7 Responses to “Dzielenie przez zero”

  1. Piotr Szymczak Says:

    opi masz słuszność lepiej nad czymś dyskutować w większej “kupie” zróżnicowanej płciowo. Sporadycznie bywałem na wszelkiego rodzaju konferencjach typu Open …. , Linux …. etc i zawsze brakowało mi tam akcentu kobiecego ;-)

  2. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Piotr: ale już jest trochę lepiej. Chcę widzieć ten trend jako zwyżkujący, a nie pogrzebany przez ‘kluby dla kobiet’.

  3. CoSTa Says:

    A mnie niszczy instytucja parytetów. Równouprawnienie z nadania… Chryste, dlaczego kobiety same sobie robią tak, że później normalny człowiek patrzy na nie dziwnie? Nigdy tego nie skleję.

  4. asiaque Says:

    Wiesz, dla części dziewczyn z branży istnieje dość konkretny problem: nie ma z kim się kumplować po babsku. Większość kumpli to faceci. Większość kobiet z ich trajlaniem tolerujesz przez pierwsze 5 minut. Wśród fellow geeczek łatwiej znaleźć dobrą kumpelę niż wśród, dajmy na to, specjalistek od marketingu. Gdyby w Łodzi robili tego typu imprezę, pewnie bym się wybrała, choćby z ciekawości, kogo tam zastanę.

  5. Ania Says:

    A ja żadnych podziałów nie propaguję, sama się w takie nie bawię, aczkolwiek Girl Geek Dinners reklamuję… ponieważ lubię spotkania branżowe wszelkiego rodzaju, lubię poznawać nowych ludzi i dobrze się czuję na takich spotkaniach, czy to jako rodzynka, czy to jako jedna z wielu kobiet.
    Czasem się zastanawiam, o co chodzi feministkom i o co one aktualnie walczą. Przecież np. kobiety w IT mają łatwiej niż mężczyźni bo są “materiałem deficytowym”. Wszędzie są chętnie widziane jeśli cokolwiek sobą reprezentują.
    Nawet mój kolega z pracy jak mnie nie ma mówi, że brak mu kobiecego pierwiastka przy biurku obok :)

  6. Lanooz Says:

    “Otóż warszawskie “giczynki” postanowiły importować zwyczaj obiadków dla pracowniczek IT.”

    Oh. Proszę nie nie uogólniać. Z tego co na razie widać, to tylko jedna geeczynka ma zamiar (dopiero) zbierać inne.
    A w rzeczywistości to pewnie za tym projektem (by Aula) stoją głównie mężczyźni.

    Oczywiście pewności nie mamy.
    W każdym razie, niechętnie się do tego odnoszę w tej chwili.
    Bo…co nowego może wnieść taki meeting? Nie widzę rozwiązań i sensu.

    Z drugiej jednak strony polowicznie rozumiem. Warszawska Polibuda ostatnio zoganizowała kampanie reklamową dla dziewczyn. Bo dziewczyny raczej niechetnie tam ida, w obawie przed ‘meskimi wymaganiami’, ktore w rzeczywistosci sa fake’em.
    Podobne moga byc motywy Girls Geek Dinner, kiedy to po prostu ma sluzyc jako zachecenia dziewczyn do udzielania sie w wirtualnym swiatku w sposob realny.
    Zaczynajac uczeszczac na ten feministyczny meeting, prawdopodobnie dziewczyny zaczna i stawiac sie na zwyklych spotkaniach.

  7. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Ania, Asia, Lanooz: Dziękuję za opinię od zainteresowanych.

    Sam fakt przyszłych spotkań stał się tylko wymówką do napisania o manii rozłączania Rzeczy A na Rzecz A i Rzecz A-women.

    To, że kobiety chcą się spotkać i pogadać, jest oczywiste jak dwa plus dwa. Nikt nie chce i nie może odbierać Wam takiej możliwości.

    Jednak wolę po stokroć mieć możliwość spotkania Was na normalnych spędach (na których jest przecież czas wolny, gdzie można się zebrać i pogadać we własnym gronie) niż próbować włamywać się na kobiece herbatki.

    IT potrzebuje więcej kobiet, bo kobiety mają inne spojrzenie na niektóre sprawy. :-) (pomijam zdolność pisania notatek, które da się przeczytać)

Leave a Reply