Używając ostatnich ciepłych dni w tym roku spacerowałem po parku jedząc loda (ananasowy, dwie kulki). Nagle z ławki poderwał się jakiś facet i wymachując mi przed twarzą pokazywał żebym zdjął słuchawki. Zdjąłem. “Niech Pan tego nie je! Do lodów od wczoraj sypią arszenik, ale nikt tego Panu nie powie, bo to spisek. Więc informuję”. Popatrzyłem krytycznie na loda, upuściłem go na ziemię i z całej siły rozdeptałem glanem.
Rozejrzałem się po parku. Dzieci, zakochani i staruszkowie. Wszyscy w niebezpieczeństwie. Pobiegłem więc krzywymi chodnikami i bez słowa wytrącałem im popołudniowy deser. Robiąc to wykrzykiwałem informacje o niebezpieczeństwie. Część osób dołączyła do mojej krucjaty. Kiedy zakończyliśmy oczyszczanie parku pobiegliśmy ulicami Łodzi niosąc nowinę i ratując istnienia.
Policja wyłapała nas po godzinie. Przesłuchiwany powiedziałem, że to skandal i wszystkiemu winni są wariaci przesiadający po parkach, który zatruwają umysły rozsądnych obywateli, takich jak ja.
Brzmi idiotycznie? To zmieńmy bohaterów.
Anonimowy autor tekstu, powołując się na anonimowe źródło napisał, że Jego Dżobsowatość miała zawał. Ludzie złapali się za głowy, potem za portfele i ruszyli sprzedawać akcje Apple. Nie od dziś wiadomo, że po śmierci użytkownikom odbierze się wszystkie ich makowe laptopy, desktopy, iPody i iPhony, ułoży się z nich kurhan pod którym spocznie ciało lidera. Kogo winią ludzie? Czytując różne teksty opisujące to wydarzenie widzę, że ogół przychyla się do obarczenia winą “dziennikarstwa obywatelskiego”, które w przeciwieństwie do “dziennikarstwa profesjonalnego” nie ma standardów, opiera się na plotkach i w ogóle żyje tylko dla odsłon i wpływów z reklam. Pisząc to zdanie sam omal nie zszedłem na serce od nagłego skoku sarkazmu w krwiobiegu.
Ludzie z chęcią pozbędą się odpowiedzialności za własną głupotę jeśli jest tylko jakiś wygodny kozioł ofiarny. Taki bez twarzy i osobowości. Amatorskie pisarczyki, terroryści i czarni.
Głupiec szybko rozstanie się ze swoimi pieniędzmi.
Ciekawi mnie jak zareagowali na to więksi udziałowcy Apple. Ktoś tam chyba powinien pomyśleć, czy na serio opłaca im się eksponowanie swojego star-CEO, tak jak ma to teraz miejsce. Ludzie wierzą, że Jobs osobiście czyta wszystkie diffy kodu, który piszą jego pracownicy, oczami fantazji widzą go, jak spędza godziny w laboratorium i poszukuje genialnych rozwiązań, które ostatecznie wykończą konkurencję. Mity są dobre, zwłaszcza te, które ukazują oddanego i łebskiego szefa dzięki któremu wszystko dookoła ma sens.
Jeżeli ludzie wierzą, że Jobs jest jednoosobową armią, to potrafią wykonać prostą operację matematyczną i stwierdzić, że Apple - Jobs = 0. Czy posiadacze majątków zaklętych w papierki APPL wierzą, że Stefan jest nieśmiertelny? I nigdy nie powie im “Pierdolę, nie robię”, spakuje kilka koszul i pojedzie robić pomocniczy wokal w soundsystemie z Kingston?
Jedna plotka starczyła by jakiś człek wzbogacił się na shorcie (dolary przeciwko orzechom, że SEC przetrzepie transakcje z tego okresu i ktoś się będzie tłumaczył) — mordując znany cytat — “prawda nas uwali”.
