16 Responses to “Google Wave czyli bigos komunikacyjny”

  1. Xyzzy Says:

    Ale tak w ogóle, to przydatne to? Ma to jakąkolwiek przewagę nad mailami/usenetem?

  2. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Xyzzy

    Za wcześnie żeby powiedzieć. Jest kupa fajnych pomysłów i wiele zagrożeń. To taka armata, która może wygrać Ci bitwę. Zależy kto ją obsługuje. Boję się, że większość armat do komunikacji obsługują obecnie ludzie nieprzystosowani.

    Osobiście nie widzę, na tę chwilę, przewagi nad Google Docs. Możliwe, że to kwestia stylu, w jakim pracujesz.

  3. yacoob Says:

    Ja mam mieszane uczucia. Taka fala w trakcie powstawania to tak jak napisałeś – chaos i oczopląs. Fala czytana po napisaniu jest o wiele czytelniejsza niż wątek emailowy i bardziej funkcjonalna niż dokument nad którym pracowało echnaście osób.

    Mój podstawowy problem to zakres użycia. Tzn. tak, to bardzo fajny młotek, ale gwoździ jeszcze nie wynaleźliśmy. Widzę Wave jako narzędzie strukturyzujące i (ogólnie) ułatwiające wymianę poglądów – tylko Wave samo w sobie będzie sztuką dla sztuki. Musi istnieć jakiś dobry sposób na spięcie tego z innymi metodami komunikacji (jest już bot twitterowy, poproszę teraz RSS, GReadera i pocztę). Jedną z demonstracji którą widziałem był blog – startowa fala to notka na bloga, edycje są odzwierciedlane w obu miejscach, komentarze na blogu to odpowiedzi na falę. I *to* było mega.

    No nic, zobaczymy.

  4. r. Says:

    Uwielbiam narzędzia do rozwiązywania problemów, które by nie istniały, gdyby nie było narzędzi do ich rozwiązywania :P

  5. yacoob Says:

    @r.
    …czyli komputery? :D

  6. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @r, yacoob

    Chyba możemy się zgodzić, że komputery są ogólnie chujowe, prawda?

  7. arcymon Says:

    ale tak w ogole to jakie przeslanie plynie z tego posta bo sie pogubilem… ?!

  8. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @arcymon

    Skąd mam wiedzieć? Przecież ja to tylko pisałem.

  9. arcymon Says:

    @emil
    nie no ja moze ograniczony poprostu jestem, chcialem sie kulturalnie zapytac (bo po przeczytaniu, nie dokonca wiem) czy w koncu jestes za czy przeciw google wave?

  10. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @arcymon

    Właśnie, ja też nie wiem. Całość wygląda jak maszynka do robienia chaosu ALE są pewne perspektywy (patrz komentarz Jakuba wyżej) które słodzą cały pomysł. Nie, nie potrafię sobie wyobrazić Wave w tej formie zastępującego e-maila. Tak, mogę sobie wyobrazić że używam go ad hoc przy pracy z grafikiem.

  11. radxcell Says:

    to jest jeden z tych momentów, kiedy ciesze sie, ze poprzestalem na maszynie z 2000 roku i na rozwiazaniach technologicznych z tejże okolicy… :)

  12. Valwit Says:

    pomysl mi sie generalnie podoba, spodoba mi sie bardziej jak bede to mogl sobie hostowac u siebie i miec wplyw na to co i jak bangla. czyli za kilka miechow byc moze.

  13. arcymon Says:

    @emil
    ahaa ;) no to te same odczucia mam co Ty.

    nie chcialbym sie pchac z butami, ale moze kots ma zaproszenia do GWave? ;)

  14. CoSTa Says:

    Mam wrażenie, że to posłuży geekom do głębszego onanizowania się. Ogólnie zaś – chaos aż miło patrzeć. Może tak właśnie ma być?

    Przestaję ogarniać dzisiejsze pomysły. Był ładnie wątkowany i szybki Usenet to musieli wymyślić phpBB czy jak to zwał i wszelka sensowna dyskusja umarła. Teraz wymyślają coś, co na pierwszy rzut oka przebije chaosem nawet fora.

    W firmie pewnie przydatne do wysyłania sobie fotek i ppsów. Na codzień jakoś tego nie widzę…

  15. DC Says:

    pomysl mi sie generalnie podoba, spodoba mi sie bardziej jak bede to mogl sobie hostowac u siebie i miec wplyw na to co i jak bangla. czyli za kilka miechow byc moze.

  16. Wave Says:

    Wave jest fajny, bardzo mi się podoba możliwość jednoczesnego użytkowania dokumentów, które w google docsach szwankowało. Chętnie wysłałbym komuś zaproszenie, ale niestety google nie przyznało póki co drugiej partii użytkowników żadnej puli zaproszeń…

    http://waveblog.pl

Leave a Reply