Piotrek, zapytany przez swoją sześcioletnią siostrzenicę o jednorożce, próbuje wytłumaczyć, co to za stwór.
– Widzisz — mówi — to taki koń1, tylko z rogiem na czole.
Dziewczynka popatrzyła na niego.
– Nie było jednorożców.
– Ależ były, dawno temu, tylko już wyginęły. Serio.
– Nie ma jednorożców. To tylko taka bajka, jak Święty Mikołaj. Nie ma Świętego Mikołaja. I boga też nie ma.
Każdy z nas urodził się ateistą. Żeby uchronić nas przed rozpaczą po śmierci Babci, powiedziano nam, że poszła do takiego miejsca, gdzie jest zajebiaszczo i “Dynastia” też tam jest, więc nawet martwa nie przepuści odcinka, w którym wszyscy okazują się być swoimi zaginionymi braćmi z amnezją. Żebyśmy sprzątali zabawki wciśnięto nam historię o dwóch podglądaczach z pedofilskim zacięciem: Mikołaju i bogu, którzy widzą każdy Twój gest i przygotowują odpowiednią karę dla nieposłusznych.
W szkole po lekcji polskiego, na której świetnie bawiliśmy obśmiewając greckie mity, chodziliśmy na religię, która przygotowywała nas do zjedzenia ciała i wypicia krwi Jezusa, który począł sam siebie2 z kobietą, wieczną dziewicą. Kupiono nam ładne wdzianka, wódkę i zegarek z dwunastoma melodyjkami. Z koperty patrzył na nas dumny amerykański orzeł siedzący na napisie “stainless steel“.
Rodzice nie kłamcie dzieciom o jeżu. I Mikołaju. I bogach.
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
July 10th, 2009 at 13:18
Zuch dziewczyna.
July 10th, 2009 at 14:14
Z drugiej strony, czytasz sobie taką pozycję jak Radykalni i myślisz sobie: hej, a co jeśli? A nawet jeśli nie, to może po prostu potraktujmy kwestię wiary/religii jako narzędzie. Jeśli ma komuś pomóc przetrwać, coś zrozumieć: fajowo.
July 10th, 2009 at 14:23
@nbw a mnie religijni nie przeszkadzają w ogóle. To raczej apel do rodziców ateistów żeby nie szukali skrótów. Mnie pomagają w życiu różne rzeczy, wiele jest głupich.
Gdyby dowolny kościół na serio wierzył w swoje słowa to pozwoliłby szczylom odszukać boga gdy już, ja wiem, będą mogli się iść legalnie napić. Tak to zwykła indoktrynacja dzieciaka, który polega na wiedzy dorosłych.
Byłem mały to wierzyłem, że w przedpokoju żyje wampir. Po jakimś horrorze się mnie tak zrobiło. Ojciec pogrywał sobie na moim strachu i zapewniał mnie, że jest. Nie mogąc ocenić rzeczywistości samemu przebiegałem przez przedpokój w nadziei, że tym razem jeszcze mnie nie dopadnie.
To była mała gra między dwoma osobami i z pewnością nie miała legitymizacji podobnej religii. Ostatecznie przekonałem się, że wampirów nie ma. Gdybym w szkole miał odprawy na temat walki z wampirami, chodziłbym na zajęcia z egzorcyzmów moja wiara w wampira w przedpokoju mogłaby być pielęgnowana do teraz.
Powiedz pełnoletniemu facetowi, że w przedpokoju jest wampir.
July 10th, 2009 at 15:19
Trafiony -> zatopiony.
July 10th, 2009 at 17:57
Za takie teksty spłoniesz w piekle, Emilu, w PIEEEEEKLEEEEE…
July 12th, 2009 at 03:39
Tak w kwestii formalnej… Dlaczego piszesz “Święty Mikołaj” z dużej litery, a “Bóg” już z małej? Przecież (nawet jeśli nie istnieje) należy mu się trochę więcej szacunku niż grubemu facetowi z reklamy Coca-Coli (bo z tym go teraz niestety kojarzy większość ludzi), prawda? ;)
A tak bardziej serio – stawianie Boga w jednym żędzie ze Świętym Mikołajem, jest, jakby to powiedzieć… po prostu niesmaczne :/
A co do Twojego komentarza, Emilu, to jest sporo rzeczy, których powinno się uczyć dopiero po 18-ce – na przykład taka matematyka – te biedne dzieci już od najmłodszych klas podstawówki muszą siedzieć i wkówać to dodawanie i logarytmy, a przecież większości z nich to zupełnie w życiu nie będzie potrzebne, i jako przyszli tragarze na budowie tylko tracą czas w szkole i niepotrzebnie się męczą w nocy bojąc się tych wściekłych całek i równań liniowych mieszkających w korytarzu! A przecież kiedy już będą dorośli, sami mogą sobie zdecydować, czy wierzyć że 2^5 to naprawdę jest 32, a nie 25 albo nie daj Boże 10…
Przecież taki 18-latek swój rozum już ma, a te biedne dzieci…
July 12th, 2009 at 03:42
A tak na marginesie… nie dało by się dodać jakiegoś mechanizmu powiadamiania o nowym komentarzu do posta…? Byłbym wdzięczny :)
July 12th, 2009 at 17:55
Pewnie by się dało. Nazywa się to rss i da się od dość dawna. A wkuwać, oprócz matematyki, powinno się też na języku polskim. Wtedy robi się mniej błędów.