(Zupełnie z boku, pisząc to oglądałem co tam w RSS piszczy i trafiłem na notkę Pana Makowskiego. To już nie pierwszy raz “zawodowi dziennikarze” używają tekstów napisanych przez bloggerów i nie fatygują się z ukłonami w kierunku autorów. Blogger między pisaniem tekstów wyciska tylko pryszcze, redaktor Polityki musi mieć na bułkę z masłem i paliwo do rakiety na czterech kołach. Priorytety.)
« “Gdy czas nie płynie — idę na stację. Stoję tam i udaję, że na kogoś czekam” | Kiedy robisz wielkie oczy »
Podobało się? dodaj kanał RSS do swojego czytnika.
Bronikowski.com © Emil Oppeln-Bronikowski <blog@bronikowski.com>
♥ (random bits of love) Makowski & Pepe
October 5th, 2008 at 14:50
Mi tam ta akcja podobała się. Nic co pokazuje debilizm fanbojow apple nie jest zle.
No i ciekawe jaka zaloba i panika zapanuje jak stefan w koncu kopnie w kalendarz (bo ze nastapi to szybciej niz normalnie to jest pewne - za duzo mowi sie o jego zdrowiu zeby byl zdrowy).
October 5th, 2008 at 22:07
A za trzy miesiące Apple będzie sprzedawać iStroke… :)
October 6th, 2008 at 08:55
W sumie też mnie ciekawi co się z firmą stanie, gdy Jobs odejdzie. Wtedy pewnie odezwą się debilni antyfanboje fanbojów i poleje się krew albo coś równie idiotycznego i niewartego komentarza.
Anyway, od dłuższego czasu Stefan daje już sobie spokój i wypuszcza chłopaków z różnych sekcji na keynotach. Oswoi fanbojów i antyfanbojów z nowymi twarzami i sobie pójdzie. A firma warta więcej od Della będzie się kulała dale. Jak? To już zupełnie inna kwestia. Dopóki jednak nie brakuje fanbojów i antyfanbojów, nie będzie też brakowało idiotów i idiotyzmów.
Swoją ścieżką łapię się czasem na obserwacji takiej jednej. Za chwilę sprzęt Sony wypełni mi pokój nowym HD TV, nową konsolą i pewnie jakimś jeszcze ustrojstwem, co razem będzie kosztowało tyle, ile wszystkie moje dotychczasowe komputery i gadżety razem wzięte. Nie mam bladego pojęcia jak nazywa się CEO Sony. Nazwisko Stefana znają dokładnie wszyscy, z moją matką włącznie. Ot i klucz do zrozumienia jabłkarzy. Relacje ze sprzętem nie ograniczają się tylko do “wsadź nową kartę w miejsce starej i ciesz się swoją nową zajebistą wydajnością”. Komp to tylko maszyna ale ktoś za zrobieniem tej maszyny przecież stoi. Za moją nową mam nadzieję niebawem kupioną konsolą nie stoi dokładnie nikt i nikt się z nią nie kojarzy. Nie wiem co lepsze. Wyrosłem na po prostu na zużywaniu kompów i wymianie kart. Przy Makach po raz pierwszy od lat spotykam się ze zjawiskiem znanym z Atari i Commodore czy Spektruma. Szczerze? Nie jest to niemiłe uczucie :). Jestem w stanie zrozumieć że niektórym brak ikony stojącej za ich maszynką wydaje się nieprawdopodobieństwem. Cóż, można mówić o nich per “fanboje” i być w sumie niewiele lepszym i niewiele się różniącym w swoim zacietrzewieniu.
October 6th, 2008 at 10:56
z tym Arszennikiem — to może być prawda…
(tylko nie arszennik; a melaminę. i nie Waryaci — a koncerny spożywcze.
i nie na Placu czerwonym a w Leningradzie. i nie rozdają a…)
ech, świat (tzw.) Współczesny…
October 10th, 2008 at 13:42
[...] to robi? Taki genialny jest? Trza mu wysłać kratę wódy i niech niszczy nadmiar neuronów :)) wpisu Opiego na jego blogasku stwierdziłem, że bardzo mi to przypomina czasy wojen Atari vs Commodore, ST vs [...]
October 10th, 2008 at 21:13
Jobs ma podobno odejść w grudniu 2012. Jest to oznaczone w starożytnym kalendarzu Majów jako koniec świata.