Położyłem się około pierwszej w nocy. Śpię zwykle w słuchawkach, a do snu tulą mnie książki audio. Tej nocy wybrałem The Pleasure of Finding Things Out. The Best Short Works of Richard P. Feynmann. Po godzinie słuchania nie mogłem usnąć i rozpierała mnie energia. Tworzyć, poznawać, hakować, psuć, dyskutować. Wygrzebałem się z łóżka i polazłem do mojego kąta w kuchni w którym pracuję.
Przekartkowałem notatnik w poszukiwaniu tematów odkładanych „od zawsze” i tak wpadłem na projekt serii artykułów o komputerach i sieci. W założeniu miały być kierowane do mitycznego Zwykłego Użytkownika i tłumaczyć w przystępny sposób te wszystkie niuanse technologii.
Wyplułem z siebie pięć stron i straciłem wizję. Wizji już nie odnalazłem, tekst podsyłałem różnym osobom. Zdania były podzielone. Przepuściłem tekst przez oczy i palce Szproty, a później Kaji. Nic się nie kleiło.
Dziś postanowiłem, że puszczę as-is bo nie ma nic gorszego jak wpaść w pętlę cyzelowania tekstu, który nie ma szczególnej wartości i jest raczej próbą zmierzenia się z tematem.
Tekst opowiada o historii jednego kliknięcia i jak wspominałem wcześniej jest skierowany do osób, które używają Internetu, ale nie znają go od zaplecza. Tak mi się przynajmniej wydaje. W moim gronie znajomych naprawdę ciężko trafić na taki egzemplarz. Dlatego też obarczę Was zadaniem: jeżeli uda się Wam zmusić kogoś do przeczytania tego tekstu to będę bardzo wdzięczny za wszystkie opinie i komentarze.
« Co w skrzynce piszczy (wersja rysunkowa) | Poznań-Łódź, 22:10, Stacja kolejowa Poznań-Górczyn »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
December 11th, 2011 at 22:46
“polazłem do mojego konta w kuchni”
Kąta. Chyba, że masz bankowe w kuchni :-) (komentarz wywalić).
December 11th, 2011 at 22:48
@Ghoran
Naprawiłem zanim skomentowałeś. Komentarz zachować dla potomności. :-)
December 12th, 2011 at 00:18
Shared via Facebook. BTW – Flattr by się przydał. Łatwiej piwo postawić za dobrą robotę.
December 12th, 2011 at 00:30
@Schlussarz Daj spokój, brać za to pieniądze to byłby wstyd.
December 12th, 2011 at 00:33
Wiem, że Clarke. Jutro poprawię. Proszę mnie nie bić.
December 12th, 2011 at 12:18
Primo: „Napisy w menu są dla Was, numeracja jest dla ludzi odpowiedzialnych za dostarczenie wam jedzenia. Tak jak w Internecie, ale nie trzeba zostawiać napiwku!” Ostatnie zdanie odwrócić, bo wychodzi, że w knajpach napiwków się nie daje (w jaskrawym przeciwieństwie do Internetu). „W Internecie tak samo, tylko nie trzeba…”
Secundo (et analnoretentivo): przez Bałtyk niewygodnie się płynie do Norwegii.
(komentarz wywalić)
December 12th, 2011 at 12:28
@Fa-fik
Norwegię już dyskutowaliśmy na G+ i postanowiłem zostawić dla nadania bezsensownej dramaturgii.
Napiwki: racja. Poprawię. Komci nie kasuję, chyba, że na szczególne życzenie. Nie ma co ukrywać procesu odpluskwiania. Zero wstydu.
December 12th, 2011 at 13:17
” Na tej samej zasadzie przeglądarka wie, kiedy tekst pogrubić, gdzie dać obrazek i najważniejsze: w którym miejscu zrobić
odnośnik i dokąd ma on prowadzić, bo. . .
1.4 . . . adresy w Internecie”
To bo na końcu mi jakoś strasznie nie pasuje.
“Komputer to nie tylko nazwa, ale także główne zadanie urządzenia.
Komputer to maszyna licząca”
Jak bym nie widział o co chodzi, to bym nie zrozumiał. Laik nie załapie analogii.
December 12th, 2011 at 14:29
@tjeden
Podział się naprawi. To z komputerem rzeczywiście nie jest czytelne. Pewnie miałem tam dać objaśnienie: komputer, maszyna licząca. Skończę pracę i poprawię.
