30 Responses to “Kolejna lista osobista: anime”

  1. lego Says:

    Samurai Champloo jest świetne (choć zakończenie zawodzi…). Ergo Proxy słabe, nudne i “totally emo”. Polecam kontynuowanie oglądania Monster – dopiero później się rozkręca na całego – a rozwiązanie całej łamigłówki jest bardzo satysfakcjonujące ;) (i ten wspaniały klimat lat 80/wczesnych 90, Niemcy, Czechosłowacja – mniam).

    Five centimeters per second w HD to uczta dla zmysłów – mimo że historia ckliwa – ale za to bardzo realna :)

    A jak Ci się podobał GitS (komuś się nie podobał?:D) to oczywiście warto sięgnąć po serial telewizyjny (2nd GiG lepszy – w scenariuszu maczał palce sam Oshii).

  2. r. Says:

    A gdzie Initial D? :P

  3. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @lego

    Ergo i tak zobaczę, skoro kupiłem. Po Moster spodziewam się tego o czym mówisz, ale jeszcze musi poczekać na więcej wolnego czasu. Serialu GitS nie widziałem. W ogóle nie widziałem nic poza tym co wymieniłem, choć mam i Solid State Society i to drugie. Jakoś nie miałem wizji. Może dziś jeszcze coś wybiorę.

  4. macieksz Says:

    Zdecydowanie Ergo Proxy, wciąga tak że zapominasz o swoim własnym życiu.
    Oprócz tego Death Note – miazga! tak samo.

    Nie wiem czemu Naruto odrzucasz?

  5. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @macieksz

    Naruto dlatego, że mam za dużo na liście tasiemców. Nawet już mi się nie chce ciągnąć Bleacha. Death Note nie zażarło. Oglądałem dwa odcinki. Jest daleko na liście do wznowienia: muszę jeszcze przebrnąć przez Ranmę i Urusei Yatsura. ;->

  6. iceteajunkie Says:

    …a moja lista jest inna! :)

    Gwoli ostrzeżenia – nie, GitS tv to zdecydowanie nie to. Przynajmniej jedynka.

  7. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @iceteajunkie

    Całe szczęście. Gdyby wszyscy oglądali to samo!

    Gdyby wszyscy oglądali to co ja byłaby bida. ;->

  8. PeterCub Says:

    No to ja podrzucę coś, czego nikt chyba nie oglądał. Film chyba koreańskopołudniowy pod tytułem Oseam. Wyszukajcie. Poza tym z moich tytułów zabrakło tutaj czegoś w reżyserii Satoshi Kona ze świetną muzyką Susumu Hirasawa (polecam krótki serial Paranoia agent). Obejrzałem większość z Twoich tytułów, i mnóstwo innych, których teraz nie pamiętam.

  9. aseeon Says:

    Jest kilka anime które po prostu trzeba obejrzeć, no więc tak:
    BECK – Właściwie wszystko jest genialne, a postacie to już w ogóle
    Shura no Toki – Trzeba oglądnąć jeżeli chociaż trochę lubisz walkę w anime
    Jyu Oh Sei – krótka (11ep) genialna seria
    Great Teacher Onizuka – najlepszy nauczyciel świata, czapki z głów
    Nodame Cantabile i sequel Nodame Cantabile Paris Chapter – anime hmm humorystyczno-muzyczne, jakkolwiek to nie brzmi, czołówka
    Tengen Toppa Gurren Lagann – te mechy cię nie zmęczą :D

    Po więcej z przyjemnością zapraszam na: http://myanimelist.net/animelist/aseeon , jak również zachęcam do założenia własnej listy

  10. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @ PeterCub, aseeon

    Dzięki za sugestie, nie wiem gdzie ja upcham nowe rzeczy. Nie mówię, że nie spróbuję! ;->

  11. Kuba Bogaczewicz Says:

    Jak to jest, że jeszcze nikt nie podał Cowboy Bebop? Serial lepszy niż film, ale nawet sam film robi wrażenie imho. Serial obowiązkowo.

  12. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Kuba

    Ja nie podałem, bo nie oglądałem. To moja prywatna lista, więc nie mogłem się opierać na opiniach ludzi, którzy mi zachwalali Bebopa. :-)

  13. harnir Says:

    No nie, “Akirę” podał, a innych produkcji Katsuhiro Otomo nie. :-)

    “Memories” – tryptyk o wspomnieniach, życiu i ludziach, który potrafią zniszczyć świat w imię wyższych idei.

    “Metropolis” – remake niemieckiego filmu o tym samym tytule, o dziewczynce, która myśli że jest robotem. Czy jakoś tak.

    “Steamboy” – jeśli jesteś fanem steampunku, to dla Ciebie obowiązkowa pozycja. Alternatywna Anglia, mechanizmy na parę i Parowy Zamek.

