Kraj Wolności znów podkreślił swoją wyjątkową pozycję i odrębność. Sąd odrzucił apelację Michaela Arnolda, którego w 2005 zatrzymano na granicy i którego laptopa przeszukano, co skończyło się ujawnieniem pedofilskich fotek. Przeszukiwanie urządzeń takich jak laptop zostało uznane za tak samo legalne, jak przeszukanie walizki, oglądanie zdjęć, materiałów wideo i papierów, które możesz mieć w kieszeni podczas kontroli.

Kontrolujący Cię pracownik nie musi mieć powodu1 do rozpoczęcia procedury przeszukiwania laptopa. Dlaczego mam problemy z taką procedurą?

Laptopy zawierają wiele danych. Tak wiele, że nawet ja — dość dobrze znający swój system — muszę chwile pomyśleć nad tym ile ciekawych rzeczy można na mnie zdobyć mając dostęp do mojego laptopa.

  1. Wszelkiej maści logi pozwalające na stwierdzenie gdzie byłem (IP przyznane z DHCP), czy oglądałem zdjęcia (montownie karty SD), czy logowałem się na laptopa z innego komputera
  2. Pocztę elektroniczną. Dużo poczty.
  3. Ciasteczka, logi przeglądarki, cache przeglądarki
  4. Moją pracę: kod różnych systemów
  5. Dane klientów: bzy danych, których używam w rozwojowych wersjach systemów
  6. Dokumenty, notatki, umowy, dane księgowe
  7. Hasła zapisane w menadżerze haseł

Ja wiem jak świetnym straszakiem są hasła ‘pomyślcie o dzieciach’ i ‘terroryzm!’, ale nie mogę zrozumieć jakim prawem — za jednym zamachem — szeregowy pracownik może zyskać legalnie dostęp do takiej ilości informacji.

O ile w przypadku zdjęć czy notatek w ‘analogowej’ formie przeszukujący ma małe szanse na spożytkowanie wszystkich informacji, to w przypadku danych cyfrowych — i możliwością kopiowania ich na granicy — dane można analizować na długo po tym, jak postawisz stopę w Stanach. Nawet jeśli nic na Ciebie nie znaleziono.

Zdarzały się też przypadki w których odprawianym osobom zatrzymywano laptopa do kontroli i obiecywano odesłać później. Kopiowano też zawartość iPodów.2

Takie przepisy powoduj, że już nie tylko moja prywatność jest mocno zagrożona, zagrożone są także informacje mojej firmy i moich klientów. Ja nie będę miał problemu z zostawieniem danych w Polsce, użyciem SSL, mocnej kryptografii i zabezpieczeniem się na różne sposoby. Wiele technologicznie nieświadomych osób, podróżujących z danymi ważnymi dla mnie, może paść ofiarą “bezpieczeństwa narodowego”.

Decyzja sądu jest dostępna w tym dokumencie.

Piotr ‘VaGla’ Waglowski napisał notatkę o wzmożonej kontroli na granicach USA i protestach organizacji zajmujących się prawami człowieka.

  1. chyba, że jesteś czarny albo w chuście, wtedy ma powód od razu []
  2. Co na to RIAA? Przecież to piractwo, tak przegrywać legalnie zakupioną muzykę w iTunes []
Tags Pisanina, Wiadomości, µGeek

3 Responses to “Nie jedź do Stanów (zwłaszcza z laptopem)”

  1. Shot Says:

    Mój plan to zaszyfrowana LUKS-em partycja z Ubuntu z pustym opisem w GRUB-ie (więc słabo widoczna) i domyślne bootowanie do czystej instalacji Windows.

    Wada: Jak zatrzymają laptopa albo skopiują dysk i się mu przyjrzą na tyle, żeby zobaczyć drugą partycję, to każą przyjść z hasłem do LUKS-a.

    Zaleta: Jak zobaczą laptopa bootującego się do Windows i poklikają po w-miarę-pustej instalacji to może puszczą bez zatrzymywania/kopiowania dysku.

  2. CoSTa Says:

    Co kraj, to obyczaj. W Polszcze jako chyba jedynym kraju UE mój bidny (acz obfity w pasie) staruszek musiał rozbierać się prawie do rosołu bo jakiś debil uwidział sobie w jego brzuchu potencjalne zagrożenie terrorystyczne. Zdaje się, że mógł tam bombę trzymać czy inny wąglik. Dokładnie nigdzie indziej (a fruwa staruszek czasem tu i tam), na żadnym niepolskim lotnisku nikt go tak nie męczył. Ot i folklor. Jako ten w Stanach. Tyle że ten w Stanach jest po prostu łamaniem wszelkich cywilizowanych standardów. No ale to faszystowski kraj był, jest i będzie. Ile by poprawek nie uchwalili.

    “Land of the free” my ass…

  3. Valwit Says:

    jedo slowo: TrueCrypt

Leave a Reply