W dniach 24 i 25 czerwca, w Szczyrku, odbyła się konferencja Democamp, na której miałem przyjemność gościć. Sama impreza była wręcz przepełniona wydarzeniami i wprost nie mogę nie napisać kilku słów raportu.
Swoją podróż na imprezę rozpocząłem w poniedziałek, tak żeby mieć czas pozwiedzać zanim zacznie się część oficjalna. Na moje szczęście na miejscu byli też już organizatorzy (Adam, Kuba, Paulina, Wiktor) i mogłem pozwiedzać lokalne knajpy w doborowym towarzystwie. W ramach sportowego współzawodnictwa rozegraliśmy turniej w trambambulę i ping-ponga. Tak minął dzień zero.
Dzień pierwszy to śniadanie, moje pierwsze podejście pod górę1 no i ostatecznie wybiła godzina, w której rozpoczęto serię prezentacji. Zanim jednak oddano mikrofon prelegentom mieliśmy okazję wysłuchać krótkich wystąpień organizatorów nowych spotkań *camp: krakowskiego Krakspotu, olszytńskiego Olcampu i jeśli mnie pamięć nie myli, przedstawiciela Szczecina. Niestety, moja pamięć uległa tutaj jakiemuś uszkodzeniu i nie mogę zdradzić detali, ani czy w ogóle ta sprawa miała miejsce.

Serię prezentacji rozpoczął Dominik Koza, razem z pomagającym mu (występującym jednocześnie w roli kamerzysty) z doskoku Maciejem Budzichem. Tematem był Kodeks Blogerów – rzecz mocno aktualna zważywszy na coraz większe zainteresowanie firm reklamowaniem swoich produktów i usłuch przy użyciu „nowych mediów”. Dominik opowiedział pokrótce historię powstania samego Kodeksu, oraz to, które dziedziny z życia blogera ma on regulować. Chodzi głównie o etykę w pisaniu o produktach, stosunek marketerów do blogerów (padło wiele przykładów – tak od prezentujących jak i z sali), a całość przesłania podsumował Maciej używając trzech prostych do zrozumienia słów „Nie kłam, kurwa”.

Zaczęliśmy od miękkiego prawa — „etyki” — potem mikrofon przejęli Marcin Błaszyk i Tomek Olech, prawnicy z Kancelarii Prawnej Renata Urowska i Wspólnicy i zabrali się za tłumaczenie nam o ochronie danych osobowych w sieci. Prezentacja bardzo zajmująca, pełna ważnych informacji dla każdego, kto ma bazę danych pełną e-maili i adresów IP. Dostało się trochę nam – programistom – za pewne olewactwo gdy chodzi o pracę z danymi osobowymi, dostało się trochę twórcom prawa, którzy bezrefleksyjnie implementują dyrektywy Unii Europejskiej, tworząc przepisy kłopotliwe, zbyt wymagające, lub nie chroniące rzeczy naprawdę ważnych.2 Pytań o różne niuanse prawa było więcej niż czasu, a ich zakres szerszy niż prezentacja, dopisałem więc za przyzwoleniem Adama na tabliczce z planowanymi sesjami unconference „Marudzić prawnikom”. Zarówno Tomek jak i Marcin dawali się przepytywać żądnym wiedzy (i pewnie skąpym;) uczestnikom Democampu w kuluarach.

Potem „wystąpiłem” ja.

Po mnie na scenę wskoczył Kuba Filipowski z wykładem o Enterprise 2.0, czyli co korpo może zabrać z tego całego webdwazerowego grajdołka. Czy warto sprzedawać aplikację SaaS, która wygląda jak Facebook lub Nasza Klasa? Kto potrzebuje audytów ISO i czy w ogóle.

Kuba oddał mirofon Michałowi Śliwińskiemu, autorowi aplikacji Nozbe wspomagającej zarządzanie czasem i projektami. Tę prezentację powinien zobaczyć każdy programista, który ma o marketingu takie pojęcie, jak ja. Na przykładzie własnego projektu (i trochę zahaczając o niejakiego Piotra M.) Michał opisał co warto zrobić, by zaistnieć ze swoim projektem, czy i jak warto się chwalić, jak „spamować” użytkowników, żeby byli chętni wydać te kilka dolarów na konto premium. Mnie najbardziej poruszyło proste stwierdzenie, które padło pod koniec wystąpienia — „Kochajcie swoją aplikację”. Takie proste, a jednak trudne, prawda? Bo jak już ją kochacie, to będziecie potrafili powiedzieć użytkownikom, jakie płyną zyski z jej używania, no i będziecie się w stanie nią szczerze chwalić.

