Objawienie przyszło nagle, do szczęśliwego ze swego elektronicznego otoczenia geeka dotarło w końcu, że te wszystkie gadżety, które według etykiet na pudełkach ułatwią mi różne czynności, potrafią cholernie skomplikować życie. — Filip w notce “Trudno, coraz trudniej“
Do takiego wniosku dochodzi każdy z nas. Jeden prędzej, inni później — ale w którymś momencie stajemy przed stwierdzeniem, że “komputery powstały by rozwiązać problemy, które nie istniałyby bez komputerów” i pozwalają nam się “robić błędy bardzo szybko”.
Wszyscy tęsknimy do prostych czasów, kiedy kobiety były kobietami, mężczyźni mężczyznami, lody Bambino były słodkie, a muzyki po prostu słuchało się z walkmana. Jest tylko jeden problem.
Lepsze stare czasy nie istniały. Nasz mózg ma taką wspaniałą funkcję, która pozwala nam pamiętać rzeczy dobre, a złe nakryć kocem i zlać kijem.
Możemy marudzić, że dziś słuchanie muzyki jest nie lada technologicznym wyzwaniem. Kable, ładowarki i konwersja płytek do zjadliwych formatów. Kiedyś było prościej. Kiedyś bez problemu miałem przy sobie kilka tysięcy utworów, mogłem sobie posortować po ulubionych, słuchać po gatunku, grupować. Mój walkman miał też rozmiar kilku centymetrów i dawał się przypiąć do paska tak, że nie czułem go przy biegu. Albo nie.
Nie jest więc tak, że skaczemy przez dodatkowe przeszkody chcąc słuchać muzyki. Skaczemy przez inne przeszkody. Kiedyś paluszki zdychały w najlepszych momentach “Master of Puppets”, dziś zapominamy podłączyć playera na noc do USB, kiedyś wciągało nam taśmę, dziś iPod potrafi zgubić listę. Mimo to wszystkie te “komplikacje” poprawiły, a nie pogorszyły mój standard słuchania muzyki.
Komplikacją urojoną jest mania synchronizowania wszystkiego ze wszystkim. To, że można próbować, nie znaczy że trzeba. Zresztą dobra synchronizacja jest dość niezłym technologicznym wyzwaniem, oczekiwanie że pięć firm nagle dogada się między sobą jest lekką naiwnością. Firmy produkujące nasze zabawki chcą Cię zamknąć w swojej infrastrukturze. Nie jest to wina technologi per se, tak po prostu działają firmy.
Nie bardzo też rozumiem rozżalenia faktem, że zakup czegoś wiąże się z poświęceniem czasu na zbadanie sprawy, pozwolę sobie zacytować jeszcze raz Filipa
Przy wyborze komputera nie chcę się zastanawiać, czy jego książka adresowa zsynchronizuje się z moim modelem telefonu, czy moja karta dźwiękowa zadziała z sekwencerem X, za pomocą ilu przejściówek podłączę dodatkowy monitor… Rozżalony dodam, że dotychczas całej tej układanki nie udało mi się ułożyć w żaden sensowny sposób.
Dlaczego od komputera, który jest wysoce skomplikowanym urządzeniem, miałbym oczekiwać wspaniałego “dżast łorks”, skoro ten termin nie działa nawet dla mniej skomplikowane rzeczy. Jak kupuję samochód, to sprawdzam na sieci ile to pali, jak jest z serwisem, czy da się go łatwo przerobić na karuzelę. Kupuję lodówkę — mierzę dziurę po starej, żeby mi się ta nowa zmieściła, patrzę jaką ma maksymalną moc i sprawdzam, czy mi bezpieczniki nie wywali. Kupuję telewizor: LCD, plazma, a może CRT? Jaka końcówka? Jakie wyjścia audio? Z takim czy innym trybem HD? Kupuję telefon: QWERTY czy dotykowa? Od kogo?
Bycie prosumentem ssie pałę.
Komputery można uprościć. W moich oczach zrobiono już bardzo wiele by ZU1 cieszyć się z sieci, poczty elektronicznej i gier bez wkładania w to wielkiej pracy. Problem w tym, że Ty chcesz podłączyć “sekwencer X” i “dodatkowy monitor” i oczekujesz łatwizny? Zwykli ludzie nie mają dwóch monitorów i sekwencera. Grasz w innej lidze i dziwisz się, że trener kopie Cię w tyłek jak przystajesz na papierosa i piwo.
