Ach, święta.
Kochają je dzieci, importerzy chińskiego badziewia i sprzedawcy marcepanowych szopek z jadalnym Jezusem. Od lat darzę zimowe święta szczerą nienawiścią. Wpierw jako dziecko byłem pozbawiony prezentów urodzinowych, bom ofiara zrodzona w końcówce grudnia, potem jako dorosły, gwałcony przez koszmarną muzykę i pstrokaty wystrój doprawiony fałszywymi uśmiechami współobywateli.
Święta nie będą jednak tematem notki. Tak mi się ulało po sześciu godzinach jazdy pociągiem. Chciałem wrócić do tematu dobrych treści w Internecie. Ostatnio mówiłem Wam, jaką wartością jest miłość okazana autorom. Niewymuszona, spontaniczna miłość e-mailowa. To jednak połowa (OK, trzy czwarte) naszej misji wspierania producentów treści.
Porozmawiajmy o pieniądzach.
Wszyscy przywykliśmy do płacenia w sieci, prawda? Za usługi, za faktury, za zakupy na Allegro, za bilety w przedsprzedaży. „Płacenie przez Internet” zostało odczarowane dla zwykłego użytkownika. Jedynym wyjątkiem jest tu płacenie za treść produkowaną przez niezależnych autorów.
Na początku puszyłem się i głaskałem po główce myśląc, że użytkownik w polskiej sieci to po prostu skąpiec i drań. Ja natomiast jestem wspaniałym i szlachetnym wyjątkiem, który daje datki autorom komiksów, podcastów, kanałów na YouTube, blogerom, programistom piszącym otwarte i wolne oprogramowanie. Potem ruszyłem się po naszym podwórku i byłem zdziwiony jak niewielu autorów umieszcza guzik „Donate” na swojej stronie. Przez całą swoją karierę „mecenasa z Internetsów” miałem okazję okazać wdzięczność tylko dwóm osobom: Kai i Tomaszowi.
Widzę tu pewne błędne koło: autorzy nie umieszczają guzika, nie ma w co klikać, autorzy nie słyszą o ludziach, którzy otrzymują datki od fanów, autorzy nie dodają guzika.
Może moja sytuacja jest niezwykła? Poza trzema serialami konsumuje prawie wyłącznie niszowe produkcje. Większość z nich powstaje w kraju Nowego Wielkiego Brata i ich autorzy nie mają problemu z wstawieniem guzika, ba, niektóre podcasty zaczynają się lub kończą listą darczyńców lub potrzeb, wskazaniem miejsca, gdzie można przekazać dolara.
Dan Carlin z podcastu „Hardcore History” (i „Common Sense”, ale ten jest o amerykańskiej polityce i za niego nie płacę choć słucham, ha) co odcinek kończy dżinglem „Buck a show”.1
Słuchając tego nigdy nie czuję się tak, jakbym słuchał reklamy. Uważam, że między mną a nimi istnieje dwustronnie pozytywny układ. Ja konsumuję, oni produkują, mi zależy żeby produkowali, im żebym konsumował.
Dlatego zachęcam Was, autorzy i Was, czytający, słuchający i oglądający: wstawiajcie guziki i klikajcie. Możemy sobie pieprzyć pod nosem, jak to stare media powinny zmienić model, żeby nam było fajnie. Zamiast tego próbujmy wprowadzać chaos pozytywistycznie, pracą u podstaw. Odchowajmy na własnej piersi autorów, którzy będą wiedzieli, że jest widownia i jest miejsce na rozwój.
Jeszcze jedno słowo o pieniądzach. Zawsze chciałem to zrobić, ale nigdy nie było okazji. Kieruję to zwłaszcza do wszystkich zwisających z cyca otwartego oprogramowania. Wiecie, że dłubalibyśmy w Win32 API albo szturchali kijem jakiegoś AIX-a pokrytego warstwą kurzu, gdyby nie nieustająca praca ludzi, którzy piszą otwarte oprogramowanie. Nie każdy z nas ma tyle talentu, żeby oddać tyle samo środowisku, nie każdy ma czas. Każdy z Was może wrzucić piątaka do puszki. Powiedzmy raz na tydzień. Czyli wszyscy w dziale piątaka. Raz na kwartał ustalić drogą demokratyczną lub przez mordobicie (mordobicie nerdów może być ciekawe, ustawcie kamerę, sprzedawajcie dostęp i mamy perpetum mobile) jeden projekt, który otrzyma przelew.
