Jest Last.fm, Deezer, Seeqpod, DI, kiedyś była Pandora.
Dzięki tym projektom nie muszę siedzieć w szumie serwera plików, na którym leży w większości mojej muzyki. Ba, nie muszę nawet spędzać czasu na opracowywanie “najlepszej listy muzyki na dziś”. Podzielę się linkiem do nowego projektu, którego zadaniem jest odcinanie nas od posapywania i marudzenia współpracowników.
TheRadio.com, obecnie w becie1, czyli kolejne radio internetowe. Co je odróżnia od losowego adresu IP serwującego WMA w szokującej jakości 11050Hz, Mono, 8bit, disko-bit? Bardzo dobra jakość, niezła selekcja muzyki, nie musisz mieć konta. Klik i poszedł!2
Mamy początek tygodnia. Nie oszukuj się, to nie jest ten tydzień, który odmieni Twoje życie. Zamiast produkować kwas w żołądku wrzuć Jazz Cave (Genre / Jazz & Blues) i powtórz mantrę: “Hahaha! Nic nie robię i płacą mi za to”. Nogą wybijaj rytm do kontrabasu.
« Dni Kultury Japonii, Łódź, 12.2-12.6.2008 | Historie z budowy, część pierwsza »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
December 16th, 2008 at 13:02
Nieźle zrobiony, aczkolwiek jego baza jest b. uboga. mam nadzieję, że zmieni mu się to z czasem.
December 16th, 2008 at 15:01
@Lan
To dość młody projekt, więc pewnie z czasem będą dochodziły nowe smakołyki. Dżezowe kawałki jeszcze mi się nie powtórzyły. Czego słuchałaś?
December 16th, 2008 at 16:01
O, bardzo fajne. Co prawda w życiu nie rzymałbym przeglądarki otwartej li tylko po to, by sobie muzy posłuchać ale sam pomysł fajny i fajnie zrealizowany. Dzięki za namiar.
Ale w kanałach elektroniki to jakby brak :/. A ambientu ni chu chu… Oj, nie jestem targetem tego radia.
December 16th, 2008 at 20:08
@CoSTa: To chyba jest powoli ta era aplikacji webowych (jest jakieś dobre tłumaczenie Rich Internet Application?) – z założenia masz mieć odpalony właśnie jakąś lekką instancję przeglądarki, która udaje „zwykły” program, i w ogóle nie traktować tego jako cokolwiek różniącego się od, dajmy na to, Vagalume.
December 16th, 2008 at 20:52
Można se uruchomić w Google Chrome jako oddzielną aplikację.
December 16th, 2008 at 21:15
i wracamy do Stallmana, nie? Nie pociaga mnie idea chmurki, nie potrafie sie przekonac do myslenia ze przegladarka ma zastapic to co robi OS. Jesli cos jest do wszytskiego to zazwyczaj jest do dupy. Wiec wole radia w winampie.
December 16th, 2008 at 23:50
Pamiętam starą dobrą Pandore, zanim jeszcze zrobili ją USA-only.
Całkiem ciekawa sprawa.
Jednak wole starego, dobrego winampa i rosyjskie operetki :)
December 17th, 2008 at 00:06
@Valvit: „i wracamy do Stallmana, nie?” – tak jak w przypadku programów biurkowych, tu też jest wybór między aplikacjami otwartymi i zamkniętymi; masz zamkniętego Twittera, ale masz też Identi.cę z dostępem do swoich danych, źródłami na AGPL-u (Laconica) i możliwością federalizacji przez OpenMicroBlogging. To co webowe nie musi być zamknięte.
„Jeśli coś jest do wszystkiego to zazwyczaj jest do dupy” – moim zdaniem to nie przeglądarka zastępuje OS, tylko jej silnik dostarcza takiego samego toolkitu jak GTK czy Qt. Nie widzę żadnej istotnej różnicy między Vagalume a podstawowym playerem z Last.fm – jedno jest napisane w C i korzysta z GTK, drugie jest napisane we Flashu i korzysta z kontrolek Flasha, oba to binarny kod wykonywany na mojej maszynie i bez dostępu do sieci nie mają sensu.