Kto pomyśli o użytkownikach? Większość firm myśli. Niestety, nie jesteś ZU.
« Wiara | Dropbox dla Linuksa »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Gadżety, piwnice i trywialne informacje w tę stronę.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, grach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach.
August 26th, 2008 at 11:58
“Jak kupuję samochód”
Ty weź nie strasz ZU polskich dróg, tak?
August 26th, 2008 at 12:15
“Kupuję telewizor: LCD, plazma, a może CRT? Jaka końcówka? Jakie wyjścia audio? Z takim czy innym trybem HD?”
Wyjęte z kontekstu ale właśnie rozglądam się za TV i po szukaniu wedle mniej więcej takiego klucza dałem sobie siana i rzuciłem temat w Twittera. Byte powiedział “kupiłem taki, fajny”. Sony zaliczy kolejnego kupującego w takim razie. Tak dziś się poznaje technologie (o HD i innych HDMI nie mam bladego pojęcia – ma być i już).
Technologie są zasadniczo dwie: zrozumiałe i niezrozumiałe. Użytkowników też są zasadniczo dwa rodzaje: kombinatorzy i lenie. Człowiek kupujący iPoda, później płytki, rippujący owe, pracowicie katalogujacy pliki na dyskach twardych a później zapewne szperający w necie za okładkami do płyt to użytkownik kombinujący. Leń to ktoś wyciągający Visę i mający resztę w dupie. Ma działać, jak nie działa to się weźmie coś, co na pewno zadziała.
Z wiekiem i rosnącą pojemnością Visy zauważam, że spełniając warunki brzegowe (będąc leniwym i mając środki) kompletnie przestałem przejmować się technologią. Jakoś ciekawiej mi się żyje bez starć z elektroniką. Ona sobie, ja sobie ale w pewnym momencie się spotykamy i korzystamy z siebie nawzajem. I OK, tak może być.
August 26th, 2008 at 12:28
Dobrze napisane. Dzięki temu że żyjemy w otwartym świecie mamy o wiele więcej możliwości kombinowania, łamania RIAA, synchronizacji wszystkiego ze wszystkim. I o dziwo opensource działa dobrze. Czasami doskonale. A niektóre rzeczy nigdy się nie uruchomią dopóki nie kopniesz developerów patchem w ich svn.
Świat nie jest dla leniwych.
August 26th, 2008 at 12:40
Atam gadanie. Wszystko by się dało zrobić ‘just works’, ale krowom na wysokich stanowiskach to nie na rękę. Tyle.
August 26th, 2008 at 13:48
@Eri wiesz, że nie kupuję — wtedy bym dał prawdziwy warning
@CoSTa ma sens
@zx E, brzmi jak jakaś teoria spiskowa. Niektóre rzeczy mają wysoki próg wejścia i tyle.
August 26th, 2008 at 14:44
Żadna tam teoria spiskowa. Są dwie opcje: albo komuś się nie chce/nie umie, albo ktoś komuś zabrania.
Bo nie powiesz mi chyba, że truno byłoby np. stworzyć lepszą przeglądarkę plików dla Windows niż ta, którą proponują ludzie z MS. Tego jest pełno. Tu stawiałbym, że ktoś nie umie (a jest pełno takich, którzy nie dość, że potrafią, to jeszcze chcą – tych się nie dopuszcza do głosu).
Albo dogadać się w sprawie wtyczek od ładowarek do telefonów, żeby wszystkie były takie same. Nic z tego – panowie na wysokich stanowiskach łudzą się, że zarabiają coś na tym, że będą mieli ‘swoją’ wtyczkę i podwładni nawet boją się coś takiego zaproponować.
August 26th, 2008 at 16:58
@zx: Ja jakiś czas temu słyszałem, że ludzie od telefonów się dogadali i będzie mini-USB jako wspólny standard ładowania i wymiany danych z komputerem. Tylko nie mogę teraz znaleźć gdzie to było (engadget może?).
