Wpadam na pomysł spożycia napoju. Przechodzę do kuchni, nalewam — jak zwykle za dużo — wody do czajnika. Nigdy mi nie wpadło do głowy żeby odlać nadmiar. Po prostu stawiam czajnik na największym palniku i do marnotrawstwa wody dokładam marnotrawstwo gazu.
Wracam do pokoju i oglądam dalej mecz. Zaczynam się zastanawiać. Wodę gorącą będę zaraz miał (jeśli mnie słuch nie myli) i wypadałoby coś do niej wrzucić aby uzyskać smak. Może herbatę? Ale już dziś piłem czerwoną i yerbę. Irish cream smakuje za bardzo jak powód mojego dzisiejszego kaca. Kawę? Nie, nie — głowa ze szkła, a kawa pełna kamieni. Może mam jakąś zwykłą, czarną, dorzucę limonkę i będzie dobrze. Wewnętrzne dyskusje zajmują mi minuty.
Czajnik woła mnie do kuchni. Gaszę gaz i patrzę na stół. Na stole stoi kubek, który przygotowałem podczas wstawiania wody. Z nasypaną do środka kawą. Robię więc niepocieszoną minę, nalewam wrzątku i zastanawiam się ile razy w życiu dumam nad sprawami dawno zamkniętymi.
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Gadżety, piwnice i trywialne informacje w tę stronę.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, grach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach.
November 16th, 2008 at 19:09
Aj! Gotując wodę nie da się gazu zmarnotrawić! Wynika to z którejś tam zasady termodynamiki. Gotując na większym ogniu zagotujesz szybciej, gotując na mniejszym – wolniej. Gazu pójdzie tyle samo, bo do podwyższenia temperatury wody od 0 do 100C potrzeba zawsze tyle samo dżuli ;)
November 16th, 2008 at 19:15
Blah, zwróć uwagę, że gotuje na większym płomieniu, bo nalewam za dużo wody. Więc żeby uzyskać ten sam czas gotowania używam dużego palnika. Więc: gdybym lał dobrą ilość zużyłbym mniej zasobów. ;)
November 16th, 2008 at 20:00
Blah, to jeszcze policz podgrzanie reszty otoczenia :> i jak juz liczysz to podpowiedz Opiemu co bedzie tansze: gotowanie wody na gazie czy czajnik elektryczny.
November 16th, 2008 at 20:04
@Valwit żeby to policzyć musiałbyś znać koszt wymiany elektryk w kuchni na taką, która nie zdechnie od czajnika elektrycznego. ;-)
November 16th, 2008 at 20:33
kawalek druta na bezpieczniku. moze byc spinacz biurowy :>
November 16th, 2008 at 20:49
Czytam ten tekst czekając, aż mój zbyt pełny czajnik zacznie gwizdać.
Gotuj się k…, gotuj.
http://www.poema.art.pl/site/itm_53544.html
Zaczął.
November 16th, 2008 at 21:41
Valwit, problem w tym, że tam pewnie i tak nie pali się bezpiecznik, tylko druty :)
November 16th, 2008 at 23:28
r., biorąc pod uwagę że to tylko pół litra wody, to co najwyżej będą ciepłe lub bardzo ciepłe. Ale tu już muszą być bardzo cienkie kabelki.
November 17th, 2008 at 14:16
Cholera, chłopaki, potraficie skomplikować… Studentem będąc wielbiłem narzędzie zwane grzałka. Się wrzuca do kubka, się patrzy przez naście/dziesiąt minut na wodę wooolnooooo zmieniającą stan skupienia z cieczy w gaz a w międzyczasie ma się czas na wszystko. Można Main Kampf w myślach napisać czy co tam konstruktywnego zrobić :)
November 25th, 2008 at 09:13
polecam kawę Zbożową.
November 25th, 2008 at 09:19
@makowski to zupełnie niezły pomysł. Kupię dziś Anatola.