Często powtarzającą się uwagą w kierunku pomysłu “Linux na biurku” jest brak dobrego systemu kalendarzy, wiadomości i notatek, spiętych w jedno. W świecie korporacji niekwestionowanym królem tego poletka jest Outlook i własnościowy serwer Exchange. W świecie Open Source powstało kilka projektów, mających dostarczyć podobnej funkcjonalności, z najbardziej popularnych dzięki dołączeniu do biurka w Ubuntu wymienię Evolution — niestety, brak możliwości implementacji protokołu Exchange (lub jego częściowa implementacja) powodują, że program taki nie może po prostu zająć miejsca Outlooka.
Ale nie o problemach z wywalczeniem sobie miejsca na rynku chciałem tu pisać. Przeglądając sieć natrafiłem na nowy projekt z gatunku poczta-kalendarz-newsy-kontakty. Tym razem zamiast wynajdywać od nowa koło postanowiono skupić się na czymś, co już działa — i to nieźle — i dobudować niezbędne elementy.
Spicebird jest programem opartym na kodzie Thunderbirda z dołączonym kalendarzem i systemem gadgetów. Po uruchomieniu czwartej bety otrzymamy okno podzielone tabami dostępnymi u góry, które pozwalają nam przechodzić między funkcjonalnościami programu. Zaczynamy od “Home”, które jest niczym więcej jak tablicą (“dashboard”) na do umieszczania gadetów. Na teraz nie ma tego wiele: jest czytnik RSS, zegary pokazujące czas w różnych częściach świata, szybki wgląd w listę zadań i kalendarz i podgląd folderu pocztowego. Dla mnie to bardzo dobry pomysł. Czytnik RSS nie jest może tak potrzebny, ale szybki wgląd w dany folder poczty, zadania na dziś1 to większość informacji, których potrzebuję po odpaleniu klienta pocztowego. “Co mam zrobić i kto z klientów napisał”. Wskaźnik mojej zajętości.

Chciałbym opisać różnice między Thunderbirdem a częścią pocztową Spicebirda, ale ten drugi nie chce za nic na świecie odebrać poczty z serwera, który posługuje się certyfikatem SSL stworzonym przez “jednostkę niezaufaną”.2 Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od standardowego wyglądu Grzmotoptaka. Dla wielu będzie to niewątpliwa zaleta.
Kalendarz. Tu też mamy w miarę standardowy zestaw możliwości. Różne typy widoków, zadania, lokalne kalendarze i kalendarze zewnętrzne (hostowane gdzieś przez WebDAV, Google Calendar, ICS), możliwość zaproszenia do uczestnictwa w wydarzeniu.

Podsumowując: Jak na czwartą betę nie jest źle. Gdybym mógł odebrać pocztę prawdopodobnie dałbym szansę Spicebirdowi. Mam jednak wątpliwości, czy sam projekt jest na tyle nowatorki, by przyciągnąć użytkowników i programistów. Prócz zakładki “Home” nie ma w nim absolutnie niczego, czego nie dostarczyłby standardowy Thunderbird i jedna z wtyczek z Kalendarzowego Projektu projektu Mozilla.
Brak możliwości komunikacji z serwerem Exchange po raz kolejny zmusza nas do wykreślenia nazwy programu jako potencjalnego zastępcy Outlooka. Ewentualne przeniesienie pracowników z jednego systemu w drugi wymagałoby zbudowanie własnej infrastruktury i przeszkolenie wszystkich użytkowników. Nic takiego raczej się nie stanie.
Moim drugim problemem z tego typu programami jest to, że mając do wyboru budowanie własnej infrastruktury mającej dostarczyć pocztę i kalendarze dla małej organizacji, a użyciem Google Apps, nie wahałbym się ani chwili nad ofertą Google.
Trzeba przyznać, z pewną przykrością, że otwarte FOSS nie dostarcza niczego innowacyjnego w kategorii oprogramowania biznesowego. Zdaję sobie sprawę, że wynika to ze specyfiki ruchu, który raczej koncertuje się na robieniu rzeczy zabawnych i takich, które rozwiązują ich własne problemu3 niż na projektowaniu systemu, który pozwala dwóm krawaciarzom umówić się na posiadówkę w pokoju 304.