Ze sceny powiało lekkim wiaterkiem niosącym przyszłość – to Michał Małyszko wprowadzał nas w problemy, technologie i potencjalne możliwość wiążące się z mobilną telewizją, oraz obecny stan wdrożeń w Polsce. Prezentacja wywołała automatycznie dyskusję wśród słuchających — „Czy Internet nie zastąpi telewizji”, „WiFi czy kabel, a może stara infrastruktura?” — dlatego też temat trafił na tablicę z tematami dla sesji unconference.

Ostatnią prezentacje przeprowadził Tomek Kolinko, jeden z programistów projektu szuku.pl – Szuku to wyszukiwarka ludzi, posługująca się danymi zgromadzonymi w sieci (rozmaite rejestry, aplikacje społecznościowe), która pozwala nam zweryfikować naszą randkę, partnera w biznesie i poszukać ewentualnych brudów na nielubianego blogera. Niestety, zgodnie z prawami rządzącymi prezentacjami, systemu nie udało się zademonstrować na rzutniku. Tomek, niezrażony tym faktem, przeprowadził dodatkową prezentację pokazującą jak mogą wyglądać narodziny i życie polskiego startupu, skąd brać programistów pracujących za orzeszki ziemne i czego im nie mówić. Odpowiedział też na męczące wielu pytanie, ile ważą książki, które kosztowały tysiąc nowych polskich złotych.
Bym był zapomniał! Maciej Żłobiński na początku opowiedział nam jak się powinno siedzieć na fotelu. Nigdy nie myślałem, że to taka sztuka. Po wysłuchaniu instrukcji wszyscy zaczęli się kręcić na wcześniej wygodnych krzesełkach. Potęga wiedzy!
Prezentacja Tomka zamknęła część oficjalną i ludzie rozpoczęli przygotowania do ogniska. Na początek wytargaliśmy z lodówki sto piw, które zasponsorowała nam firma Dominika – Insignia. Było już piwo, zaczynało się palić ognisko, na papierowych tackach czekało kombo ogórek-kaszanka-kiełbaska-smalec-chlebek, więc ludzie przystąpili do konsumpcji. Czym dłużej trwała konsumpcja tym bardziej zacieśniały się stosunki między uczestnikami, co dało się łatwo zaboserwować przyglądając się dowolnemu stołowi i licząc wybuchy śmiechu na minutę, oraz dzieląc to przez odgłos ‘psst’, który wydawały z siebie puszki. Bez wątpienia świetny sposób na integracje *campowego środowiska.3
Na dzień drugi zaplanowano dwie strategie spędzenia poranka. Grupa mniej integrująca się na ognisku4 wybrała się zdobywać góry, podczas gdy inni pływali w basenie, lub najzwyczajniej w świecie odsypiali. Gdy już wszyscy znaleźli się znów w obrębie hotelu rozpoczęto sesję unconference. Najwięcej okrzyków i gestów dobywało się z grupy omawiającej startupy w kontekście naszego kraju. Bałem się podejść, więc wybrałem bardziej spokojną sesję o telewizji mobilnej. Niestety, byłem tak spóźniony5, że udało mi się właściwie wysłuchać tylko wniosków końcowych.
Nastał czas obiadu i turnieju gry w prowadzonego przez Macieja Żłobińskiego. Na turniej nie dotarłem, gdyż zostałem brutalnie porzucony przez Eri i jej chłopaka. Prawdopodobnie bali się przegrać i wymknęli się z pokoju nie niepokojąc mnie. ;-)
Podsumowując: impreza udana pod każdym względem i aż żal, że trwała tylko dwa dni. Prócz ciekawych (i mojej;) prezentacji, można było stanąć twarzą w twarz z wieloma osobami znanymi nam wcześniej tylko z sieci i zapytać, czemu nie obserwują nas na Blipie. Mogę tylko pragnąć, aby następna impreza w takiej formie odbyła się jak najszybciej.
No i podziękowania dla organizatorów: Netguru, PTI, sponsora piwa — Insignia oraz sponsora generalnego — bank WBK.
Zdjęcia użyte w notce wykonał Krzysztof Kowalczyk, pamięć odświeżała mi Paulina via Blip i Koza swoją notką o Democampie.
PS. Udało mi się też wczołgać na drugą górę. Niestety, złą trasą, co kosztowało mnie sporo energii i nadużywania wyrazów powszechnie uznawanych za szewskie.


