Nie będę próbował tłumaczyć czym była (czym jest teraz, nie wiem, nie uczestniczę w jej życiu od bardzo dawna) demoscena. Jedno jest pewne: demoscena grupowała ludzi, którzy nigdy nie uważali, że materiał ogranicza twórcę. Najlepszym przykładem byli graficy. Zanim każdy ściągnął swoją własną wersję Photoshopa zarejestrowaną na Jana Kowalskiego, zanim komputery zaczęły wyświetlać miliony kolorów w niesamowitych rozdzielczościach, świat miał do dyspozycji kilkaset piksli w X i Y.

Dziś to wszystko wygląda śmiesznie. Gdy przed chwilą udawałem się na polowanie za kilkoma grafikami sam zastanowiłem się, czy jest jak je pokazać. 320×256 to mniej, niż wyświetla mój telefon. Nawet ten głupi blogowy szablon ma aż 510px wolnego miejsca.

Może ktoś jednak weźmie sobie jedną czy drugą grafikę pod lupę i zerknie jak te kropeczki pięknie poukładane. To kiedyś było wyświetlane na pełnym ekranie mojego monitora podłączonego do Amigi. Dziś to tylko znaczki, trochę większe od ikon.

Oto kilka (nie mogłem znaleźć żadnego dobrego archiwum z pracami z tamtych lat) obrazków:

Cyclone:

ahne pappa

cindy and bert

hansel und gretel

mobile

springtime feelings

Madd i Mustafa:

fancy trip

onyx generation

underwater flava

Mustafa:

mystic inflence

you know gejst

Rork:

czarownik

Zaac:

trogne

Żałuję, że nie udało mi się na szybko znaleźć więcej (kto by pomyślał — czasy Internetu) i nie mogę Wam pokazać jakiś prac Caro, ale co zrobić. Mam nadzieję, że nawet w 2008 potraficie docenić brak warstw, filtrów, malutką paletę kolorów i to, że ktoś miał nad tym wszystkim kontrolę.

I co Ty na to, Eri? ;-)

Tags µGeek

16 Responses to “81920 kropeczek w 256 kolorach”

  1. Mariusz Says:

    Staary, a gdzie Lazur? ;)

  2. CoSTa Says:

    16 bit jeszcze jakoś rozumiem ale to, co kolesie wyprawiali/wyprawiają na ośmiobitowcach…

  3. Marcin Says:

    Też właśnie miałem o to zapytać:-)

  4. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Mariusz: Lazur trochę za dużo szopił. ;-) Chciałem pokazać te malutkie, maluteńkie cudaczki. Nie przychodzi mi do głowy piksel Lazura. Z ciekawości aż sprawdzę.

  5. nbw Says:

    Dobra, Mon. Mniejsza o Lazura ale gdzie Dzordan czy Caro?

    Lazur robił jakieś piksele, ale nie przypominam sobie żadnego tytułu pracy.

  6. nbw Says:

    Na marginesie, pomijając umiejętności Lazura to trzeba przyznać, że miał zawsze mocny marketing. Nawet ci najmniej kojarzący scenę prawie na pewno kojarzą Lazura :)

  7. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @nbw Za cholerę nie mogłem nic wygooglać. Żadnego z nich nie chciałbym pominąć, ale jedyne stare produkcje mogę mieć na płytach, a płyty leżą gdzieś w domu. :-)

  8. nbw Says:

    Parę prac Mariusza i Karola mam gdzieś na dysku zapewne :)

  9. arti040 Says:

    Caluy (chyba) Lazur:
    http://gfxzone.planet-d.net/personal/lazur/lazur-personal_01.html

  10. arti040 Says:

    I jego IMO najlepsza pikselowa praca:
    http://gfxzone.planet-d.net/personal/lazur/02/lazur-whirl_of_sun.html

  11. eri Says:

    Eri wyszła. Rzuciła laptopa w cholerę i poszła na giełdę po Amigę.

    Dzięki za notkę :]

  12. YaaL Says:

    To ja tylko dorzucę moje ulubione narzędzie do wgniatania ludzi w ziemię: wisienka, w roli głównej występują pikselki w 16 kolorach.

  13. Hrw Says:

    Ach te stare grafiki… to były czasy…

    @YaaL: idę szukać szczęki - chyba gdzieś u sąsiada leży bo coś bigosem z dziury w podłodze zalatuje.

  14. przemas Says:

    Hmm jak coś znajdę produkcji Caro na płytach to mogę podesłać na maila, (chyba gdzieś była - muszę poszukać) A grafiki zacne i kopiąca w twarz. Tak to były czasy…

  15. greensky Says:

    teraz robi to chyba większe wrażenie niż wtedy

  16. madd Says:

    Hehe. Dodam jeszcze że większość tego została stworzona myszką na raczej marnych telewizorach przy odświeżaniu 50hz. Naprawdę oczy można wypłakać po paru godzinach pracy… Dla mnie osobiście największą inspiracją byli francuzi: Ra/Noon i Made/Bomb i ich uważam za mistrzów sceny wszechczasów.

Leave a Reply