Vox populi, vox dei.
Wstępy są dla mięczaków.
アキラ, 1988
Był wiosenny dzień, Częstochowa roku pańskiego 1997, moja pierwsza wizyta w Manga-Roomie.
Dawno temu demoscena komputerowa przenikała się delikatnie z grupami otaku (niemały wpływ na to miał wielki popularyzator japońskich gratów i znany muzyk na amigowej scenie — Mr. Root) i każdy, kto miał już dość picia i darcia mordy do ekranu, mógł wbić się w tłum ludzi i próbować oglądać anime.
W takich warunkach po raz pierwszy zobaczyłem Akirę.
O samym filmie można powiedzieć tyle: trzeba go zobaczyć żeby mieć jakieś odniesienie do tego co się działo później w świecie anime. Jeżeli masz jakiegoś znajomego Otaku to po prostu poproś o płytkę. Nie może nie mieć. Gatunkowo cyberpunk. Dużych robotów nie pamiętam. Małe dzieci trzymać raczej z daleka.1
アップルシード, 2004, 2007

Ratatatata. Buuuum! <dobrze zaplanowany choreograficznie skok zakończony strzałem między oczy>
Appleseed i Appleseed: Ex Machine to dwa filmy, które podążyły holiudzkim szlakiem do sukcesu: scenariusz jest ciekawym dodatkiem do potyczek na pistolety, pięści i bomby, prowadzonych przez bohaterów z hordami przeciwników. Nie ma w tym nic złego. Mamy tajemniczą przeszłość głównej bohaterki, jej tragiczną miłość do partnera, któremu niestety urwało wszystkie witalne części i został zapakowany w metalowe gacie, jego klona i terrorystów.
Do użycia z piwem i chipsami w weekendowy wieczór. Dzieciom? Jeżeli pokazałeś im coś co leży na półce “Matrix”, to tak.
Zobacz trailer Appleseed: Ex Machina

,
あずまんが大王, 26 odcinków

Shōjo to gatunek anime (i mangi) przeznaczony dla młodych dziewczynek. Głównymi tematami są perypetie życia szkolnego, dorastanie, pierwsze miłości i wszystkie te problemy związane z przerastaniem intelektualnie kolegów, którzy zaczynają komunikować się z wami patrząc na wysokość ramion.
Azumanga to jedna z tych pozycji, które wkłada się na półkę “wstydliwe przyjemności”. Sześć dziewczynek, liceum, wiecznie walczące ze sobą nauczycielki (które czasem lubią sobie iść wypić2 ), potencjalnie zboczony nauczyciel.
Każdy odcinek składa się z dwóch lub trzech miniepizodów.
Ach, Osaka. Jeżeli jest powód żeby zobaczyć kawałek tego serialu, to jest nim Osaka3 — postać, której nie da się nie kochać. Absolutnie oderwana od rzeczywistości, rzucająca absurdalne uwagi, kiepski uczeń i źródło ataków śmiechu.
Dzieciom? Zawsze, choć czasem odcinki opływają w dość psychodeliczne momenty, których nie można wytłumaczyć ludziom, którzy jeszcze nie mieli doświadczeń z narkotykami.
Dodatkowo idealny podkład na Maczki z Osaką.

,
2008

Morderczy fani anime mogą mnie nabić na pal za umieszczenie tego tutaj, ale co tam, raz się żyje — potem się ino straszy.
Przed wypuszczeniem do kin “Mrocznego Rycerza” zanęcono publikę DVD zawierającym sześć krótkich historii o tak lubianym bohaterze. Dla prawdziwego fana obowiązkowa pozycja.
Zobacz trailer Batman: Gotham Knight

2006

Bleach to jeden z popularniejszych seriali będących obecnie w produkcji. “Memories of Nobody” to pierwszy pełnometrażowy film, który nie jest bezpośrednio oparty na mandze. Prawdopodobnie nie da się go oglądać bez przebrnięcia przez pierwszą część serialu. (od pierwszego odcinka do uwolnienia Nee-san jest ile? Siedemdziesiąt odcinków lekko. Ktoś, kto jest na bieżąco może mnie poprawić?)
Mimo to umieszczam to anime na liście, bo jest naprawdę dobre. Klasyczne “miłość zwycięża wszystko” wsparte całkiem ciekawym pomysłem na scenariusz, no i genialny soundtrack.
Zobacz trailer Bleach: Memories of Nobody

ブラッド ザ ラスト ヴァンパイア, 2000

Baza wojskowa Stanów Zjednoczonych w latach 50, nowa uczennica, Saya. Ostatni oryginalny wampir, zajmujący się zawodowo nabijaniem na katanę maszkar.
Nie można nic więcej napisać. Każdy kto ma sześćdziesiąt minut powinien zobaczyć. Zwłaszcza miłośnicy horrorów.
Zobacz trailer Blood: The Last Vampire