« Dlaczego nie mówimy w branży brzydkich wyrazów i co z tego dla nas wynika? [czyli o czym nie słyszeliście, gdy mówiłem] | Piwo korzenne, duchy i pięć minut z Guybrushem »
Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
Bronikowski.com © Emil Oppeln-Bronikowski <blog@bronikowski.com>
♥ (random bits of love) Bytowisko
June 29th, 2008 at 5:58 pm
Na ostatnim zdjęciu nie masz torby z laptopem, prawda? ;)
June 29th, 2008 at 6:03 pm
@Grzesiek Mam. ;->
June 29th, 2008 at 6:04 pm
No, Emil, nareszcie się zebrałeś. Dorzucam Twój wpis do linków z prezentacjami. A gorset na rzepy kiedyś, przy okazji, kupimy dla Pauliny.
June 29th, 2008 at 8:47 pm
Aż się łezka w oku zakręciła.
@Dominik - trzymam za słowo ;-)
June 30th, 2008 at 11:02 am
100 piw? Phi… :) A chociaż to było piwo, czy koncernowe siuśki? :PP
r.
PS. Dlaczego o występie w kapelutku jest tylko tyle, że był?
PPS. Dlaczego to się musi nazywać *camp?!
June 30th, 2008 at 11:18 am
@r. Było zimne, darowanemu koniowi w zęby nie patrzę. No i z kiełbaską było, o. O występie Człowieka w Czapce lepiej nie mówić, ale jak chcesz, tu masz trochę o:
http://di.com.pl/news/21607,1,0,Democamp_w_Szczyrku_-_relacja.html
Czemu *camp? Z zagramanicy przylazło.
July 1st, 2008 at 12:45 pm
Opi: wybrednym trzeba być, polskie browary wspierać :P Co do wpływów zagramanicznych, to smutne że mamy tyle słów (biwak, obóz, spotkanie, szkolenie, a dla wybrednych nawet ,,kokonferensja, ekselensjo” :))), a musimy się podpierać campami, bo tak jest trędnie. Maybe we should abandon polish…
July 1st, 2008 at 8:28 pm
bo na Skrzyczne to sie krzeslem wjezdza
a w dol?
tak jak na zdjeciu ;o)
tylko
trzebaby laptoka zostawic ;o)
July 2nd, 2008 at 10:09 am
Hejka,
Bardzo fajna relacja, z tym że w “moim” wątku warto napisać, że siedzenie w pracy i w domu - zwłaszcza przy siedzącym trybie życia informatyków oraz intensywnych użytkowników kompa (zwłaszcza notebooków) nie jest kwestią “sztuki”, tylko konieczności, jeśli chcemy zachować jakąkolwiek sprawność fizyczną po 40-tce. Mogę się założyć o dowolną ilość browca, że za 5 lat “ergonomia” będzie w pierwszej dziesiątce słów wyszukiwanych w google’ach czy co tam wtedy będzie panować w necie ;) Więc lepiej teraz zapobiegać niż potem leczyć nerwobóle, skoliozy i lordozy…
July 2nd, 2008 at 11:37 pm
Opi jaki fachowy kapelusik ;-) Zabrałeś 2 lapy ? ThinkPada i maca ? http://eri.blox.pl/2008/07/Democamp-2.html
E no Panie białe kłamstwa ;-) mój szef zawsze pyta ” ale to jak, znaczy się że nie wiesz, czy w czym jest problem” ;-)
July 5th, 2008 at 11:42 am
Następnym razem na wędrówkę po górach weź butelkę mineralnej, zamiast laptopa (o ile dobrze widzę na zdjęciu) :) Będzie łatwiej i przyjmniej :)
July 10th, 2008 at 3:35 pm
[...] Bronikowski.com [...]