11 Responses to “Dwa litry napoju”

  1. talme Says:

    Zbiorowa świadomość kreowana w dzisiejszym świecie przez media każe Ci się bać. Czy to o dziecko, gdy jesteś jego ojcem, czy o siebie, gdy stajesz w takiej sytuacji. Kryzys zaufania, żekby profesor.

  2. Valwit Says:

    taak. pomijajac juz kwestie pedo, ale moje ostatnie zamartwienie sie losem obcych dzieci skonczylo sie piecioma szwami na ryju. chyba mi przeszlo.

  3. sebick Says:

    Powinienem podzielić się jakąś głębszą myślą jak przedmówcy, niestey nic mi nie przychodzi o tej porze do głowy. Zamiast tego zapytam z głupia frant: jak wygląda kapelusz z postawionym kołnierzem?

  4. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @sebcik musisz wyobrazić sobie niepiśmiennego faceta z blogiem, który edytuje notkę z łóżka przy pomocy urządzenia przenośnego. I się wkruwia. O 2:26.

    @Valwit WTF? Opowiedz.

  5. Bee Says:

    Ale jedno jest pewne – tytuł poprzedniego postu pod tym wygląda dwuznacznie.

  6. r. Says:

    @Bee: nie wierz w przypadki ;)

  7. yanoo Says:

    pedofil!

  8. offtza Says:

    Najbardziej przerażającym jest fakt, że zdajemy sobie z tego sprawę. Akceptujemy normy, które doganiają nas w codziennym życiu. Powinniśmy z uśmiechem na ustach przyjąć fakt, że pomogliśmy drugiemu człowiekowi. Zamiast tego, zastanawiamy się, czy to iż nikt nie wyskoczył i nam nie wpierdolił, jest tylko odroczeniem egzekucji, czy informacją, że cała wściekłość rodziców została wyładowana na dwu litrowym napoju.

    Żal patrzeć na dzisiejsze społeczeństwo. Boli mnie oglądanie jak społeczeństwo usilnie i ze świadomością swoich czynów, zamyka się w ramach, z których nie ma wyjścia. Samo życie, jak również procesy w nim zachodzące nie jest skomplikowane. Skomplikowane staje się nazewnictwo. I to wszystko nasycone kulturą przerażania.

    W wolnej chwili lubię czytać pierdoły. Totalne bzdety nie mające nic wspólnego z realnym światem. Od pudelka do e-maili o treści “Ma Pan wspaniałe predyspozycje, niestety musimy odmówić, ponieważ inny człowiek lepiej pasował do naszego profilu”.

  9. Valwit Says:

    Opi:

    tak w skrócie: sylwester, pojawiła się znikąd śnieżyca, taka że o 22 nie było chmur a o północy dobre 5 cm śniegu, jedziemy samochodem, tempo żółwie bo widoczność na kilka metrów, ślisko i względnie spory ruch. Nagle centralnie w szybe uderzają 3 śnieżki i o cenymetry mijamy dzieciaka (na oko 10 lat). Zatrzymujemy się i widzę 3 dzieci cieszących się śniegiem, sęk w tym że robią to na jezdni, między samochodami i najwyraźniej samopas. Jest chwila po północy, więc rodzice pewnie świętują i przed chwila weszli do domu. Dzieciaki maja wszytsko w dupie więc ide do domu żeby zabrali gnojków z ulicy zanim komuś się nie uda ominąć. W ogródku stoi babcia, najebana tak że wali alkoholem na 3 metry pod wiatr i śnieg. Próbuje z nią gadac a ona tylko krzyczy żebym nie bił dzieci, więc zlewam. Puknąłem w okno ludzie wyszli, zaczynam tłumaczyć o co kaman, matki wykazują zrozumienie, tatusiowie i reszta nieżeńska patrzy troche jak na kosmitę. Nagle pojawia się babcia i znowu się drze żebym nie bił dzieci. Na co obrywam butelką (nie tulipanem) albo butem i nurkuję pod murek. Kilka sekund kopaniny i matki uspokajaja towarzycho. A ja 2 godziny później mam piękne pięć szwów między okiem a nosem, ciut poniżej dolnej powieki (fartowo, bo nos i oko całe) i bogatszy o bezcenną rade policjanta wracam do domu. A rada była taka: rozjechać gówniarza w chuj, zatrzymać się koło komisariatu, reszte się załatwi. Ponoć okolica na tyle nieciekawa że tak jest bezpieczniej.
    Biorąc teraz pod uwagę strach przed czarnymi wołgami i pedofilami, myślę że gliniarz miał absolutną rację, nie ma sensu ryzykować.

  10. CoSTa Says:

    Dobrze, że piątek nie przybiliście. Załapałbyś się na paragraf za klapsy. A może i coś jeszcze by się dorzuciło w stylu molestowania…

    Tja, poprawność polityczna zaczyna dusić coraz bardziej.

  11. pajeczaki Says:

    Kiedyś próbowałam ściągnąc małego Cygana z dachu śmietnika, bez sukcesu. Rozwrzeszczał się w jakimś niezrozumiałym języku, ewidentnie źle zinterpretował moje zamiary. Ostatecznie musiałam sie szybko ewakuować przed nadciągajacą grupą (mogła to być jego rodzina).
    Czasami trudno wyczuć. Można chcieć dobrze, a i tak wyjdzie jak zawsze…

Leave a Reply