ちょびっツ, 2002, 26 odcinków

Hideki Motosuwa jest wieśniakiem. Przepraszam: rolnikiem. Znów nie dostał się na uniwersytet, bo prócz bycia wieśniakiem ma słabe oceny. Wyrusza więc do Tokio by podjąć naukę w szkole przedwstępnej, która przygotuje go do ponownych egzaminów.
Czego może chcieć młody facet? Każdy młody facet chce komputera i cycków, w tej kolejności. Składa się wręcz doskonale, bo w historii rolę komputerów odgrywają persocomy, androidy pełniące funkcję PC-tów. Najlepiej sprzedają się te przebrane w stroje francuskich pokojówek, nie wiem czemu.
Problem w tym, że Hideki jest raczej upośledzony finansowo. Głupi ma jednak szczęście, prawda? Ktoś wyrzucił zupełnie dobry model na śmietnik, a nikt przecież mi nie powie, że wynoszenie komputera ze śmieci to coś, czego by nie zrobił.
Pierwszym problemem jest to, że komputer nie ma dobrze opisanego guzika “włącz”.4 Ach, radości poszukiwania. Drugim problemem, Chi nie ma oprogramowania. Jedyne co umie powiedzieć to — nie zgadniecie — “Chi” (oraz “Chi?”).
Lekko zboczone (ecchi), mocno zabawne.
Ścieżka dźwiękowa wprost wbija w ziemie, można jej słuchać zupełnie bez oglądania anime.
Trailera nie ma, jest temat z czołówki, którym uwielbiam wpieniać ludzi w biurze. Tak, brzmi jak disko, ale ma fajową partię basu, której nie słychać bez słuchawek.

秒速5センチメートルアチェインオブショートストリーズアバウトゼアディスタンス, 2007

Pisałem o tym niedawno. Po prostu zobaczyć. Jeżeli macie możliwość wersję HD.

攻殻機動隊, 1995. イノセンス, 2004.

Ktoś nie widział Ghost in the Shell? Nie chce mi się wierzyć.
Motoko Kusanagi pracuje w specjalnej jednostce policji, Sekcji 9.
Motoko Kusanagi jest cyborgiem.
Coś szepcze w duszy Motoko Kusanagi.
“My name is Project 2501.5 I am a life form, spontaneously created from the sea of information.”
Trailer Ghost in the Shell: Innocence

火垂るの墓, 1988

Wojna to tragedia. Na wojnie giną ludzie. Seita i jego młodsza siostra, Setsuko, w wyniku działań wojennych traci rodzinę. Matka ginie podczas bombardowania Kobe, Ojciec gnie pełniąc służbę w japońskiej marynarce wojennej. Kiedy nie masz nic pozostaje Ci tylko jedno: przeżyć.
Hotaru no haka, czyli groby świetlików.
Świetliki giną szybko, kamikadze płoną jak świetliki. Spadające na miasto bomby oświetlają nocne życie miasta. Mocny, antywojenny film. Animacja stworzona na podstawie biografii.

ヘルシング, 2001, 13 odcinków

Alukard6 to taki neonazista w świecie wampirów. Słabe, nic nie warte, wampiropodobne indywidua, stworzone sztucznie przy użyciu freak-chipa, zasługują na śmierć w sposób możliwie szybki i bolesny. Jedynym problemem Alukarda jest to, że w wyniku pewnych starych przyrzeczeń, musi słuchać się człowieka. Jego kierownikiem planowanej eksterminacji wampirów jest Integra Hellsing, córka starego Hellsinga, który wsławił się wykończeniem Drakuli.
Dobra zabawa dla całej rodziny, jeśli tylko wyprosisz swoją dziewczynę/żonę i poczekasz aż dzieci pójdą spać.
Soundtrack wart uwagi.

ハウルの動く城, 2004

Starość nie radość. Gorzej, gdy starość przychodzi nagle z pominięciem powiedzmy 70 lat życia w wyniku klątwy rzuconej przez wiedźmę.
Ruchomy Zamek Howla to animowna adaptacja książki Diana Wynne Jones pod tym samym tytułem. Zdecydowanie pokazać dzieciom.
Zobacz trailer Howl’s Moving Castle

モンスター, 2004, 74 odcinki

Tutaj propozycja trochę na wyrost. Utknąłem na piątym odcinku, ale nie wątpię, że całe anime jest równie dobre jak to, co zobaczyłem. Całość dzieje się w Niemczech, w latach osiemdziesiątych. Młody lekarz, który w przeciwieństwie do zwierzchników, czytał przysięgę Hipokratesa ratuje życie pary dzieci. Miał uratować burmistrza, który miał zdecydowanie więcej pieniędzy. Od tego momentu robi się tylko ciekawiej.

