Warszawa, Plac Narutowicza. Godzina 17. Zimno, ale deszcz przestał padać. Kościół z zewnątrz wygląda jak forteca lub letni hotel Draculi. Nietoperze pod sufitem nie są pytaniem — są pewnością. W takiej oto scenerii nasi przyjaciele — Bartosz i Izabela postanowili zawrzeć związek małżeński.
Nie uczestniczyłem jeszcze w ślubie kościelnym, więc obserwowałem z wielką uwagą. Uroczystość okazała się być mszą z małym wyłomem dla poczęstowania młodej pary winem.

Offtza pije wino, Iza przywykła
Mimo całego mojego cynizmu, niechęci do instytucji małżeństwa, nie potrafiłem się nie uśmiechać. To cholerna frajda móc oglądać bliskie osoby, których życie jest wysepką sensu oblaną oceanami bezsensu. Oglądaliśmy cały proces od ‘chodzenia’ po sobotni finał. I pewnie wielu z nas trochę zazdrości. Albo bardzo. W ten dobry sposób oczywiście.
Offtza, jesteś cholernym szczęściarzem. Iza, jesteś inkarnacją Matki Teresy na środkach uspokajających. :-)
Jak zwykle nie składam życzeń, bo życzenia spełniają się tym, którzy nad nimi pracują.
W imieniu młodej pary chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy pofatygowali się z Łodzi na tę — trwającą ledwie godzinkę — ceremonię. Szczególne podziękowania za stworzenie (jak zwykle) atmosfery idą dla grupy zuo at fiut dot org: Leafa, Gosi, Oli, Artiego, Metala, Pio, thunga, Toudiego i warszawskiej grupy wsparcia Shota i Marty. Obiecujemy, że na Wasz ślub też wpadniemy i będziemy robić głupie miny.

Rozmazane w ruchu zuo pozdrawia: Pio, moi, metal, thung, Arti, (głowa Shota;), Toudie.
« Klamka zapadła | Nie ma brzydkich ‘digital environments’ tylko czasem ~/Desktop/ brak »
Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
Bronikowski.com © Emil Oppeln-Bronikowski <blog@bronikowski.com>
♥ (random bits of love) Filip Tepper
April 1st, 2008 at 2:32 pm
jaki „wyłom”?!?;-)))
to standard w ślubach…
http://www.slubnyportal.pl/slubkonkordatowy.php
(ech, Katolicy… co wy wiecie o Winie…;-))
April 1st, 2008 at 3:34 pm
Z PEWNEGO żródła wiem, że było to wyjątkowo dobre wino, choć nie było go zbyt wiele;)
April 1st, 2008 at 11:58 pm
Ino pacsec jako male owiecki bedum hasac i beeeczec - “viim!” “viiim!”
April 2nd, 2008 at 7:43 am
Kupy małych owieczek ;)
Ja uczestniczyłem w czymś takim. Jako koleś kompletnie nie mający pojęcia co czynić trzeba ale za to pełen dobrych chęci. Ponoć garniak leżał na mnie dobrze. Reszty nie pamiętam…
April 2nd, 2008 at 9:32 am
Swoją drogą trzeba mieć jaja żeby się chajtnąć 1 kwietnia…
Najlepszego.
April 2nd, 2008 at 10:54 am
Metal na tym zdjęciu jest łudząco podobny do Głupiego Rava… Nawet przez chwilę pomyślałem: Co tam robi Głupi Rav?