Piotr Szotkowski dostarczył mi kilka stron poprawek do poprzedniego tekstu. Ignorowałem jego e-mail tak długo, jak mogłem. Wreszcie zdobyłem się na odwagę i odpaliłem edytor dostępny w WordPressie, by po raz kolejny przekonać się, że pisanie w textarea jest wyjątkowo uciążliwe.
Potrzebowałem jakiegoś lepszego rozwiązania. Wiem! Napiszę sobie wtyczkę do Vima i będę mógł edytować teksty po ludzku.
Rzecz dzieje się w Internecie, okazało się więc, że spóźniłem się z tym pomysłem jakieś trzy lata. Przedstawiam Państwu Vimpress. Instalacja jest banalnie prosta:
cd mkdir -p .vim cd .vim wget http://www.vim.org/scripts/download_script.php?src_id=7348 -O vimpress.tgz tar zxf vimpress.tgz rm vimpress.tgz vi plugin/vimpress.vim (w Vimie) :56
W pięćdziesiątej szóstej linii konfigurujemy dostęp do naszego bloga. Jeżeli wszystko poszło zgodnie z planem :BlogList powinno wyświetlić listę notatek.


« Dwadzieścia pięć lat minęło | Dziad lub pedofil: wybór należy do Ciebie »
Comments are closed.
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.