Czy z armią blogerów, agregatorów i zwykłych cwaniaków da się wygrać? To będzie ciężkie starcie, ale wydawcy już się jednoczą i rekrutują własne wojsko.
Gazeta Wyborcza “Gazety idą na wojnę“
Miałem się nie włączać w dyskusję o upadku gazet na rzecz nowych mediów. Kotek też “miał”.
Militarystyczna terminologia (“rekrutują wojsko”, “wielka wojna”) używana w artykule nie brzmi jak wyraz pewności siebie. Brzmi bardziej jak facet stojący na drugiej stronie ulicy, który krzyczy w naszą stronę “Wyjebać Ci? Wyjebać? No?”, a gdy machamy ręką na jego zaczepki i odchodzimy, woła za nami “No, dobrze! Bo bym Ci wyjebał!”
Silniejsi nie muszą się puszyć i napinać mięśni. Po prostu biją w twarz.
Mądrzejsi rozmawiają. Skoro przewagą gazet są ludzie mądrzejsi i jako medium są dużo silniejsi (czemu na chwilę obecną nikt normalny nie zaprzeczy) to czemu wymachują mi szablą przed oczyma.
I gdzie jest ta “armia blogerów”? Jak rozumiem, armia jest zorganizowana, ma jakiś wspólny cel, dowództwo, gradację stopni i przywilejów. Przeciętny bloger to jednostka wybitnie samotna, dowodzeniem nim zajmuje się najczęściej rodzina (bloger młody) lub partner życiowy (bloger starszy).
Rozumiem też, że jest to zabieg erystyczny mający na celu zebranie iluś tam tysięcy ludzi, pod jednym sztandarem, bo z wrogiem nazwanym łatwiej walczyć. Rozumiem też, że można jednym tchem wymienić ludzi piszących o swoich kotach razem z “agregatorami i innymi cwaniakami” i być w porządku.
Dalej w artykule stoi, że duzi rozmawiają. Ze sobą. Duży może więcej. Portale chcą płacić autorom zajumanych z gazet tekstów. Doniosła chwila. Może nadejdzie taki dzień, gdy portale uznają, że wartością dodaną są też użytkownicy piszący komentarze? Bo jeżeli informacja o tym, że Paris Hilton pokazała kanał rodny warta jest miedziaka, to dwa miedziaki warty jest komentarz o tym, jak Paris Hilton skończyła się na “…and Justice For All”.
Nadejdzie też czas, gdy nie będziemy musieli czytać artykułów z enigmatycznym źródłem “Internet”. Lub przeredagowanych blogowych notek zaczynających się “Jak podaje anonimowe źródło”.
Bo zgadzam się z tezą Piotra Waglowskiego, że wszyscy jesteśmy autorami. Beznadziejnymi, w większości. Prawo nie powinno jednak być tylko dla “białych ludzi, mężczyzn, szlachetnego rodu, posiadaczy ziemskich, o nieposzlakowanej opinii. Katolików”. Skoro szlachta nie daje przykładu, to jak od gminu wymagać, żeby sobie nie skopiował fotki na swój plotkarski blożek?
Jak wiadomo, prowadzenie bloga czyni ze mnie eksperta we wszystkim: od życia seksualnego muszek owocówek, przez systemy UNIX-owe po dziennikarstwo. Postanowiłem więc dać wydawcom gazet i redakcjom portali darmową radę.
Pierwsza jest darmowa, następne sprzedawane w pakietach po 30.
Jeżeli chcecie żebym Was czytał i dawał Wam moje ciężko zarobione pieniądze to musicie — to bardzo ważne — przestać pisać żenujące i słabe teksty. To jest wasza praca, do cholery. Przestańcie się mazgaić, wytrzyjcie nosy i nie pokazujcie na “układ” agregatorów i “armię” blogerów czyhających na wasze dobro.
Wiara w to, że rygorystyczne rozwiązania prawne pomogą wam zachować obecną pozycję jest równa wierze, że wystarczy wydać ogólny przepis o zakazie przechodzenia na czerwonym, aby ten proceder ustał.
Współczesny świat to cholernie dynamiczne miejsce. Programiści w BASIC-u nie płaczą, że nikt nie chce kupić ich arkusza kalkulacyjnego napisanego w Microsoft Basic v21, ustalono ponad wszelką wątpliwość, że kolej żelazna nie powoduje wyjałowienia u krów dojnych, kaseta magnetofonowa nie zabiła muzyki.
Ludzie zarzucają wytwórniom fonograficznym i redakcjom, że nie rozumieją współczesnego odbiorcy i chcą tego odbiorcę przekonać, że potrzebuje tego, co oni oferują.
Mała demonstracja. Joel Watson jest autorem komiksu Hijinks Ensue oraz podcastu pod tym samym tytułem. Jego celem jest utrzymanie siebie i swojej rodziny dzięki rysowaniu i gadaniu do mikrofonu. Każdy, kto przeleje dowolną kwotę na konto Joela, otrzyma miesięczny dostęp do podstrony, na której ukazują się szkice komiksów oraz krótki dodatek do podcastu, dużo luźniejszy w formie.
