Linux napędza coraz więcej urządzeń: telefony (+ platforma Android), PDA (choćby seria 8xx Nokii), sub-laptopy (Asus EEE, OPCL), cyfrowe magnetowidy (TiVo) oraz systemy informacji publicznej (aka info-kioski). Firmy doceniają możliwość modyfikacji kodu, wyboru platformy sprzętowej i ogólnej dostępności rozwiązań. Prócz przedsięwzięć czysto komercyjnych, jak to w świecie FOSS, powstają projekty, które można użyć bez potrzeby zakupu dedykowanego sprzętu.
Ostatnia moda na domowe centra rozrywki zrodziła kilka projektów mających na celu dostarczyć gotowe do użycia dystrybucje Linuksa, których jedynym zadaniem jest odgrywanie muzyki i odtwrzanie filmów. Jedną z nich, której rozwój śledzę, jest GeeXboX.
Co oferuje GeeXbox? Niewiele, ale właśnie tyle, ile mi potrzeba.
Formaty wspierane:
“Gikopudełko” użyje także zasobów Samby, NFS-a, bezprzewodowej karty sieciowej i pilota. Całość, w formie ISO, zajmuje około 7 megabajtów. Po uruchomieniu systemu z płyty, całość wczytuje się do pamięci i pozwala usunąć nośnik z napędu. Od tej pory mamy nasz prosty i przyjemny media-center. Oczywiście, istnieje też możliwość uruchomienia komputera z USBKeya.
Co jeszcze jest słodkiego w tym projekcie? Generator ISO. Przy pomocy prostego programiku możecie wybrać kodeki, których legalnie nie można dołączyć z dystrybucją, pobrać tematy (lub wgrać swoje), dobrać sterowniki do urządzeń (szczególnie karty WiFi, które wymagają blobów do działania), ustawić sieć, dzwięk i audio. Pobrać czionki czy ostatecznie, zmienić parametry MPlayera, na którym cały projekt jest oparty. Po wybraniu wszystkich opcji wystarczy wcisnąć “Compile” i po chwili otrzymamy nasze własne, wyjątkowe ISO.
Wydajność? Myślę, że cholernie dobra. Testowałem wcześniejszą wersję na P2/350 i większość z mojej kolekcji The Simpsons nie sprawiała najmniejszego problemu. Oczywiście, czasy się zminiły i kodeki stały się bardziej procesorożerne.
Podsumowując: gdybym miał telewizor, obok niego stanąłby mały komputerek, gotów do otwarzania mojej kolekcji kreskówek. Generator ISO jest pomysłem genialnym i pozwala zbudować coś co konfigurujesz raz i masz z głowy. Dodatkowo nie potrzeba dysku w komputerze, który będzie naszym playerem. Starczy mu sieć. Zdecydowane zwycięstwo w walce z wszechogarniającym hałasem komputerów.
PS. Zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Generator ISO może dołączyć pliki wideo do odgrywania. Wyobraźcie sobie rozdawanie płyt znajomym z Waszym ślubem/pogrzebem/meczem/koncertem, które nie dość, że “same się grają” to mają jeszcze menu z Waszymi mordami — “hał kul iz dat?“
Tags µGeekPodobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
January 22nd, 2008 at 1:54 pm
Weź do łapy Xboxa (pierwszego) i wrzuć nań XBMC. I masz media center, który nawet specjalnie nie straszy :)
January 22nd, 2008 at 1:58 pm
@r: widziałem XBMC, nawet ładne. Owca używa u siebie. Problem w tym, że szybciej będę miał luźny komputer niż XBoxa. ;-) Choć gdybym rzeczywiście miał telewizor to może i bym kupił konsolę, tylko jak bym wtedy pracował?
ISS zjadłby mi całe życie.
January 22nd, 2008 at 2:37 pm
“How cool is that?” is (c) copyright by Apple Computers Corp. and designed in California.
Sprawdziłeś czy nie łamiesz patentu? :)
January 22nd, 2008 at 2:46 pm
Nie wybieram się do Ameryki, więc wiesz. ;-)
January 22nd, 2008 at 4:21 pm
“Wyobraźcie sobie rozdawanie płyt znajomym z Waszym pogrzebem”
pozytywne perspektywy ;-)
January 22nd, 2008 at 4:47 pm
@Dev odchodzić też trzeba z klasą. :-P
January 22nd, 2008 at 10:00 pm
Hał kul is that? Nie mam pojęcia ale nazywa się to bodajże DVD authoring i można toto robic od czasów, gdy DVD wynaleziono i za pomocą niezliczonej ilości programów. Efekt chyba nawet sympatyczniejszy w odbiorze, bo ciotka nie zada mi pytania “łot de fak”, tylko po prostu se moje zejście puści na swoim playerku DVD bez kombinowania, co tez do jasnej cholery ma zrobić, by coś się jej uruchomiło.
Fajne, zbędne…
January 23rd, 2008 at 12:02 am
Costa, swinia jesteś. Miałem dokładnie to samo napisać.
January 23rd, 2008 at 2:57 am
@CoSTa, Valwit: mówicie o moim post-scriptum, tak? Zamieszczaniu menu i tak dalej? Nigdy nie przygotowywałem płyty DVD “kompletnej, z menu” — z pewnością da się to zrobić. Nie miałem w ręku odpowiedniego softu. Mimo to istnieje możliwość zbudowania płytki z np. serią małych Divixów, które zajmą mniej niż ten sam obraz na DVD. Czy może się mylę? :-)
Jest gdzieś jakieś RFC do tego menu w ogóle? :-)
January 23rd, 2008 at 8:51 am
Opi:
O PS też, choć mnie akurat chodzi o ogólniejszą nieco ideę. Po prostu wysyłanie ciotce filmika na penie, który może sobie obejrzeć po zbootowaniu kompa z owego pena (czy też płytki, whayeva) jest owszem kul ale kompletnie bez sensu w sytuacji, gdy pod telewizorem ma plyer DVD (Opi, dziś to naprawdę już standard :)) a w kompie czytnik owych DVD. Bootująca się płytka z serią małych DivXów jest geekowa na pewno ale średnio sensowna dla zwykłego zjadacza chleba :). Ale swój styl takie coś ma i nie zamierzam temu czemuś owego stylu odbierać. To JEST kul. No nie dla wszystkich ale JEST :).
O specyfikacje się mnie nie pytaj. Pod Win/OSX jest zatrzęsienie programów do uskładania DVD z menusami i czym tam jeszcze. Pod Lin na pewno też są. Odpal, pobaw się, przepadnij. Starsznie kręcenie płytek, które później na TV se można oglądać bez problemów wciąga :).
January 23rd, 2008 at 9:27 am
@CoSTa: Widzisz, jak wygląda życie w nerdowskim obozie. ;-) Oczywiście, wiedziałem o możliwości przygotowywania takich płyt, ale ponieważ oglądałem DVD raz na komputerze, a telewizora nie mam od lat, nie udało mi się o tym pomyśleć. ;-)
Notka i tak jest głównie o małym i zabawnym MC. ;-P
January 24th, 2008 at 7:41 pm
Opi, może coś takiego? http://www.popcornhour.com/onlinestore/ :)
February 3rd, 2008 at 11:52 pm
http://www.linuxmce.org/ łady i funkcjonalny Media Center pod Linuksem. Filmik, bardziej obrazowo: http://video.google.com/videoplay?docid=2176025602905109829&hl=en