  14. toldi Says:

    Dobra lista, większość widziałem powiem więcej większość widziałem u Opiego :] Ja osobiście dorzucił bym jeszcze to animę o pieczeniu chleba co ostatnio widzieliśmy, niestety nie pamiętam tytułu :]

  15. i0 Says:

    Nie ma Tonari no Totoro? Poza tym zawsze są jeszcze dwa sezony GITS:SAC, a później film telewizyjny. Podobnie z Blood+, chociaż jakoś wolno się rozkręca (nie obejrzałem do końca). Jeśli mechy przestaną Cię męczyć, to Code Geass, ale niestety oba sezony na raz, bo pierwszy nie ma zakończenia. No i trzeba być w stanie przełknąć Clampowe postacie w bardzo alternatywnym świecie przedstawionym.

    Zabawna historia dot. GITSa: miałem w pracy kolegę, który nie widział. Użyczyłem mu DVD z pierwszym filmem i drugi z pierwszymi dwoma odcinkami serialu — wiadomo, jak nie jedno to drugie. Oddał po weekendzie z krzywą miną. Nie podobało się, gdyż kolega ,,lubi SF, ale nie takie z cyborgami, cyberprzestrzenią, czy nadmiernym wykorzystaniem komputerów i/lub AI”. Poza tym ,,nic nie wyjaśnili na początku, nie wiadomo co się dzieje”. Hmm.

    Co do posiadania Akiry: mam nawet na UMD, żeby PSP nie czuło się puste. Przypomniałeś mi też, że Azumangi nie mogę jakoś obejrzeć w całości od dwóch lat, chociaż kurzy się na dysku. Co do DBZ — jeśli nie widziałeś całości przed ukończeniem 20ki to jest za późno, więc no worries. ;)

  16. 3v11 Says:

    Dodam swoje trzy grosze, a co tam.

    Akira – Dobry film, ale nie taki GENIALNY jak wszyscy mówią. Może gdybym oglądnął go bez jakichś oczekiwań, oceniałbym go wyżej. A takto, fabuła jakaś taka licha, dwie czy trzy dobre walki na cały film.. no ale oglądnąć trzeba – to klasyka.

    Chobits – dobre, ale nieporównywalna lepsza jest manga. Przeczytałem zupełnie przypadkiem, bo tym jak z nudów pożyczyłem od koleżanki na lekcji. Ciekawa fabula (daje troche do myslenia, to co to tygryski lubią najbardziej), chociaż nie podobał mi się ten pseudo-erotyczny wątek.

    Ghost in the shell – kolejny dobry film, z niezła kreską i dużą ilością akcji. Oprócz tego genialny mroczno-melodyjny soundtrack i poruszanie problematyki cyborgów. Czgo chcieć więcej?

    Hellsing – ładna kreska, przyjemny, prosty a jednocześnie bawi. Mnie irytowały tylko liczne niedopowiedzenia – dlaczego Alucard jest posłuszny? Co się stało z organizacją po 13 odcinku? Co z Victorią?

    Shin-Chin – Leciało to ongiś na cartoon network w godzinach późno nocnych (23+). Oglądnąłem dwa czy trzy odcinki i się zakochałem w tym małym szkrabie. Na veoh.com można oglądnać za friko kilka(naście) odcinków i do tego nawet z polskim lektorem.

  17. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @3v11

    Szl-a-a-a-g-by-cię.

    No i miałem pisać, a oglądam Shin-chana. ;(

  18. 3v11 Says:

    O a jednak puszczali to na Fox Kids. Mniejsza o to.
    A ból znam, bo mam to samo z 4chanem.

    A od siebie moge polecić jeszcze dwa alechemiczne anime – Full Metal Alchemist (klasyka, porywająca akcja i fabuła, 52 odcinki świetnej zabawy) i Baccano – alchemia, niezła akcja, pokręcona fabuła.
    Moge wrzuć liste (w formie obrazka) jaką wykradłem skądśtam z chana, z Anime jakie każdy weeaboo MUST WATCH.

  19. CoSTa Says:

    A gdzie Urutsokidoji? Man, od tego zacząłem oglądać anime :)

  20. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @CoSTa

    bo to moja lista? ;-)

  21. CoSTa Says:

    @Opi:
    Jest w necie – jest wspólna :)

  22. Dinven Says:

    Właśnie skończyłam oglądać Seirei no Moribito – stanowczo warto, piękne anime drogi. jest misja, ale nie polega na klasycznym sztampowym “ratowaniu świata”. I ten rozwój więzi między bohaterami, mniam. Tła i kreska momentami wbijają w fotel, a tak efektownych scen walki dawno nie widziałam (ale nie trafiają się zbyt często przez pierwszą połowę serii). Dla zainteresowanych, recenzja: http://anime.tanuki.pl/strony/anime/974-seirei-no-moribito/rec/995

    Monster – też polecam, pod urokiem Potwora jestem od jakiegoś czasu, na szczęście mogłam mu poświęcić wystarczająca ilość czasu – nie warto się za niego brać, kiedy człowiek ma coś do roboty, bo może się skończyć na zawaleniu terminów.