Fajnie by było gdyby wszystko działało ze wszystkim… a może nie? Bo co my, kombinujący, byśmy robili całymi dniami? ;-)
August 26th, 2008 at 18:05
@ktos:
Na szczęście nie ma takiej możliwości aby producenci wyczerpali fantazję konsumentów ;)
August 26th, 2008 at 21:19
E, to też nie tak, że prosument, albo że wymyślam sobie sposoby na “sekwencer X”. Głupi i prosty przykład – kiedyś wystarczyło odpalić dowolny program (ModTracker czy inny) i on po prostu działał. Dzisiaj nie jest to takie proste, bo wszystko musi się zgadzać – karta na USB (przecież plug’n'play!) zadziała z jednym softem ze sterownikiem standardowym, z innym softem ze sterownikiem ASIO. Chyba, że akurat nie zadziała.
Kiedyś, żeby zainstalować drukarkę wystarczyło w programie do faktur wybrać, czy mamy Stara, Epsona czy IBM-a. Dzisiaj, nie dość, że instalować trzeba sterowniki i stertę niepotrzebnych gadżetów, to nawet kabelki trzeba podłączać w odpowiedniej kolejności, bo inaczej trzeba kombinować z czymś na kształt reinstalacji Windowsów.
I to nie są przykłady osób, które zajmują się komputerami z miłości do komputerów, tylko osób, które wykorzystują je do zupełnie innej pracy.
A samochód poniekąd “just works” – wlewam paliwo, sprawdzam stan oleju, nie muszę weryfikować, czy mogę nim jeździć po drogach międzynarodowych czy tylko po ubitej ziemi między wioskami. Co innego parametry, co innego możliwość łatwego wykorzystania.
August 26th, 2008 at 22:10
„kiedyś wystarczyło odpalić dowolny program (ModTracker czy inny) i on po prostu działał” – chyba, że wymagał najpierw wgrania turbo, albo nie było wersji na Herculesa, albo była wersja tylko na VGA (ale dało się wydłubać sterowniki do kart EGA z innego i cudem działało), ewentualnie odpowiednich ustawień w autoexec.bat i config.sys, potem wymyślono DOS/4GW, ale za to rzeczy nie działały pod Windows 3.11/95, choć Windows miały być DOS-compatible.
Wczoraj było powyższe, dziś Photoshop chodzi pod Wine, ale za to pivot z Compizem już nie – cóż, każda epoka ma własny porządek i ład (a przecież mi żal…).
August 26th, 2008 at 23:35
Właściwie jedyne co mi przeszkadza w komputerze, a kompletnie nikt się tym nie zajmuje jest czas w jakim się go uruchamia. Za każdym razem system musi się ładować od nowa. Dlaczego? Telewizor włącza się i jest, radio pyk i jest, jest nawet mp3 plask i jest. A to dziadostwo jak włączało się 5-10minut(przy sprawdzaniu dysku) tak się włącza…
August 27th, 2008 at 06:04
@shot:
O, przepraszam, ja zaczynałem od VGA. ;-) 1991? Bodaj.
@lavinka:
MacBookowi można zamknąć klapę, wziąć pod pachę i po paru godzinach bez problemu odpalić go w 3 sekundy. ;-)
Oczywiście… Zanim go ponownie odpalimy może się rozładować bateria, ale to już przecież zupełnie inny problem, prawda? ;-]
August 27th, 2008 at 10:00
Peceta miałem od ’93 (386SX 33 MHz i wielki dylemat: dołożyć do kolorowego monitora czy do dysku 120 MiB), ale wcześniej było Commodore 64, no i u sąsiada jego Spectrum z wychodzeniem z pokoju na palcach w czasie wgrywania gierek, pierwsze SimCity na XT z Herculesem, przygodówki Sierry na 286 z EGĄ i pierwszy Railroad Tycoon w czterech kolorach na laptopie z CGA. I ZAWSZE COŚ NIE DZIAŁAŁO, ALE SIĘ NIE PODDAWALIŚMY! (I miałem do niego po schodach pod górę w obie strony.)
August 27th, 2008 at 22:26
Shot:
Cholera, dzieciństwo i młodość miałeś trudne ;)
August 27th, 2008 at 22:31
@CoSTa powiedział posiadacz Atari. :d
August 28th, 2008 at 16:18
@Opi: _SZCZĘŚLIWY_ posiadacz Atari :P