Nie widzę różnicy między binarką z C, programem w Pythonie odpalanym przez binarny interpreter języka, programem we Flashu odpalanym przez binarny plugin Flasha i interfejsem HTML+CSS+JS odpalanym przez binarny interpreter w postaci Gecko czy Webkita.
December 17th, 2008 at 01:14
jesli nie widzisz roznicy to popatrz na zuzycie ramu i cpu. zobaczysz. nie chodzi mi o to czy kod jest otwarty czy nie. wali mnie to. ale nie lubie jak komp bez sieci jest bezuzyteczny a userstwo marudzi ze google docs czy inny webmail wolno dziala. to sa rzeczy do ktorych sieci (poza samym wyslaniem maila) nie potrzeba, i glupim mi sie wydaje dazenie do tego zeby jednak potrzeba bylo.
December 17th, 2008 at 02:17
Zgadzam się z Valwitem, obecnie jest straszny napływ różnych bajerów internetowych, które dają to co możesz mieć na dysku. I do tego zazwyczaj działa lepiej/szybciej/ekonomiczniej.
W ogóle, cała sprawa z Google (bo to ta korporacja jest swoistym “prekursorem” w dziedzinie udostępniania przez internet różnych bajerów i tak każdy PC user ma) i wszystkim co oferuje, a ich polityką to niesamowicie ciekawa sprawa, która zasługuje na jakiś dobry artykuł. Sam bym taki napisał, gdybym umiał dobrze pisać :)
December 17th, 2008 at 03:21
@Valvit: „jeśli nie widzisz różnicy to popatrz na zużycie ramu i cpu” – to samo mówili programiści asemblera programistom C, programiści C programistom Javy, a wszyscy oni programistom Mono („kilkadziesiąt MiB RAM-u dla prostej aplikacji do notatek?!”). Myślę, że silniki do renderowania HTML+CSS+JS są jeszcze po prostu w okresie ząbkowania; porównaj wyniki interpretatorów JavaScriptu w IE6 i 8, Firefoksie 2 i 3, a wszystkie z góglowym V8 w Chrome. Za rok taki silnik, bez całego „chromu” przeglądarki może być całkiem mały i szybki.
„nie lubię jak komp bez sieci jest bezużyteczny a userstwo marudzi ze google docs czy inny webmail wolno działa” – powyżej mowa jest o aplikacji do streamowania muzyki z Internetu, a nie za bardzo widzę jak aplikacja biurkowa miałaby to robić lepiej od aplikacji webowej gdy są problemy z siecią.
„to sa rzeczy do których sieci (poza samym wysłaniem maila) nie potrzeba, i głupim mi się wydaje dążenie do tego żeby jednak potrzeba było” – rozwiązania typu Gears to krok w kierunku używania aplikacji webowych (np. Google Reader) gdy jesteś offline; nie wiem, jak to działa z GMailem, ale w założeniu powinno pozwolić właśnie na czytanie i pisanie maili w trybie offline.
