W pewnym królestwie, którego nazwa ginie w mrokach historii, mieszkał książę. Fucha była całkiem niezła, płaca dobra, a jedyne zagrożenie stanowiła kombinacja złej wiedźmy i czaru zamieniającego w żabę. Na tę okazję książę utrzymywał kilka kurew o złotym sercu, które za dukaty pocałują praktycznie wszystko.
Idylla została zburzona. Królewska toaleta się zapchała. Gówno, a i obiekty natury okołohigienicznej wrzucane z pewnością przez roztargnionych domowników do muszli, rzuciły wyzwanie prawom fizyki.
Zawstydzony książę postanowił nie wzywać hydraulika. Raz po raz pociągał za spłuczkę pełen nadziei, że materia nieożywiona wreszcie odpłynie i dołączy do swoich braci w kanale. Tchórzył jednak za każdym razem, gdy poziom wody podnosił się zbyt wysoko. Nie pozostało nic innego. Trzeba będzie fizycznie usunąć to gówno.
Strapił się książę. Najbliżej czegoś co dziedziczyło wszystkie właściwości fizyczne gówna znalazł się podczas tego spotkania z dyplomatami kraju, którego nie kochał przesadnie. Zabawa ekstremistami nie znajdowała się wysoko na liście rzeczy, których szlachetnie urodzeni podejmowali się bez żachnięcia. Nie licząc tych zboków od markiza De Sade. Z sercem pełnym rozpaczy i duszą pełną strachu pociągnął za spłuczkę jeszcze raz.
Obserwował jak poziom wody podnosi się i podnosi. Kiedy wydawało się, że już za chwilę woda przeleje się za brzegi rozległo się ciche mlaśnięcie i breja opadła gwałtownie. Sytuacja została opanowana dzięki odwadze wrodzonej niechęci do pracy fizycznej i wiary, że Einstein pomyli się w przyszłości mówiąc, że problemów nie da się rozwiązać tym samym sposobem myślenia jakim się te problemy stworzyło.
Prawdziwy intelektualista woli poczekać, aż mu się kibel zapcha z jego własnej winy. Gdy się już zapcha, zaryzykuje rozwiązanie proste i o małych szansach powodzenia. Jan Kowalski popchnie gówno sam. Dlatego właśnie świat pełen jest szczęśliwych prostaków i zasrańców oczekujących, że problemy zasadniczo rozwiązują się same jeśli się poczeka dość długo.
« Magiczne, rewolucyjne, nie do uwierzenia | HTML 2 PDF: wkhtmltopdf »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
May 5th, 2010 at 11:01
Quod erat demonstrandum :-D
May 6th, 2010 at 03:33
Bardziej od określenia prostak pasuje debil, ewentualnie idiota… Jak to psychologowie ładnie mawiają.
May 6th, 2010 at 23:24
O, żeż ty w mordę święte słowa…
June 8th, 2010 at 18:52
No to ja zasraniec jestem. Na dziewięćdziesiątdziewięć procent