December 12th, 2011 at 20:20
pozwolilem sobie
http://www.wykop.pl/link/974977/klik-historia-jednego-klikniecia/
moze wykopowicze niezahejtują ;)
December 12th, 2011 at 22:22
@konradk
Zakładam się o piwo, że przepadnie.
December 13th, 2011 at 07:42
Przeczytałem. Za wiele srok za ogon, jakby. Część rzeczy pomijasz/upraszczasz (sieć), część nadmiernie eksponujesz (bazy – przecież przy prostym WWW żadnej bazy nie musi być.
“Kiedy wpisujemy adres w przeglądarce, pyta ona system operacyjny o numeryczną reprezentację tego adresu.” – przecież OS rzadko kiedy sam z siebie wie coś numerach. A jeśli wie, to o wąskim wycinku.
“to każdy operator mógłby powiedzieć swoim serwerom: „Wszystko, co nie nasze, Norwegom oddamy”” – szczęśliwie operator nie musi mówić każdemu serwerowi, którędy kierować ruch. Primo routery, nie serwery, secundo wymiana informacji z sąsiadami.
“Wielu ludzi mogłoby się nie zorientować, że w ogóle cokolwiek się stało, gdyż wszystkie systemy znajdujące się w Polsce działałyby bez większego problemu.” Tylko teoria. W praktyce w takim przypadku strony wczytują się niemiłosiernie długo, o czym można było przekonać się rok czy dwa temu przy awarii Google (brak łączności z GA). No i resolvowanie nazw może być mocno upośledzone.
December 13th, 2011 at 11:38
@rozie
Tak, nie ma balansu, to efekt pisania na dwie zmiany. Wiem, że strona nie wymaga bazy danych, ale jestem prawie pewien, że większość uczęszczana przez ZU taką bazę danych utylizuje.
OS o numerach: system ma TCP/IP, te gada do DNS-a.
Routery: nie możesz mi czynić zarzutu z tego, że za dużo napisałem o bazach, a za mało o BGP. ;-)
Internet w Polsce: to wszystko jest prawda i znów, odbiorca tego tekstu musi się poruszać po prostszych ścieżkach.
December 13th, 2011 at 19:56
Routery: ale w routingu wszedłeś właśnie na poziom BGP (połączenia międzynarodowe bez BGP?). Może lepiej było całą sieć odpuścić, zrobić to po IP w jednym LAN i dołożyć sieć na koniec, jako osobną bajkę?
DNS: akurat zwykle UDP, nie TCP. ;) Wiem, czepiam się, ale akurat moja działka. Zresztą, żeby “gadać do DNS”, musi mieć do niego routing. A i samo “gadanie do DNS” to też nie taka prosta sprawa. Bo ten, który odpytujemy (zwykle) musi odpytać (parę) innych, nim nam odpowie.
Jeszcze jedno: “Czym jest ten serwer? Ogólnie można powiedzieć, że serwer to komputer [...] Dlatego też tu nie kończy się praca serwera odpowiedzialnego za stronę. Przekazuje on wasze zapytanie niżej, do języka programowania [...]” – mieszasz. W tym kontekście serwer to wyłącznie program, nie komputer. Który “rozmawia” z innymi serwerami (np. DB).
December 13th, 2011 at 23:40
@rozie
No cóż, szczerze mówiąc to nie mam zamiaru już tego naprawiać. Włączyło mi się kompletne emo, a w połączeniu z listą zadań w pracy totalnie nie mam ambicji. Zupełnie zbytecznie to napisałem, Ci, którzy czytają już wiedzą, reszta świata nie może dawać większego faka. Tekst jest mocno niespójny, nierówny i za długi.
Ohłel, przynajmniej jest za darmo. ;-)
December 17th, 2011 at 15:30
Jako ktos pomiędzy Twoim Światem a Twoim Targetem, powiem: pisz tak dalej, a odwalisz kawal Wielkiej Nikomu Niepotrzebnej Roboty. Ludzi to nie interesuje. Nie tylko to zresztą. Ludzi zainteresowanie kończy się na cenie. Za komputer, telewizor, wibrator..
ale
napisz podręcznik
dla uczniów
z tego będzie pożytek
December 24th, 2011 at 15:22
Przeczytałem. Podobało mi się, chociaż chyba nie jestem targetem.
Dla kogo to jest?
December 24th, 2011 at 15:36
@krawasz
Teraz to już nie wiem. Dla ludzi, którzy używają sieci, ale nie znają flaków?
January 16th, 2012 at 14:28
Dobre – > moje matka ma juz pierwsza elemantarz