(Słowo wstępu. Zawsze mi się wydawało, że miasto, które kocham — Łódź — ma jakiś problem mentalny. Znam od cholery zdolnych ludzi ale to wszystko nie przekładało się nigdy na reprezentacje. Już za czasów sceny amigowej Łódź reprezentowało ledwie kilka rozpoznawalnych osób (thung, Metal, Monica, Guma aka Draw, Saddam, Bonzaj) a reszta (jak ja) stanowiło tło do scenowego życia. Warszawa, Wrocław, Poznań — ktoś zawsze był stamtąd — nawet w czasach 2.0)
Oto zakończył się pierwszy Boatcamp — impreza formułą podobna do Barcampu czy spotkań na Chłodnej. Brałem w niej udział i chciałem się podzielić refleksjami. Po pierwsze, brawa dla organizatorów za zabranie się za to. Mi by się nie chciało, moim znajomym by się nie chciało, tysiącu ludzi by się nie chciało — im się chciało. Trójka młodych osób spróbowała wprowadzić Łódź-City w strefę 2.0.

Część merytoryczna składała się z trzech prezentacji: “Captcha”, “Coworking” i “Adobe AIR”.
Prezentacja o Captcha, chociaż merytorycznie dobra, miała słabe momenty. Autor ugiął się trochę pod presją pytań i zaczął zmieniać zeznania. Raz miało sens mieć taką metodę zabezpieczenia przed spamem, innym razem nie miało to sensu, bo spamboty szybciej deszyfrują Captcha niż ludzie. Dyskusja nie została zakończona konkluzją i to było chyba najgorsze w całości.
Potem przyszedł czas na wystąpienie o coworkingu — mając doświadczenie z pierwszej ręki chciałem posłuchać, co też ciekawego mogą o tym powiedzieć. Prezentacja była dobrze zorganizowana, argumenty słuszne, większość spraw naświetlona a autor z sensem odpowiedział na moje dwa pytania: “Czy zastanawiał się nad prawnymi zabezpieczeniami takiej formy pracy” i “Czy wolałby pracować w coworkingu z przyjaciółmi czy obcymi”. Zdecydowany plus i brawo.
Potem nastąpiła prezentacja Adobe AIR. Byłem ciekaw co też w trawie piszczy, słuchałem więc uważnie. Wystąpienie prowadziły dwie osoby — to był pierwszy błąd — gdyż zależnie od sfery kompetencji jedna osoba wyrywała drugiej mikrofon, mówiąc znów za chicho, co powodowało zawołania “GŁOŚNIEJ” z sali. Podczas słuchania robiłem sobie notatki tak, żebym mógł zadać sensowne pytania. Kiedy skończyli, poprosiłem o mikrofon i zapytałem o kilka rzeczy (z tych, które zapamiętałem)
Niestety, nasza krótka wymiana zdań została przerwana przez moderatora, który odebrał mi głos po zadaniu kolejnego pytania. Prawdopodobnie miało to związek z moim językiem — trzeba przyznać, dość prostym — bo powiedziałem “Ja gówno wiem o AIR, przekonajcie mnie, że chcę w tym programować”
Dla rozluźnienia atmosfery prezentujący AIR zorganizowali konkurs. Zwycięzca mógł wygrać darmowe piwo. Pierwsze pytanie “Dla kogo pracujemy” spotkał się z ogólnym odgłosem rozbawienia z sali i pomrukami że taki PR ssie jajca. Ssał jajca. Zmieniono strategie: zapytano o języki w których można programować w AIR. Strzeliłem, że to JavaScript i ActionScript. Powiedziano mi, że jeszcze jeden. Odpowiedziałem, że świetnie, ale nie wiem. Ktoś się zgłosił i zaczął dukać, więc mu zawołałem, żeby mówił te dwa, co wymieniłem i walił jeszcze jeden. Nie zgadł. Wreszcie prowadzący objawili, że to HTML.
To zmusiło mnie do podniesienia głosu i zwrócenia uwagi, że HTML jest językiem opisowym, nie przechodzi testu Turinga i tak dalej.
Ponieważ i tu nie udało się przyznać nagrody zapytano o rozszyfrowanie AIR. Straciłem już kompletnie zainteresowanie i zacząłem się zbierać do domu. Ostatecznie kupiłem piwo i postanowiłem dołączyć do jakiejś grupy dyskutantów. Przyłapałem organizatora i przeprowadziliśmy dość miłą rozmowę — mimo mojego poprzedniego zachowania traktował mnie nawet poważnie — z której wynikało, że oni też chcą lepiej. Bardzo dobrze. Nie wątpię, że następny raz będzie fantastyczny i zamknie japy takim draniom jak ja.
Potem nastąpiła najlepsza część programu — zupełnie spontaniczna dyskusja na temat moralności a SEO. Ponieważ znów niewiele osób było zainteresowanych zadawałem pytania ludziom stojącym przy mikrofonie. I wreszcie czułem, że ktoś odpowiada mi z głowy. Trzy czy cztery osoby, z którymi rozmawiałem wpierw przez mikrofon, a później już prywatnie, potrafiły mi odpowiedzieć na pytania, które mnie dręczyły w sprawie SEO. Tak moralne, technologiczne jak i praktyczne.
I to mnie przekonało ostatecznie do Boatcampu. Żeby występować przed ludźmi trzeba na serio być gotowym na wszystko. Nie każdy chce i potrafi. Dla jednych “oficjalki” będą nudne, dla innych trudne. Nigdy nie zadowolisz i mnie, i faceta, który rozpoczyna zabawę w programowanie. Ale “po godzinach” znajdziesz ludzi, którzy zjedli zęby w swojej działce.
Dawno nie słuchałem czegoś z pozycji kompletnego neofity.
Boatcamp I przeszedł do historii. Czekamy na część drugą.

Specjalne pozdrowienia dla grupy edukacyjnej w kwestii SEO, członków Forum Optymalizacji
Megaspecjalne pozdrowienia (dziękując za cierpliwość w oczekiwaniu na wiadomość) Pannie A.
« Napisz mi Haiku (i niech się kompiluje!) | Przejść Acid, nie brać Acid przy kodowaniu! »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
March 26th, 2008 at 08:13
[...] chcą lepiej. Bardzo dobrze. Nie wątpię, że następny raz będzie fantastyczny i zamknie japy takim draniom jak ja. – ale dlaczego aż trzy dni?!? dlaczego tak długo… – to zbyt osobiste [...]
March 26th, 2008 at 09:36
Spać nie możesz? ;)
March 26th, 2008 at 11:47
Afterparty tez udane :-)
March 26th, 2008 at 13:43
oo to chyba pierwsza nota po spotkaniu ;) dzięki za ciekawą rozmowe mam nadzieje że na kolejne spotkanie zgłosisz się z jakąś prezentacją :)
March 26th, 2008 at 14:06
Spotkanie udane. Miejmy nadzieję, że nie ostanie. :) Ciesze się również z faktu, że była okazja do porozmawiania o tematach związanych z SEO. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania pozycjonowaniem.
March 26th, 2008 at 15:57
Zadajesz zbyt trudne pytania. Takim to trzeba : “a czy moge zmienic kolor tego przycisku?” albo “To fajnie skacze, jak to zrobic?… a nie tam – niewidomi, dostepnosc, otwartosc…
March 26th, 2008 at 16:09
[...] Recenzja spotkania napisana przez bronikowski.com. [...]