    Mushishi – obejrzane w końcu kilka dni temu po długiej przymiarce. Proszę wybaczyć komentarz fanatyczny: te potworki nazywają się Mushi, a Mushi-shi znaczy (posłużę się tłumaczeniem z angielskiego dubbingu, bo brakuje mi polskiego słowa) Mushi Master. Bardzo refleksyjne anime. W tym momencie poszukuję soundtracku, na pewno z przyjemnością odsłucham go osobno.

    Cowboy Bebop – niby obowiązek, aczkolwiek nie wszystkim musi się spodobać. Mam kilkoro znajomych nie trawiących Bebopa – nie wiem dlaczego, widać kwestia gustu.

    Samurai Champloo – mnie zakończenie nie rozczarowało. Nie będę spoilerować, ale uważam, że było oryginalne. Ten typ zakończeń nie jest ostatnio często spotykany.

    Hellsing – osobiście wolę pierwszą serię, Ultimate jakoś do mnie nie przemawia, brakuje jej tamtego klimatu. Za to w dalszych odcinkach ma wyjaśnić dokładnie koleje losu Alucarda, Integry i całej organizacji Hellsing. Czyli raczej się obejrzy, chociażby aby skonfrontować z manga.

    Przy Ranmie wysiadłam po 2 odcinkach, niestety. Mam problem z oglądaniem bardziej “oldschoolowych” pozycji – odstrasza mnie kreska.

    Z kolei do Chobits zraził mnie humor – em, ecchi to jednak nie dla mnie(;

    Polecam też Darker than Black – seria pełna akcji, z całkiem złożoną fabułą. Tylko szkoda, że tak wiele spraw nie zostało w niej na koniec wyjaśnionych. Wypuścili OVA, ale to odcinek czysto humorystyczny, a człowiek miał nadzieję na jakieś dopowiedzenie… Ech.

    Wspomniany wcześniej BECK – “nawrócił” mnie znowu na rocka. Przypuszczam, że czasowo, ale i tak niezłe osiągnięcie.

    Z aktualnie emitowanych – Michiko to Hatchin. “bebopowe”. Jak na razie warto. Mądre.

    Acha, i jakby kogoś ciekawiło, moja lista
    http://myanimelist.net/animelist/dinven

    mam nadzieję, że mnie akismet czy inny diabeł nie zeżre(;

  23. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Dinven

    Zeżarł, ale wyciągnąłem z gardła. ;-)

    Dzięki za długi komentarz i dopełnienie mojej już i tak za długiej listy TODO. ;)

  24. 3v11 Says:

    http://img204.imageshack.us/img204/1925/1232574279866jh6.jpg

    Lista z the best of anime.

  25. PeterCub Says:

    Czy przeczytałem tu o Kakurenbo? Nie? No to polecam.

  26. aseeon Says:

    @toldi: o pieczeniu chleba to Yakitate Japan i faktycznie jest rewelacyjne :)

  27. raj Says:

    Nie jestem fanem anime, ale za to Miyazakiego – tak :)
    I dlatego proszę: skoro jakiś film już powszechnie funkcjonuje w obiegu w Polsce pod jakimś tytułem, to nie zmieniaj go!
    Z kin, płyt DVD i torrentów :) znamy film pod polskim tytułem “Ruchomy zamek Hauru”, a nie żadnego Howla.

  28. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @raj

    No ja z chęcią, ale tak się nazywa film. Starałem się dać tytuły angielskie i japońskie właśnie żeby było łatwiej szukać. ;-) Widocznie “łatwiej” jest dla różnych ludzi różne. ;-)

  29. czlowiekwidmo Says:

    Hej,
    Ja od siebie polece: “Perfect Blue”, bardzo dobry thriller; “Papurika” czlowieka odpowiedzialnego rowniez za wspomniany wczesniej “Perfect Blue”. Jezeli podobalo Ci sie “5cm per second” to mysle ze “Hoshi no koe” rowniez Ci podejdzie.

    Z seriali: “Lain” 13 odcinkow dobrego thrillera/sci-fi oraz “Saikano”

    Pozdrawiam :)

  30. Mimi Says:

    Fajna jest ta twoja kolekcja, chociaż niektóre pozycje zupełnie do mnie nie przemawiają :P

Leave a Reply