Ostatnia dygresja: co z płatnością za treści produkowane przez studia i korporacje? Płaćcie, nie płaćcie: kompletnie mnie to nie rusza. Napiszę notkę o tym, jak etycznie jest płacić za odcinek serialu zaraz po tym, jak przestanę być traktowany jak niepotrzebny przybłęda z Polandii. Podcasterom moje dolary z PLN-ów nie śmierdzą.
« Poznań-Łódź, 22:10, Stacja kolejowa Poznań-Górczyn | Punkt widzenia »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
December 24th, 2011 at 09:34
Dobra, gdzie ten guzik?
December 24th, 2011 at 09:41
@krawasz
Szewc bez butów jest hipokrytą, ha!
December 24th, 2011 at 09:51
“Tym płaćcie, tym nie płaćcie, tym płaćcie mniej, a u tamtych ile chcecie, bo mam to gdzieś.” Zabawny wpis ;)
December 24th, 2011 at 09:59
@Jack
Kimdżongil umarł, świat potrzebuje dyktatora. Wprawiam się.
December 24th, 2011 at 10:12
Mi najbardziej chyba pasuje model oferowany przez http://flattr.com/ Wpłacasz kasę, jak gdzieś jest flattr button, to go klikasz. Każdy, kogo klikniesz w ciągu danego miesiąca dostanie swoją działkę z kasy/ilość kliknięć. Jeszcze jakby w tym się dało automatycznie dać “abonamentowo” kliknięcie…
Mnie nie stać na danie wszystkim tyle, ile bym chciał dać. Jedyny słuszny model aby w miarę sprawiedliwie obdzielić wszystkich to właśnie tego typu automat.
December 24th, 2011 at 10:46
@karwasz: O tu, o: http://foundation.freebsd.org/donate/ :-)
December 24th, 2011 at 11:15
Jest jeszcze sprawa przepisów. W USA spokojnie możesz sobie taki guzik wstawić, a u nas na każdą zbiórkę publiczną musisz otrzymać zezwolenie.
December 24th, 2011 at 11:24
@Fizjonom Tak, to jest “delikatny” problem. Muszę napuścić kiedyś na ten problem księgowe.
EDIT: OTOH część podcasterów ma jakieś organizacje non-profit, które mają statutowo wydawać odcinki.
@Zibi
A jak Twoi czytelnicy nie mają opłaconego konta na Flattrze? Mała penetracja rynku. Majątku też nie wydałem, pewnie mniej niż dwieście baksów w rok.
December 24th, 2011 at 11:35
@trasz akurat tym od BSD to zacznie sie nalezec jak wymysla bardziej zyciowa licencje, bo z ta co maja ewidentnie mowia ludzkosci – nie chcemy waszej kasy jestesmy biedne studenty i tak ma byc.
@emil z placeniem za projekty OStak, z placeniem czasem ludziom ktorzy robia fajne inijatywy tez, sam przelewam na rozne fsfy, gnomy i do zwyklych hakierow kilka setek $ rocznie (kilka w sensie bardziej 3 niz 5) ale placenie za ntoki w blogaskach na ten przyklad? obojetnie jak ylyby genialne, sorry nie, nawet jesli twedy sie autorom odechce, trudo przyjda inni.
December 24th, 2011 at 11:40
@warto
Ale może się odechce autorowi, którego lubisz? Ja myślę o tym w kategoriach elektronicznie podpisanego browaru dla kogoś, kto opowiada ciekawe historie. Ogólnie chciałbym zaszczepić miłość do mikrodarowizn, bo to on będą budowały jakiś profesjonalizm na rynku niezależnych autorów.
Obwiesić się reklamami nie jest tak fajnie.
December 24th, 2011 at 12:30
Hostuję na swoim serwerze forum studenckie. Pewnego dnia dostałem maila od usługodawcy, że wyczerpałem przed czasem zasoby procka i płać już teraz. Rzuciłem temat na forum, nie minął tydzień i kasa się zebrała.
Wniosek – jeżeli ludzie coś doceniają, to chętnie się podzielą kasą. Tylko muszą wiedzieć jak.
December 24th, 2011 at 12:34
@yanoo Właśnie. Do tego mają być guziczki czy info. Żebyś wiedział, że tu możesz.
December 24th, 2011 at 13:11
“(…) sprzedawcy marcepanowych szopek z jadalnym Jezusem”
10/10 :-)
Bardzom kontent czytając Waści teksty.
