Jestem fanem, nie — fanatykiem — serii przygód niezbyt udanego pirata1 Guybrusha Threepwooda. “Secret of the Monkey Island” oraz “Secret of the Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge” ukończyłem jeszcze w czasach, gdy nie musiałem się golić. Nadal z wielką przyjemnością odpalam sobie ScummVM i klikam po znajomych miejscach, czytam te same dowcipy i nadal się z nich śmieję.

Ba, po tylu latach nadal odkrywam rzeczy, które wcześniej przeleciały mi nad głową.

Wczoraj w nocy stwierdziłem, że chyba coś mi uciekło. No i oczywiście przypomniałem sobie o “Curse of Monkey Island” — części na którą się zawsze śliniłem, a w którą nigdy nie dane było mi zagrać, bo byłem wtedy jeszcze amigowcem.2 Szybkie wyszukiwanie w Allegro i już idzie do mnie paczuszka z pudełkiem pełnym czarów LucasArtu. Nie mogąc się doczekać postanowiłem pooglądać jak wygląda gameplay w “Klątwie”. Wygląda bosko.

Na końcu znalazłem coś, co mnie rozbiło: pięciominutową animację pokazującą historię z pierwszej części gry. Samo mięso, sam śmiech. Każdy, kto zna tę grę musi to zobaczyć. Nie ma wymówek.

Nie zapraszajcie mnie w weekend na imprezy. Będę na Małpiej Wyspie. :-D

  1. to taki Rincewind siedmiu mórz []
  2. Buuu! Hiss! []
Tags Pan ma teraz relaks, µGeek

Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.

2 Responses to “Piwo korzenne, duchy i pięć minut z Guybrushem”

  1. antygon Says:

    Hehe, uprzedziłeś mnie nieco, ale i tak zamierzam napisać wkrótce kolejny mail z cyklu abandonware, w którym skrobnę o SCUMMVM :D i wrzucę gry które tam działają z Monkey Island na czele ;-)

  2. CoSTa Says:

    Ha! Mnie też coś wzięło na starocie ale moje są nieco świeższe :)

Leave a Reply