Nie chciałem wchodzić z nimi. Nie pamiętam jak ich poznałem i czemu poszliśmy do domu rodziców tej dziewczyny. W każdym szedłem w towarzystwie kilku osób. Dość młodych, ale nie dzieci. Postanowiliśmy. Nie, oni postanowili, że odwiedzimy rodziców jednej z dziewczyn. Doszliśmy do budynku, pobielonego tynkiem z frontu, do którego wchodziło się prawie jak do sklepu. Rodzice okazali się być bardzo rodzicowi. Uśmiechnięci, rozsadzający nas za kuchennym stołem, pytający czy czegoś chcemy i dający swojej córce małe, drobne rady. Te, które każdy ignoruje tym mocniej im częściej je słyszy.
“Załóż czapkę zanim wyjdziesz znów na dwór, jest dość chłodno”
“Pamiętaj, że w przyszłym tygodniu masz wizytę u dentysty.”
“Przestań brać heroinę.”
“Wyjmij łyżeczkę z herbaty. Wydłubiesz sobie kiedyś oko.”
Ludzie rozmawiali. Nie rozumiałem ani słowa. Wiedziałem, że gdzieś pomiędzy tym wszystkim ukryty jest klucz. To tak jak gdybym czytał krzyżówkę od lewa do prawa, rzędami. Litery nie składają się zdania. Ktoś wie, że to idzie pionowo, a to poziomo. Ja nie wiem, słyszę tylko litery bez klucza.
“Stolica Kanady?”
“Liczba morderstw popełniany w rodzinie?”
“Kto zagrał rolę męską w szlagierowym filmie ‘Przeminęło z Wiatrem’?”
“Przeciwnością kwasu jest?
E7, pionowo. Powiedziałem: “muszę wyjść do ubikacji”. Pomyśleć. Drzwi do kibla połączonego z łazienką były zamknięte. Zapukałem i po chwili usłyszałem szczęk odmykanego zamka. Jedna z osób — jak wynikało z mojej obserwacji gestów — chłopiec dziewczyny, w której domu gościliśmy. Opierał się rękoma o umywalkę i trzymał głowę w wodzie. Po chwili, pod wpływem mojego wzroku lub z braku tlenu, wyrwał ją z wody, parsknął w moją stronę i wyszedł. Wydawał się większy.
Czas rzucił się do przodu jak wściekły pies, który odkrył, że łańcuch został zerwany. Gdy myśli wróciły do mnie za oknem było ciemno. Szedłem korytarzem, a będąc tu przecież pierwszy raz, sprawdzałem wszystkie drzwi celem odnalezienia kuchni i ludzi. Trafiłem do sypialni. Tu, na podłodze, córka swoich rodziców gwałciła lub kochała się z koleżanką, która odwiedzała dom razem z nami. Nie mogę stwierdzić z całą pewnością, bo biorczyni seksu oralnego wydawała się być nieobecna w ciele. Obok strzykawka ze śladami krwi. Ktoś nie potrafił jej dobrze użyć. W zasięgu wzroku leżała jeszcze brzytwa. Też trochę rdzawo brudna.
Przeniosłem wzrok na łóżko i znalazłem przyczynę dla której akt seksualny odbywał się na podłodze. Nie było pościelone, a do tego przeszkadzała matka. Wpatrzona szklistym wzrokiem w sufit, z palcami sklejonymi krwią, przyciśniętymi do gardła. Pośrednia użytkowniczka brzytwy.
W tej sytuacji nie pozostało nic innego jak odnalezienie kuchni, dopicie kompotu i opuszczenie lokalu.
Korytarz, którym tu weszliśmy, był ciemny i wąski. Cichy i pusty. Cichy i pusty jeszcze osiem sekund. Zostałem odepchnięty na ścianę przez biegnącą postać. Amatorkę płci własnej gonił wcześniejszy pływak w ceramice. Z siekierą. Pomyślałem do siebie, klasyka. Należy doceniać konserwatywne podejście do mordu. Chwycona za włosy wyrwała się pozostawiając w ręku kawałek własnego skalpu. Oklepałem kieszenie spodni w poszukiwaniu papierosów.
Korytarz zapełnił się głosami i ludźmi. Człowiek z siekierą w korytarzu może się bronić póki starczy mu sił. Pierwszą ofiarą, choć właściwie uszło mu płazem, gdy się zastanowić był Ojciec dziewczyny. Ludzie nadbiegali i umierali a ja rozwinąłem chęć zostania komentatorem sportowym. Gdy jeden z przyjaciół dziewczyny dostał idealnie wymierzony cios ostrzem siekiery w kręgosłup użyłem głosu, którego mógłby użyć narrator programu “Śmieszne przypadki w sporcie”
“No, proszę Państwa. Wygląda na to, że obrońca nie spodziewał się takiej ostrej interwencji, ha ha. Wygląda na to, że będzie musiał zrezygnować z imprezy tanecznej. A co Ty myślisz, Emil?” — oddałem sam sobie głos w drugim mikrofonie — “Ha ha, nie sposób się nie zgodzić. Ale sama akcja warta uwagi, co udowadniają powtórki. Poza tym myślę, że rehabilitacja potrwa trochę dłużej. Kręgosłupy nie odrastają, jak pokazują statystyki. Ha ha”
Odgłos dobijania się do drzwi. Odgłos wyłamywanych drzwi.
W bronieniu się plecam-do-ściany trzeba pamiętać żeby ściana nie była drzwiami. Ktoś uniósł młotek i uderzył w kierunku posiadacza siekiery.
“Pięęęękne uderzenie” — krzyknął komentator w mojej głowie — “Proszę zobaczyć, opiera się na trzonku od siekiery. Nie będzie grał dalej. Zmiennik jednym uderzeniem oderwał mu żuchwę. Ha ha. Jedyny człowiek, który może polizać się po szyi!”
Nagłe wszystkie ciała wstały. Jak plan taniego horroru. Zmasakrowane. Posiadacz młotka powiedział: “Oni są już zbawieni”. Zgodziłem się i poszedłem ulicą do domu.
ciąg dalszy nastąpi
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
May 23rd, 2009 at 23:55
Masakra. Bierzesz coś, czy to życie opisujesz z autopsji? :)
May 24th, 2009 at 00:57
Pytanie jest nie czy, tylko co i po ile. I czy wysyłkowo mozna.
May 24th, 2009 at 01:51
To nie sen?
May 24th, 2009 at 02:21
@PeterCub
Się nie przyznaję.
@Valwit
Kolega był w Łodzi, tam depresja po ulicach chodzi.
@Chlorek
Sen.
May 24th, 2009 at 06:22
Pure awesomeness.
May 24th, 2009 at 08:30
Jak już pisałem na Blipie, czułem się tak, jakbym grał w Maksa Payne’a.
May 24th, 2009 at 08:45
Gratulować, gratulować!
Trochę brakuje mi fabuły, brakuje tego momentu kiedy można się przyzwyczaić do postaci zanim zginą… No chyba że to tylko “teaser”, tło wydarzeń (jak w: “zacząć od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”-Alfred Hitchcock). No to czekamy:)
May 24th, 2009 at 16:32
No nie wiem.
May 24th, 2009 at 16:34
@byte
Też nie wiem.
May 24th, 2009 at 20:25
hyhy no. dobre.
May 25th, 2009 at 10:47
intrygujące, choć nie mam pojęcia, dokąd to zmierza. z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
June 2nd, 2009 at 11:11
Oniryzm rządzi.
Dawno nic nie było, ale jak już jest to porządnie.
February 19th, 2010 at 00:53
gimmie more.