Mimo to, trzeba sobie uzmysłowić, że biurko to nie tylko trójwymiarowy sześcian i efekt spalającego się okna. To także miejsce pracy gdzie możliwość dodania notki jest ważniejsza od półprzeźroczystej konsoli.
PS. Wiem, że nie ma żadnej winy FOSS-owskich developerów w fakcie, że Exchange jest zamknięty. Tak, jak GG. Tak jak dziesiątki innych protokołów. My to wiemy, ludzie używający oprogramowania mają to w nosie. Ja mogę mieć Jabbera i kalendarz w WebDAV-ie, Jack R. User nie. Zanim dostarczymy lepsze rozwiązanie trzeba włożyć jakoś nogę między drzwi.
« Krzyż:Kross w Łodzi | MacBookAir: Ars rozbiera MBA i ogląda gołe części »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Gadżety, piwnice i trywialne informacje w tę stronę.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, grach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach.
February 5th, 2008 at 13:07
A dodanie certyfikatu swojego CA do cośtambirdowego magazynu nie wystarczy?
February 5th, 2008 at 13:15
@r Nawet zapomniałem, że to tam jest — nie używałem TB dość długo. Zerknę. Zaimportowałem, ale nadal płacze. Może coś źle robię? W każdym razie powinien oferować możliwość importu z ostrzeżeniem. Ręczne dodawanie tego jest lekko irytujące.
February 5th, 2008 at 13:54
A zapomniałeś o KDEPIM spinanym przez kontact?
Zawiera klienta poczty (kmail), niezłą książkę adresową integrującą się z resztą aplikacji KDE, kalendarz, dziennik, todo oraz notatki (KOrganizer), czytnik atom/rss (agregator) i X innych aplikacji które można sobie dowolnie konfigurować (np wybierasz komponenty które chcesz widzieć na stronie posumowania). Była też jakaś aplikacja do synchronizacji w pakiecie (nie pamiętam która) i opensync ma plugin do kdepim.
Wersja KDE4 jest również na windowsa i z tego co ostatnio donosili agregator i kmail jest już funkcjonalny. W praktyce obstawiałbym że za pół roku będzie można zacząć testować :D
February 5th, 2008 at 14:15
Jeśli chodzi o konkurencję dla Exchange, to sprawa wcale nie wygląda tak tragicznie. Jest kilka niezłych serwerów, począwszy od doskonałej Zimbry (która pewnie zostanie uśmiercona w razie ewentualnego przejęcia Y! przez MS), poprzez OpenXchange aż do Scalix. Ponieważ narzedzie te uzywaja standardów, nie ma problemów z wpięciem się każdym standardowym klientem (Evo, Kontact, etc.) Działają wszelkie enterprisowe bajery: spotkania, planowanie zasobów, dzielenie folderów, kalendarzy, etc.
February 5th, 2008 at 14:21
@Padre Nie zapomniałem, używałem przecież przez kilka lat. ;-)
@zen Oglądałem je kiedyś i głównie nie działały. Może już je wypolerowali? Wezmę je na weekendowy spin. Ale nie chodziło mi właśnie o przeciwwagę dla Exchange, a o wpinanie się w gotową infrastrukturę opartą na nim, żeby nie trzeba było wszystkiego migrować.
February 5th, 2008 at 22:35
Nie ma nic ważniejszego od półprzezroczystej konsoli! Tak poza tym, to fajne typo w URI.
February 5th, 2008 at 23:57
Daydreaming of something beyond the everyday?
February 6th, 2008 at 08:52
zen:
Traf chce, że kilka dni temu się Zimbrą na OSX bawiłem. Działa. Nawet całkiem fajna rzecz. Problem jednak nie w zamiennikach a właśnie we wpięciu czegoś sensownego w środowisko Exchange. Korp, w której tyram, niebawem się z Lotusa na Ex przesiada i ma głęboko w dupsku, czy jakiś Linuks czy inny OSX temu podoła. Se wprowadzili standard w firmie i koniec, nie ma przeproś :).
February 8th, 2008 at 21:56
Zgoda i zgoda, choć ja pozostanę przy swojej wolcie o 180°, czyli lekkich Dates i Tasks z Pimlico, które są de facto front-endami do Evolution Data Server.
Albo to, albo pełna radykałka i jakieś tekstowe rozwiązania konsolowe. :]