Kupujemy mieszkanie dla siostry. Jest z tym trochę biegania i dzwonienia. Ponieważ nie ufam jej w kwestii papierkologii muszę czasem dzwonić drugi raz i potwierdzić zebrane przez nią informacje. Ostatnio nie potrafiła mi odpowiedzieć jakie firmowe papiery mam dostarczyć do banku, więc wybrałem numer z wizytówki.
Dryń, dryń.
- “Dzień dobry. Nazywam się Emil Oppeln-Bronikowski i dzwonię w sprawie kredytu mieszkaniowego. Rozmawiała Pani ostatnio z moją siostrą, Anną.”
- “A, tak. Dzień dobry. W czym mogę pomóc?”
- “Mogłaby mi Pani powiedzieć jakie papiery muszę dodać do wniosku kredytowego?”
- “Czy są Państwo małżeństwem?”
- “Słucham? Przecież powiedziałem, siostrą!”
- “Czyli nie?”
- “…”
Zgnilizna moralna przy tych telefonach siedzi, normalnie!
« Nigdy nie spałam z użytkownikiem PC | Galaktyka repozytorium »
Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
Leave a Reply
June 13th, 2008 at 19:19
jako reprezentantka pań siedzących przy telefonach stanowczo protestuję! jestem moralnie najwyżej nadgniła.
June 13th, 2008 at 23:28
Pamiętam jak wynajmowałam mieszkanie z bratem. Żadna właścicielka nie wierzyła,że jesteśmy rodzeństwem nawet jak zobaczyła nasze dowody :)
June 14th, 2008 at 06:50
Jaka zgnilizna? Wszystko zgodnie z biblijnym planem stworzenia. Skoro Adam i Ewa byli pierwszymi ludźmi to wszyscy jesteśmy owocami kazirodczych związków ;P
June 14th, 2008 at 16:29
Było potwierdzić i miec spokój. Ale nie, ten musi pod prąd. Jak nie Linuks, to z siorą się nie chce chajtnąć. Co za nacja…
:)
June 14th, 2008 at 23:10
Jaki bank?
June 16th, 2008 at 15:04
To w końcu są państwo małżeństwem, czy nie?
June 16th, 2008 at 15:06
Yanoo, teraz to już nie wiem :)
June 17th, 2008 at 07:27
panMówipanmówi…
June 17th, 2008 at 07:29
ps.
przeca wiesz: ona ma tam Kółko i Krzyżyk. i Ómi tylko stawiać znaki olówkiem (= kopiowym).