Człowiek uczy się całe życie. Dziś — podczas lektury RSS-ów — dowiedziałem się, że znana franczyza, jaką jest McDonalds chce zająć się sprzedażą kawy. Nie na worki, tylko w kubkach. Na tę wieść podniosła mi się brew, a mina wykręciła w tyldę. (~)
Paweł w swojej notatce zastanawia się, czy w Polsce zobaczymy kampanie, której celem jest przekonanie “kawowych snobów” do cieczy serwowanej w McCafe. Jestem ciekaw argumentów, bo próba przekonania mnie do postawienia stopy w McCokolwiek wygląda jak próba namówienia fana muzyki do klasycznej do zakupienia albumy najnowszej lalki wytwórni muzycznych — i mówienie mu, że muzyka jest prawie taka sama, a cena zdecydowanie niższa!
McCafe może konkurować z CoffeeHeaven, ale nigdy nie odbierze klientów normalnej kawiarni. Kawa serwowana w plastikowym kubku? Stanie po nią w kolejce? Picie w biegu? Siedzenie w hałasie pośród nastolatków z telefonami grającymi hity radia DRESKA? Jeżeli to jest picie kawy, to namiętnym seksem jest onanizm w ciemnym rogu bramy przesyconej zapachem mocznika.
McDonads wyzywający kawoszy od “snobów” bardzo mnie śmieszy. Pamiętam jeszcze czasy, gdy pierwsze jadłodajnie z złotym em otwierały swoje drzwi dla klientów w naszej części Europy — ręka do góry kto pamięta kolejkę na Placu Czerwonym? Dobre, bo amerykańskie. Wtedy nobilitacją było posadzić cztery litery w “restauracji” i zjeść kawałki ziemniaka w oleju. Teraz jesteśmy z ludem i chcemy Was wyzwolić z okowów snobizmu.
Na serio nikt nie ma już czasu żeby się napić kawy, przeczytać książkę, iść na spacer? Pozwalamy sobie przyklejać pejoratywne metki przez ludzi, którzy nie wiedzą lepiej. Popijacz mrożonego płynu z bitą śmietaną, czytelnik Faktu i posiadacz pojazdu służącego do stania w korkach kreci głową i zgadują, że to tylko taki manieryzm. Najgorsze, że to nawet nie jego obserwacja — sprzedała mu ją, za bardzo niską cenę, franczyza i wydawnictwo.
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
September 7th, 2008 at 19:05
Trafne acz z wrodzonym oporem przed wszystkim co “Mac” ma w nazwie to się wstrzymuję. Za jedną rzecz, którą gdy popróbowałem – odjechałem. Ichni shake rządzi! I tak jak myśl o MacCośtam też zasadniczo mnie odpycha, tak w lecie shake od Donalda to jest TO!
Wniosek? Nie ma się co uprzedzać. Jak wszystkiego w życiu – warto spróbować.
A co do maniery picia kawy: w Poznaniu zrobiło się kilka sympatycznych punktów (różne marki acz nie wiem, czy właściciel nie ten sam), gdzie przysiąść jest gdzie, gazetę otworzyć, miłych dla ucha tonów posłuchać i ogólnie chillouta kawowego zaliczyć. Tak więc nie ma co dramatyzować – wolny rynek to i sposobów na picie wiele jest zaspokajanych :)
September 13th, 2008 at 21:45
Są kofi pointy (nie ma nawet gdzie siąść, kawa tylko na wynos, w plastikach. I kompletnie nie ma w tym nic dziwnego, iż takie miejsca serwują pyszną kawę. Nie każdy przed pracą ma czas usiąść w kafejce i napić się z filiżanki. |Jednak musi się naładować.
Czy poszłabym do Donalda przed pracą – tak, jeśli kawa byłaby pyszna i nie byłoby nic innego dookoła. I pobieram ją z okienka bez konieczności wchodzenia do środka, bez zapachów spalonego oleju. Czy umówiłabym się na kawę w Donaldzie przed pracą lub po pracy. Nie. Bo to nie jest miejsce na kawę. Wiesz mi kolego, kawosze nie tracą stylu i taktu, mimo iż zdarza się im pic kawę z plastików. A relaks z gazetą, kawką z bitą śmietana, jazzem w oddali – to już całkowicie inne historia. P.s. nie piłam lepszej kawy niż właśnie w plastikowym kubku – np ze Starbucks. Nawet mam na to w samochodzie tak zwany “cup holder”. p.s.2 dla niektórych kawa ma być kopem kofeiny, a z ajkiego kubka i miejsca nie ma znaczenia. Pomyśl o tym
September 13th, 2008 at 22:48
Zgadzam się, że jeśli kawa ma być tylko dawką kofeiny (wbrew pozorom kawa nie ma jej tak dużo), to obojętne w czym się ją pije. Lecz nie można popadać w skrajność, równie dobrze taka kawe zrobię sobie w domu… Najbardziej dziwią mnie ludzie, którzy biorą espresso w papierze i miętoszą je przez pól godziny zanim wypiją… Przecież espesso podane nawet porcelanie trzeba wypić do 5min po podaniu.
Co do kawy z Maca, to pewnie nie będzie najwyższej klasy, ale ma jeden plus – powtarzalność. Każda kawa z guzika będzie taka sama (prawie, bo to zalezy od konkretnej dostawy ziaren kawy). W kawiarniach główną rolę odgrywa barista. W CH można napić się pysznej kawy spełniającej wszystkie kryteria (tylko czemu ten papier!), ale często dostaje się okropną rurę… Mają kilku świetnych baristów, ale na tyle kawiarni ich spotkanie graniczy z cudem. Dlatego najlepszą kawę dostanie się od wykwalifikowanego baristy pracującego na wpełni manualnym ekspresie ciśnieniowym (w CH mają półautomaty – takie pół guziki ;), lecz taką kawę grzech wypić w 2 minuty.