(Czytanie jest dla moronów. Chcę do warezów, teraz!)
Demoscena to prawdziwa studnia talentów. W trzech czwartych jest pusta, nadaje się do spożycia po przegotowaniu, czasem uda się trafić na prawdziwą źródlaną ekstazę.
Ostatnio poczułem się wybitnie zmęczony muzyką, której słucham. Postanowiłem dokonać chwilowej zmiany z “aby zagrać ten utwór potrzeba trzynastu osób, najlepiej po szkole muzycznej” na “niech mi Pan tu pieprznie basem tak płaskim, że niemalże przypomina wykres aktywności mózgu przeciętnego wklejacza zaklęć co znikną Śledzika”.
Rzuciłem się więc na archiwalne płyty i wygrzebałem starą kolekcję modułów. Na wstępie kilka słów o tym czym jest w ogóle moduł.
Scena komputerowa przez długi czas rozwijała się na komputerach, które miały ograniczone możliwości sprzętowe. Pięćdziesiąt megaherców, cztery kanały, osiem bitów rozdzielczości sampla, kilka megabajtów pamięci. Muzyk nie mógł po prostu dać koderowi swojego najnowszego numeru na dwa klawisze Casio wypalonych na płycie CD. Moduły muzyczne składają się z sampli (instrumentów) i patternów, na których umieszcza się ich wywołania. Każde wywołanie sampla może zawierać dodatkowy rozkaz modyfikujący brzmienie, zmieniający tempo całego utworu, czy nawet przemieszczania się między częściami utworu.
Zobacz: jedno wideo warte jest trzech blognotek.
Dzięki temu kilkuminutowy utwór siedzący w 64k intrze nie zajmował więcej niż 8-12 kilobajtów. Dodatkowo, dzięki odpowiednim rozkazom nie modyfikującym brzmienia, można było synchronizować efekty z muzyką.
Należy też wspomnieć o trackerach, które nie używały w ogóle sampli. Podstawowymi instrumentami były tam obwiednie (piłokształtna, prostokątna, sinusoida), które modyfikowano przy pomocy podstawowych parametrów (narastanie, opadanie, podtrzymanie, odcięcie, częstotliwość) uzyskując brzęczenie znane i kochane przez wszystkich posiadaczy Commodore 64.
Zobacz: buczący AHX.
Z modułami jest jeden problem: laikowi ciężko będzie ich wygodnie posłuchać. Jest trochę oprogramowania, które radzi sobie z większością formatów na tyle dobrze, żeby nie trzeba było odpalać Amigi, ale nie widziałem jeszcze przenośnego urządzenia, które zagrałoby coś z mojej kolekcji. Postanowiłem więc zużyć trochę niedzieli na przekonwertowanie kilku utworów do .mp3 — od razu ostrzegam, że nie udało mi się uzyskać genialnych efektów. Czasem jest to wina materiału (jakość sampli), czasem moja. W każdym razie nie macie co kręcić nosem na darmową muzyczkę, prawda? Duża szansa, że to pierwsze legalne pliki .mp3 jakie macie!

PS. Miłe złego początki. W ostatniej fazie Audiacity uwaliło znacząco jakość niektórych utworów, a w bloku padł prąd. Pcham 100MiB przez modem HDSPA. Docencie moje oddanie blogerskiej sprawie!!1
« iLiad e-book reader: szklanka do połowy pusta | Google Wave czyli bigos komunikacyjny »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
September 20th, 2009 at 15:12
Co do zapychania łącz, to może torrentem?
A to 50MHz… to chyba po dopale PowerPC ;P
September 20th, 2009 at 15:14
@Zibi
50Mhz to 68030. PowerPC do klasycznych sięgały 233Mhz. Potem Pegasos i AmigaOne dobiły do 1Ghz. Przepustowości mi nie szkoda. Nie miałem jak zestawić .torrent bo jak pisałem w PS nie było prądu. Miałem ograniczone możliwości, bo serwer domowy spał.
September 20th, 2009 at 16:47
No ciekawe jak się będzie tego słuchać.
Chociaż torrent byłby faktycznie lepszy ( u mnie ściągania na dobre pół godziny).
September 20th, 2009 at 17:04
No jo, doczytałem. Aczkolwiek A500 miała 7,16MHz ;P
A modki się właśnie palą na płytę. Dołączą do kolekcji innych modowych płytek w aucie ;P
September 20th, 2009 at 19:02
Arrrghhh! Waść mi w myślach czytasz znowu. Pech chce, że pracuję sobie leniwie nad pewnym projektem, który jest nader podobny. Ale póki co sza!
September 21st, 2009 at 09:09
A można prosić o kolekcję tych modułów w oryginalnych formatach?
September 21st, 2009 at 09:15
Jest gdzieś w Sieci wtyczucha do modów dla Winampa.
A skoro jesteśmy przy muzyce demoscenowej, to polecam twórczość 8-bitową, zwłaszcza atarowskie cziptjunsy (chiptunes) :-)
September 21st, 2009 at 10:05
Cosi, tylko nie winamp, błagam :)
Po prostu http://miniurl.pl/modki
pozdr, rdx
September 21st, 2009 at 21:05
A ja ostatnio jestem zakochany w muzyce z keygenów. Maja klimat podziemia i sceny :).
w mp3 przekonwertowane do sluchania przez player online: http://keygenjukebox.com/
w formacie xm: http://www.keygenmusic.net/
do odtwarzania xm polecam xmplay.
btw. i goraco polecam z szybkich utworów BRD_-_No.1_Video_Converterkg.mp3.
koniec moich linków, mam nadzieję, że czujecie do tego to co ja :)
September 24th, 2009 at 18:02
A gdzie XTD? Ja chcę jego barokowych klawesynów, chcę, chcę, chcę! (kurka, nie chce mi się samemu szukać i konwertować;)
September 25th, 2009 at 12:56
@nbb
Zawsze mnie zastanawiało o co chodzi z tą muzyczką w keygenach (nie oczywiście żebym ich kiedykolwiek używał).
Ciekawostka? Reklamowanie własnej muzyki?
October 9th, 2009 at 21:42
Muzyka w keygenach to coś w rodzaju sztuki upakowania (jak najwięcej efektów, nutek itp. w jak najmniejszej ilości danych).
A do słuchania mod, s3m, xm i innych to polecam ModPlugPlayera – bezkonkurencyjny jeśli chodzi o jakość. No i potrafi konwertować moduły do formatu wave (a stąd już niedaleko do mp3jek;)