December 17th, 2008 at 11:41
@ Shot: “To chyba jest powoli ta era aplikacji webowych…” – na to wygląda. Nie da się ukryć, coraz więcej się przez net dzieje i osobiście nie mam z tym problemu. Mnie tylko irytuje jedna sprawa – użycie przeglądarki do streamowania jest po prostu topornym rozwiązaniem i mało eleganckim. Mam jakieś przewrażliwienie na tym punkcie, nic na to nie poradzę :)
December 17th, 2008 at 13:58
@CoSTa: Wiesz, ja też mam jakąś naturalną preferencję dla aplikacji biurkowych, ale jak się zastanowiłem, to jednak kompletnie niemerytoryczną. „użycie przeglądarki do streamowania jest po prostu topornym rozwiązaniem i mało eleganckim” – tego trochę nie rozumiem; czym się różni streamowanie do aplikacji napisanej w C od streamowania do aplikacji napisanej we Flashu? To przecież kwestia zastosowanego algorytmu, czy program ciągnie tę muzykę po HTTP, czy np. składa sobie kawałki z torrenta, i zarówno aplikacja biurkowa jak i webowa mogą robić to tak samo. Naprawdę nie widzę merytorycznej różnicy między wirtualną maszyną Javy i wirtualną maszyną Flasha…
December 18th, 2008 at 00:09
Gears i Gmail dzialaja tak, ze mozna czytac i pisac offline, owszem. Ale nawet glupi Thunderbird oferuje o wiele wiecej (filtry czy nawet glupie przeszukanie maili), nie mam tez laga z powodu synca. Generalnie IMHO rownie sredni pomysl jak arkusz kalkulacyjny w przegladarce. Owszem, na 5 minut jak nagle trzeba jest to przydatne, do powazniejszej pracy – nie. Radio jako osobna aplikacja zajmuje mniej zasobow i narobi mniej bigosu jak cos zdechnie. Moze jak Chrome/Iron bardziej sie rozwina i faktycznie zdechniecie jedengo taba nie pociagnie reszty w cholere, to cala ta chmurka nabierze sensu. Fakt ze mam iles GB ramu nie znaczy ze byle playerek moze sobie brac 100 MB, gdy wiem ze w zasadzie to 2 mu stracza.
December 18th, 2008 at 10:55
@Shot: Ale to nie o to chodzi – po prostu nie widzę sensu w otwieraniu okna programu, który służy mi do skakania po necie z całym dobrodziejstwem inwentarza (RSSy, bookmarki, pretabowane strony itd.) li tylko po to, by se radia posłuchać. Niech zrobią jakiegoś widżeta czy coś w tym guście i tyle. A czy to będzie jeździło na Flashu, Javie, C, Perlu czy czym tam jeszcze – mnie to jako endusera obchodzi średnio.
December 18th, 2008 at 18:53
@Valvit: „ale nawet głupi Thunderbird oferuje o wiele więcej” – nie oferuje chociażby dostępu do tej samej poczty skądkolwiek (jak inna maszyna, komórka), czyli podstawowej zalety GMaila. Jasne, że oferuje inne rzeczy, ale dyskutowaliśmy o tym, że aplikacja webowa, oferująca *to samo* co biurkowa, jest z gruntu gorsza.
„radio jako osobna aplikacja zajmuje mniej zasobów i narobi mniej bigosu jak coś zdechnie” – nie no, jasne, że warunkiem sensu aplikacji webowych jest odpalanie ich w osobnych procesach (i zerowy „chrom” przeglądarki).
December 18th, 2008 at 18:57
@CoSTa: „nie widzę sensu w otwieraniu okna programu, który służy mi do skakania po necie z całym dobrodziejstwem inwentarza (RSSy, bookmarki, pretabowane strony itd.) li tylko po to, by se radia posłuchać” – tak jak właśnie napisałem Valwitowi, sens jest wtedy, gdy masz to jako osobny „program”.
„Niech zrobią jakiegoś widżeta czy coś w tym guście i tyle” – przecież sam sobie równie dobrze możesz to sobie zrobić, jeśli dobrze pamiętam jedną z zalet Google Chrome.
BTW: The Radio właśnie się wyłączyło, z tego co widzę… :|
December 18th, 2008 at 21:44
ja mam TB na laptopie, mozna sobie tez na lokalnym imapie albo nawet googlowym imapie trzymac i miec doistep jesli zajdzie potrzeba – nie widze problemu.
aplikacja webowa moze byc ubozsza to mi nie przeszkadza. to co mnie wkurza to fakt ze potrzebuje non stop netu (to akurt w przypadku arkusza kalkulacyjnego, bo radio webowe bez sieci nie pojdzie, zdaje sobie z tego sprawe) i marnuje zasoby kompa.
December 19th, 2008 at 10:32
@Shot: OK, no to gadamy o tym samym z tym że ja mniej rozumiem :). A co do widżetów – patrz, nie przyszło mi do głowy, by sobie samemu coś takiego zmajstrować. Co prawda Chrome dla OSX jeszcze nie ma ale dla chcącego nic trudnego. Ot widać przy Maku poziom kombinatoryki maleje :)