Mnie, jako wielkiemu fanowi ich cotygodniowej audycji zależy na tym, żeby jego misja zakończyła się sukcesem. Gdy tylko sobie przypomnę, podsyłam kilka dolarów. Ziarnko do ziarnka. Czyli wbrew powszechnej opinii o złych użytkownikach Internetu, co z piwkiem w jednej, a penisem w drugiej ręce ściągają wszystko za darmo, płacę za rzeczy, które na serio mi się podobają. Szok, prawda?

Wczoraj zauważyłem, że da się bez problemu obejść zabezpieczenie płatnej części strony Joela, napisałem mu więc e-maila i zaoferowałem pomoc w zatkaniu dziury.
A teraz zobaczycie różnicę między autorem, który kuma, a autorami, którzy nie kumają.
I know about that. The idea is, if you are going to steal the vault files, you probably aren’t going to donate any way. No reason to police douchebaggery.
Joel Watson via Twitter.
Zanim zakrzykniecie, że traci tylko pięć centów, no, może dolara, zastanówcie się, jaki procent jego budżetu stanowi dolar.
Więc nie paradujcie mi tu z prawnikami, nie róbcie sobie rautów, na których będziecie się poklepywać po plecach i płakać nad jakimś dupkiem, co buduje sobie bazę SEO na waszych artykułach o świńskiej grypie.
Piszcie ciekawe artykuły, kręćcie dobre filmy, grajcie fantastyczną muzykę i patrzcie, jak moje pieniądze płyną wprost do waszych kuferków. Na dziś nie macie mnie i mi podobnym osobom wiele do zaoferowania.
« Ubunchu: No to widziałem już wszystko | Ostatnie Koszenie Jezusa Chrystusa »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Gadżety, piwnice i trywialne informacje w tę stronę.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, grach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach.
April 29th, 2009 at 20:25
Trzeci akapit, ten militarystyczny, wybitny.
April 29th, 2009 at 20:39
@byte
Taki opiowy, nie?
April 29th, 2009 at 21:49
@eri:
I o życiu, taki. O życiu.
April 30th, 2009 at 00:52
Pamiętam jak uczyłem się programować w Visual Basicu.
Trauma pozostała do dziś.
Coś dawno nie było notki. Myślałem że czytnik rss mi nawalił.
April 30th, 2009 at 08:04
[...] Miałem się nie włączać w dyskusję o upadku gazet na rzecz nowych mediów. Kotek też „miał”. [...]
April 30th, 2009 at 13:49
Ciekawe ilu blogerów musi im to napisać, żeby to zrozumieli ?
April 30th, 2009 at 15:29
Wróćcie porządne media, niekoniecznie stare…
Artur Kurasiński (masz pecha chłopie, było tyle nie pisać :>) zachwycił się wczoraj wstępniakiem Michała Kobosko z Newsweeka:
Z przyjemnością przeczytałem bardzo ciekawą analizę Michała Kobosko (szefa tego samego Newsweeka o którym ironi…
April 30th, 2009 at 22:45
amen. gdzie się mogę podpisać?
May 2nd, 2009 at 19:04
GW kontynuuje kampanię
http://wyborcza.pl/1,82244,6562852,Wszechwidzace_oko_wydawcow.html
May 2nd, 2009 at 22:03
“Małe psy szczekają, duże nie muszą” (Lama Ole Nydhal)
May 3rd, 2009 at 20:20
Zasadniczo fajnie się czyta, ale stwierdzenie, że określenie „armia” jest nietrafione, bo blogerzy nie mają pagonów i oberkommando, trochę lami. Przecież „armia” przenośnie oznacza liczną grupę czegokolwiek o wspólnym mianowniku.
May 3rd, 2009 at 20:47
@UZi
Właśnie. Blogerzy nie mają ”wspólnego mianownika”.
May 4th, 2009 at 08:36
“Piszcie ciekawe artykuły, kręćcie dobre filmy, grajcie fantastyczną muzykę i patrzcie, jak moje pieniądze płyną wprost do waszych kuferków. Na dziś nie macie mnie i mi podobnym osobom wiele do zaoferowania.”
Do tego dorzuciłbym jeszcze nakaz rozejrzenia się i dostrzeżenia, że na kilka nowszych sposobów niż zadeermowane CD czy DVD filmy czy muzę łykamy. Ale z tym zawsze jest problem największy: z otwarciem oczu.
May 13th, 2009 at 15:46
>> Emil
prawda: „Blogerzy nie mają ”wspólnego mianownika”… ale też “fotografia” — to nie było “nowsze malarstwo”.
nowe techniki — tworzą INNE relacje; inne sposoby pozyskiwania informacji np.
nie będzie (chyba ;–) “gazet blogowych” — a raczej “serwisy…
i tak dalej.
inne Media; a nie “zagarnianie (= starego) Rynku”
July 13th, 2009 at 22:55
[...] HE pisałem już przy okazji listy ulubionych komiksów i podając przykład rzeczy, na które wydaje swoje pieniądze (i czemu nie na gazety). Audycja ma teoretycznie standardową formę (nowinki z Internetu, [...]