Wydano nowego Firefoksa. Twitter pada na pysk. Blogerzy przerzucają się z krawaciarzami o to, czy impreza była koszerna, czy kanapa (po 30K PLN za sztukę) dość wygodna i co z tego wynka. Kupiłem trzy płyty, dwie muzyczne i jedną grę. Płyty nie chciały zaskoczyć w komputerze coby ich nie piracić, a gra, którą aktywuje się przez sieć nie daje się aktywować. Bo klucz jest użyty. Nie ma z kim o tym porozmawiać. Kupujcie oryginały, zabawa dla całej rodziny.
Polacy odpadli z Euro. Odpadli koncertowo, pokazują nonkonformistyczne podejście do dyscypliny, którą uprawiają. Mogą wystąpić w reklamach środków zabijających smród potu, bo prawie nik się nie zmęczył na tyle, by cuchnąć.
Dolar leci na łeb, Thunderbird nie obsługuje lokalnych skrzynek pocztowych, mam wezwanie z Urzędu Skarbowego, na imprezie ogolono mnie na łyso. AmigaOS nadal nie jest najpopularniejszym systemem na świecie. Fotografia umiera. Pornografia trzyma się dobrze. Fajki drożeją, ale już prawie nie palę (wrzućmy to na kupkę tragedii), Orange wystawia faktury, nie chcąc przyjmować ode mnie rozliczeń za połączenia z ludźmi, których mam szczerze dość.
Większość projektów, na które się cieszę, nie wychodzi poza fazę “Mam taki pomysł”, wszystkie projekty, których nie znoszę są w fazie “czemu to jeszcze nie gotowe”. Skończyły się worki na śmieci i płyn do kąpieli — “O zapachu szyszek”. Mój nowy LCD ma już dwa piksele świecące na niebiesko. Kupiłem Maka i chyba zaczynam rozglądać się za facetami.
Świat jest pełen rzeczy. Mało kto jednak zauważa, jak bezsensowne są te nasze małe wojny prowadzone z cieknącym kranem, otyłością, odsetkami od kredytu i setkami na stole. Machamy tak łapami przez sześćdziesiąt lat i zakopują Nas w małym, drewnianym pudełku, a ZUS — jak szeryf z taniego westernu — wypłaca za naszą głowę cztery tysiące nowych polskich złotych dla zabójców, którymi tak często okazują się najbliźsi.
Łazimy, kupujemy, wydalamy, kopulujemy, znikamy, a świat kręci się dalej.
Tak wygląda Wensu na tle Słońca.
Wasz jutrzejszy commit, design i muzyka nie doskoczy nawet do kolan zajebistości Wszechświata. Trzeba się nauczyć z tym żyć.
Tags Pisanina, PrywataPodobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
June 19th, 2008 at 12:31 am
Tak, to jest post optymistyczny. Serio. :-)
June 19th, 2008 at 1:32 am
A wygląda, jakbyś upił się na filozoficznie [:
June 19th, 2008 at 6:22 am
Z tym Makiem to serio jednak? Macbook?
June 19th, 2008 at 6:51 am
Kupiłeś maka? Jak bardzo cię upili :-> ? No chyba że to wynik imprezy z goleniem :D
June 19th, 2008 at 6:52 am
@Byte Uhm. Odkupuję od Artiego jego PowerBooka. W sam raz żeby poklikać OSX.
@YaaL Brzmi sensownie. Może to właśnie zrobiłem? ;-)
June 19th, 2008 at 6:56 am
@btd Nie no, to świadoma decyzja. Pomagam makowcy się dozbroić w iMaka, a sam będę mógł jeszcze bardziej marudzić na OSX mając go w domu. Takie nerdowskie S&M. ;->
June 19th, 2008 at 7:05 am
A to nowy Macbook, na Intelu?
June 19th, 2008 at 7:06 am
G4. Styknie mi. Poklikam w UNIX-owe flaki i oddam komuś.
June 19th, 2008 at 7:09 am
Dobra, cofam pytanie, ja głupia dziewczynka. Przecież PowerBooki to jeszcze PowerPC :)
June 19th, 2008 at 7:09 am
Eeeech Opi, do zagadnienia podchodzisz od dupy strony. Już dawno naumiałem się jednego: cały ten szajs kręci się dla mnie, bym mógł przez chwilę mieć na czym oko zawiesić, do czego ucho przyłożyć i kogo skląć lub przelecieć.
Tak, piszesz też po to, bym miał co robić rankiem.
Że też wszechświatowi tak się chce wciąż tyrać dla mnie…
June 19th, 2008 at 7:16 am
@CoSTa Nie, nie. To post optymistyczny. Oczywiście, fantastycznie jest mieć te swoje problemy i małe radości. Czym szybciej zrozumiemy, że jesteśmy tu chwile, tym mniej czasu spędzimy na nadymaniu się i walce o metr kwadratowy piaskownicy, o grabki i o to, kto zacny bardziej. ;-)
June 19th, 2008 at 8:53 am
Khem, chwilowo to ja mam etat marudzącego na OSX.
June 19th, 2008 at 9:40 am
Ja Ci zafunduje jakis ostry reset w najblizszym czasie. Optymistyczny reset. Z elementami filozoficznymi.
June 19th, 2008 at 10:15 am
to zdjęcie przypomina mi Apocalypse Now, jeszcze tylko “this is the end, my only friend, the end…” brakuje
June 19th, 2008 at 10:18 am
Kierzko: ale musisz mieć maszynkę i dużo finki. Inaczej się nie liczy.
r.
June 19th, 2008 at 11:10 am
O jezu… taki post z samego radan. Gdybym czytal pesymistyczna wersje chyba podcialbym se zyly samymi krawedziami nieoantialiasowanych literek…
June 19th, 2008 at 12:06 pm
mogłeś tego posta popełnić wczoraj, miałabym mięso do eseju pt “portret współczesnego nihilisty”
June 19th, 2008 at 4:18 pm
http://www.ted.com/talks/view/id/229 - można polecić. post brzmi, jakby był napisany pod wpływem tej prezentacji.
June 19th, 2008 at 6:15 pm
Opi, a z tymi facetami to poważnie? Bo jakby co, jestem wolny :D ;)
June 19th, 2008 at 11:34 pm
najpopularniejszym nie, ale najzajebistszym tak. i to sie liczy. AmigaOs znaczy sie. a LCD zareklamuj.
June 20th, 2008 at 1:35 pm
ale tu Wesoło! ;-))