PS. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)
December 26th, 2011 at 18:31
@zibi: Jak najbardziej można dać “abonamentowo” kliknięcia we Flattr – nazywa się to “subscribe”. Jak klikniesz, to powinna się na przycisku pojawić opcja subscribe zamiast flattr. Następnie zostaje do ustalenia, ile koljenych miesiący ma klikać dany projekt z automatu. HTH
December 27th, 2011 at 12:03
W Polsce działa już także platforma pozwalająca twórcom na zarabiania na kontencie poprzez mikropłatności – http://www.znakit.com. Autorzy mogą sprzedawać swój kontent albo z poziomu własnej strony www (przez widget Znak it!) albo w ramach Znakit-Agenda (http://www.znakit-agenda.com/en/). Zapraszam do rzucenia okiem na Znak it!
December 27th, 2011 at 16:22
@Grzegorz
Odspamowałem komentarz i rzucam okiem. Straszny chaos na tych stronach. Mogę prosić o linki do jakiś autorów, którzy używają tego systemu? Czy system obsługuje tylko wirtualną walutę?
December 29th, 2011 at 12:10
@ Emil
Znak it! w obecnej formie jest w wersji beta, pracujemy nad zmianami graficznymi i doskonaleniem funkcjonalności (ale niestety to trwa). W Polsce mikropłatności w dystrybucji kontentu to cały czas nowość – prowadzimy rozmowy z kilkoma wydawcami – ale nie mogę jeszcze zdradzić z kim. System Znak it! obecnie obsługuje tylko wirtualną walutę, choć w przyszłości nie wykluczamy poszerzenia oferty.
Gdybyś potrzebował dodatkowych informacji – bardzo proszę o kontakt:
gbunda@znak-it.com
January 2nd, 2012 at 23:47
Ale że co? Mam wstawić guziczek “Daj kartofla, jak Ci się spodobała/przydała moja notka/zdjęcie”? No #samaniewiem.
January 3rd, 2012 at 10:36
@Zuzanka
Jak chcesz. Ja daję kartofle.
January 3rd, 2012 at 17:50
Dałeś mi do myślenia. Tyle że – właśnie – w PL nie można zbierać.
January 5th, 2012 at 17:58
@Zuzanka
Spróbuj :)
January 6th, 2012 at 10:04
Jak to “w PL nie można zbierać”? Z technicznego punktu widzenia kliknięcie przycisku “flattr” nie różni się specjalnie od kliknięcia reklamy na stronie rozliczanej “za kliknięcie” (CPC) – wszak w jednym przypadku płaci Flattr, nie klikający, w drugim agencja reklamowa (pośrednicząca). Zresztą przepisy o zbiórkach publicznych dotyczą tylko zbiórek na z góry określony cel. I nie zbiórka, a prędzej sprzedaż po cenie określanej przez kupującego.
Żeby było śmieszniej, Flattr pozwala na flattowanie nawet treści/osób, które nie mają konta w serwisie.
Zresztą, jak chcemy się dać zwariować, to trzeba też usunąć przyciski “like it”, “+1″ itp. W końcu łatwo wykazać, że kliknięcie takiego przycisku powoduje popularyzację danego linku, czyli właściciel osiąga przychód z powodu reklamy jego strony (wykazanie, że linkowanie jest dochodem jest trywialne, Google sprzedaje reklamy). I każde podlinkowanie można uznać za uzyskanie przychodu przez autora linkowanego artykułu. Oczywiście tylko, jeśli chcemy się dać zwariować…
January 6th, 2012 at 19:40
W Polsce chyba jeszcze trochę czasu upłynie nim zaczniemy uświadamiać sobie sensowność dotowania autorów treści, które nam w czymś pomagają. Uważam, że niechęć do płacenia za treści to nasze błędne wyobrażenie, że treść to coś absolutnie abstrakcyjnego i nieprzekładalnego na konkret. Twórcy anglojęzyczni mają też potencjalnie większe o kilkaset milionów grono odbiorców – co sprawia, że mają również większą szansę na “docenienie” – jednocześnie mają większą konkurencję.
January 20th, 2012 at 15:03
Dotowanie treści autorów to jedno, a płacenie za np. rozbudowane wersje artykułów to drugie. Wydawnictwa mogą w necie publikować rozbudowane wersje artykułów drukowanych w tytułach papierowych. Wersje rozbudowane mogą być publikowane w internecie za dodatkową mikro opłatą (mogą być rozbudowane o dodatkowe zdjęcia, teksty, linki do archiwaliów itp)