July 13th, 2009 at 11:23
@marsjaninzmarsa: Czemu (w szczególności – starotestamentowemu) Bogowi żydów i chrześcijan, w dużej mierze ostremu sadyście i cynikowi, należy się niby więcej szacunku niż dobrodusznemu staruszkowi (tudzież nawet oryginalnemu Św. Mikołajowi, biskupowi Miry, który raczej robił jednak sporo dobrych rzeczy)?
July 13th, 2009 at 14:39
porównanie nie tyle niesmaczne, co zwyczajnie nietrafne, a może nawet nie zwyczajnie, może wręcz kulą w płot.
są określone zasady, jeśli chodzi o pisanie nazw własnych, choć z szacunkiem nie musi to mieć nic wspólnego. zatem ‘Bóg’, jeśli mamy na myśli jedynego Boga (np. Boga chrześcijan), a ‘bóg’, jeśli mamy na myśli jednego z wielu (np. Zeusa).
July 13th, 2009 at 14:47
@joan
Jeden Internet dla Joana! Oczywiście kiedy piszę bóg nie myślę o jakimś konkretnym. Jako ateista nie wierzę w żadnego. Gdybym napisał Jahwe albo Kriszna, to z dużej. Tak jak Mikołaj czy Krzysztof.
July 13th, 2009 at 15:05
to nie jest kwesta wiary, tylko różnicy między pewnymi pojęciami. nie muszę wierzyć w istnienie krasnoludków, żeby pisać krasnoludek małą, a Gapcio wielką literą.
July 13th, 2009 at 15:07
@joan
Oczywiście mam rację. Kiedy wspomniałem o wierze myślałem o pisaniu Krasnoludki z dużej ze względu na specjalne miejsce jakie mogłyby zajmować w moim umyśle.
July 13th, 2009 at 15:10
kiedy piszesz: “chodziliśmy na religię, która przygotowywała nas do zjedzenia ciała i wypicia krwi boga, który począł sam siebie z kobietą, wieczną dziewicą”, to zdaje się, masz jednak na myśli konkretnego Boga. w tym przypadku Bóg to imię.
a specjalne miejsca w Twoim umyśle, to już Twoja całkiem osobista sprawa :)
July 13th, 2009 at 15:17
@joan
w tym przypadku powinienem napisać Jahwe, racja stąd do Jamajki. Wyedytuję. :-)
July 13th, 2009 at 15:27
w tym przypadku raczej ‘Jezus’, jeśli boisz się, że napisanie słowa “Bóg” wielką literą uczyni z Ciebie człowieka wierzącego :)
July 13th, 2009 at 15:28
@joan
Nie boję się, nie boję. ;-)
Gdybyś wiedział ile razy przy rzutach karnych wzywam go nadaremno. ;->
July 13th, 2009 at 15:33
ale zawsze małą literą, zapewne ;)
July 13th, 2009 at 16:13
aha, ‘wiedziała’ i ‘zwróciła uwagę’ :)
July 13th, 2009 at 16:27
@joan
Tak mi się kołatało, że chyba płeć piękna, ale nie byłem pewien i postawiłem na posiadacza penisa, bo to jednak większość czytelników. Naprawiam.
July 17th, 2009 at 11:51
@marsjaninzmarsa tylko różnica między świętym Mikołajem, a b/Bogiem jest taka-że ten pierwszy istniał i dzisiaj miałby prawo czuć niesmak porównując go wyimaginowanego przyjaciela dla dorosłych.
July 20th, 2009 at 17:49
Odnośnie tekstu oznaczonego przypisem o numerze dwa – ostatnio fascynuje mnie to, jak się udało chrześcijanom wmówić wszystkim, że są religią monoteistyczną. Jakby do tego nie podchodzić, nawet pomijając świętych, aniołów i boginię Maryję, ich jest trzech. I żadne tłumaczenie, że jest jeden w trzech osobach, do mnie nie przemawia – czy gdyby tą samą metodę zaaplikować do bogów greckich, religia zmieniłaby się z poli na mono?
July 20th, 2009 at 20:17
@Xyzzy:
Fachowo to chyba pod henoteizm można podciągnąć. Znaczy, biorąc pod uwagę trzy osobowości Boga, w tym tę jedną najważniejszą(tylko kurcze, która to?!), świętych zaś pomijając jako mikrocelebrytów.