Dziś ruszyła nowa strona South Parku.1 Dostępne są na niej pełne epizody. Pełne epizody, dwanaście sezonów. Godziny godziny frajdy. Gdzie przelać pieniądze w podzięce? :-)
March 25th, 2008 at 1:19 pm
nie ma czegoś takiego jak „darmowe obiady”
(podobno Milton Friedmann)
……………….
znaczy (bo mówią, że niejasno się wyrażam) płacisz; tylko nie za CONTENT; a za „transmisję”
a że rozłożona na Więcej Klientow; to (ponoć) taniej. ale.
……………….
(np. lub za „hardware” — jak w przypadku nowej inicjatywy Apple; coby „darmowe” ładowanie do iTunes; w „zamian” za droższego iPoda…)
nie ma nic darmo; i nawet w Kapitaliźmie…;-)
March 25th, 2008 at 2:44 pm
@Makowski Oczywiście, że nie chodzi darmowe. Chodzi o “lepszą dystrybucję”. Ja tam nie chcę niczego za darmo, chcę płacić za rzeczy dobre i mieć wybór, o.
Britnej Spirs za 70 PLN to nie jest wybór.
Nowa płyta Skampararas za 25, od niezależnego wydawcy, to jest wybór. :)
March 26th, 2008 at 9:04 am
Nie Opi, to nie jest wybór tylko wydawca inny :). Gdyby tego samego kolesia wydawało naście wydawców, miałbyś wybór. A tak masz czyjeś zrozumienie zawartości portfela potencjalnego klienta i chęć owego uszczuplenia.