Ars Technica, jeden z moich ulubionych portali o całym tym naszym IT zamieścił dwie recenzje MacBookAir. Jedną dla standardowej edycji a drugą, rozszerzająca dla wersji z dyskiem SSD. Jak zwykle w przypadku Ars opisy są dokładne i dają obraz produktu.

Żeby oszczędzić czytania leniwcom lub tym, którzy są zapracowani, postaram się zrobić mały skrót.

Apple przysyła MBA w ładnym, 40% mniejszym, pudełku (chrońmy środowisko naturalne), które zawiera ładowarkę, laptopa i o dziwo — aż dwa kable do monitora. Klapka, pod którym ukryto wszystkie trzy porty jest umiejscowiona tak, że większość urządzeń nie chce się w nią zmieścić. Polecane są kable przedłużające. Klawiatura mu się podoba. ;-) Trackpad z możliwością macania nie zmienił jego życia. Bardziej cieszy się z faktu, że jest on (trackpad) większy. Jeden głośny, monofoniczny głośniczek ukryty pod klawiszami nie robi na nikim wrażenia. Brak napędu optycznego autorowi nie przeszkadza, ale rozumie czemu innym już tak. Używanie napędu przez sieć bezprzewodową jest fajne, jak twierdzi, póki nie trafisz do miejsca w którym nie będziesz mógł zainstalować programiku do udostępniania. Przy okazji, programik dostępny jest tylko i wyłącznie na płycie instalacyjnej.

Rozmiar i waga wg. autora to 100% tego, czego oczekiwał od Apple. Dysk, to też to, czego oczekiwał od Apple. Bardzo Wolny Dysk, w standardzie. Każdy zna straszne historie, gdy plażowa piłka wytacza się i nie chce iść. Tu też się wytacza. WiFi bez rewelacji, działa, ale nie śmiga. Prawdopodobnie aluminiowa obudowa pomaga sygnałowi iść w inną stronę.

“In my standard battery test, where I disable all power-saving features, set the screen brightness at maximum, turn on the Wi-Fi and play an endless loop of music, the MacBook Air’s battery lasted 3 hours, 24 minutes. That means you could likely get 4.5 hours in a normal work pattern, almost the five hours Apple claims.” ~Walt Mossberg

No, jeżeli czyjś normal-work-patter to słuchanie muzyki w loopie, to może i tak.

Wróćmy do Ars. Laptop wydaje się być dobrze zbudowany i bardziej wytrzymały, niż na to wygląda. Przeżył nawet jedną podróż na podłogę. W testach wydajnościowych — co w miarę oczywiste — MBA zebrał w tyłek od swoich mniej anorektycznych braci.

Rzeczy dobre: rozmiar, wytrzymałość mimo wyglądu, działa dobrze jako przenośny terminal Internetowy (tego trochę nie rozumiem, ale dobrze, to Ars pisało)

Rzeczy słabe: Manager migracji ssie1, Twoje urządzenia USB pewnie się nie zmieszczą w klapkę, nie jest dość mocny w porównaniu z innymi jabłkami.

Rzeczy paskudne: Dysk, bateria.

Drugi tekst skupia się na pytaniu “Co da Ci dodatkowy wydatek dodatkowych $1300?”. Kondensując już bardzo szybko cały artykuł: niewiele. System wstaje szybciej (11.5 sekundy), dzięki szybkiemu dostępowi do dysku, niektóre operacje nie wytaczają plażówki. Życie baterii nie uległo wielkiej poprawie, ogólna szybkość aplikacji poprawiła się tylko dzięki różnicy zegarów (1.6 vs. 1.8).

  1. Po szczegóły odsyłam do tekstu []
Tags µGeek

Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.

7 Responses to “MacBookAir: Ars rozbiera MBA i ogląda gołe części”

  1. CoSTa Says:

    Ot laptop, jaki bym chciał - lekki i robiący za końcówkę stacjonarnego desktopa. Powinien się jakoś syncować jak na ten przykład iPod i byłoby super (w sensie maile, książka adresowa itd.).

    Jak ktoś cierpi na nadmiar siana i ograniczenia mu nie przeszkadzają - można kupić. Z chęcią bym kupił ale z finansami nietęgo, oj nietęgo :). Dla kogoś szukającego mobilnej stacji roboczej - kompletne nieporozumienie. Niech wyda siano na MBPro, spasionego Della czy inne wygrzane HP i już.

    Przenośny terminal internetowy? To coś w stylu mojego iPoda touch - net w zasięgu palucha i bez większych wyrzeczeń (net na komórce? BRRrrrr, nigdy więcej :)). Każdy laptop to potrafi :).

    A jak to jest z bateriami? Ile w dzisiejszych czasach powinien łazić laptop przy standardowym obciążeniu (necik, maile, przeglądarka)… Pytam bo kompletnie się na tym nie znam a niebawem na coś pieniądze jakieś wydać będzie trzeba bo coraz bardziej dojmującą potrzebę czegoś przenośnego odczuwam :).

  2. piotr potera Says:

    Coz, MB Air mnie rozczarowal, Steve mnie rozczarowal. Mialo byc 5 godzin przy normalnej pracy z WiFi! :/

  3. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @CoSTa: Cóż, mój TP pociągnie 4h pracy bez problemu.

    EDIT: pociągnę dalej. TP to akurat pozytywny wyjątek. Wiele nowych laptopów ma żałosne osiągi w temacie baterii. Moja przyjaciółka kupiła nową Toshibę, która ciągnie… 1.5h. To nie jest przenośny komputer. Co Ci po 1.5h pracy poza biurem?

  4. CoSTa Says:

    Opi:
    No właśnie. Cholera, trzeba uważać w co się pieniądze pakuje…

  5. r. Says:

    Zaraz, zaraz. RAM jest przylutowany do płyty? Ale szajs…

  6. Valwit Says:

    i za to lubie delle. mozna sobie wybrac wypasiony akumulator i takie flaczki ze spokojnie da sie obejrzec 2 filmy DVD na jednym ladowaniu :)

  7. Shot Says:

    Koledzy z HP opowiadali o takich fajnych lapciakach, co mają po dwie baterie na hot-swapie – póki masz zapas (albo lecisz z kumplem we dwóch przez Atlantyk) póty laptop bryka. Miło.

Leave a Reply