蟲師, 2004, 26 odcinków
Tutaj jak z Monster, widziałem tylko trzy odcinki, ale były niesamowite. Jeszcze nie za bardzo rozumiem o co chodzi w całości, ale z pewnością główne role grają mushishi (takie duszki) i lokalnego odpowiednika Petera Venkmana w stroju a’la Włóczykij.
Za nic na świecie nie mogłem znaleźć intra czy trailera, macie jakieś losowe ujęcia z różnych części.
らんま1/2, 1989, 161 odcinków

Zamiast pisać krótki opis Ranmy oddam głos znanej mikrocelebrytce i rysowniczce komiksów.
Omg, jakie to gupie. Obejrzałam 13 odcinków czekając na puentę…
Innymi słowy: bardzo warto.

クレヨンしんちゃん, 1992, ponad sześćset odcinków i nadal idzie ;-)
Gdyby Bart Simpson był zabawny, a Dennis “the menace” był na serio rozrabiaką, to połączeni byliby Shinem, pięciolatkiem uwielbiającym robić Głupie Rzeczy.
Dać dzieciom jeśli macie odwagę.
Z tego co pamiętam puszczała go nawet jedna ze stacji w Polsce. Nie wiem jednak która, posiadacze telewizora mogą sobie sprawdzić. Niestety u nas nadawano to nocą, bo Shin czasem biega z gołym tyłkiem. Narodowej dulszczyzny nic nie boli bardziej niż goły tyłek.
Poza tym to potencjalny materiał dla pedofilów.
千と千尋の神隠し, 2001

Twoi rodzice to istne świnie, dostałaś pracę w łaźni dla bogów i demonów (nic tak nie pomaga istotom ezoterycznym w męczeniu ludzi jak czyste uszy) i byłoby fajnie gdyby nie to, że umowę pisali wyjątkowo wredni prawnicy. Za miejsce do spania tracisz imię i możliwość opuszczenia pracodawcy. Pierwszym klientem został wyjątkowo cuchnący osobnik, do wtorku daleko.
Kolejne małe arcydzieło, tak w dziedzinie animacji jak i historii.
Dać dzieciom.

Musiałem wyciąć wiele tytułów. Nie dlatego, że były słabe. Nie były bardzo-bardzo-dobre, a ja tę notkę klikam już drugi dzień i nie mam już siły dodawać kolejnych pozycji. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie i nie krępujcie się podrzucić mi propozycji w komentarzach. Ergo Proxy i Samuraj Szampoo leżą nadal nieodpakowane, Naruto i DBZ nie chcę oglądać, Robin jest słabe, mechy mnie męczą. To tak żeby zawęzić potencjalne propozycje. ;-)
« Blue Monday dla Czarnej Tłuszczy | GMail Offline. Trzymaj laptopa przy tyłku. »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
January 27th, 2009 at 20:54
Samurai Champloo jest świetne (choć zakończenie zawodzi…). Ergo Proxy słabe, nudne i “totally emo”. Polecam kontynuowanie oglądania Monster – dopiero później się rozkręca na całego – a rozwiązanie całej łamigłówki jest bardzo satysfakcjonujące ;) (i ten wspaniały klimat lat 80/wczesnych 90, Niemcy, Czechosłowacja – mniam).
Five centimeters per second w HD to uczta dla zmysłów – mimo że historia ckliwa – ale za to bardzo realna :)
A jak Ci się podobał GitS (komuś się nie podobał?:D) to oczywiście warto sięgnąć po serial telewizyjny (2nd GiG lepszy – w scenariuszu maczał palce sam Oshii).
January 27th, 2009 at 21:02
A gdzie Initial D? :P
January 27th, 2009 at 21:08
@lego
Ergo i tak zobaczę, skoro kupiłem. Po Moster spodziewam się tego o czym mówisz, ale jeszcze musi poczekać na więcej wolnego czasu. Serialu GitS nie widziałem. W ogóle nie widziałem nic poza tym co wymieniłem, choć mam i Solid State Society i to drugie. Jakoś nie miałem wizji. Może dziś jeszcze coś wybiorę.
January 27th, 2009 at 21:08
Zdecydowanie Ergo Proxy, wciąga tak że zapominasz o swoim własnym życiu.
Oprócz tego Death Note – miazga! tak samo.
Nie wiem czemu Naruto odrzucasz?
January 27th, 2009 at 21:10
@macieksz
Naruto dlatego, że mam za dużo na liście tasiemców. Nawet już mi się nie chce ciągnąć Bleacha. Death Note nie zażarło. Oglądałem dwa odcinki. Jest daleko na liście do wznowienia: muszę jeszcze przebrnąć przez Ranmę i Urusei Yatsura. ;->
January 27th, 2009 at 21:34
…a moja lista jest inna! :)
Gwoli ostrzeżenia – nie, GitS tv to zdecydowanie nie to. Przynajmniej jedynka.
January 27th, 2009 at 21:37
@iceteajunkie
Całe szczęście. Gdyby wszyscy oglądali to samo!
Gdyby wszyscy oglądali to co ja byłaby bida. ;->
January 27th, 2009 at 22:08
No to ja podrzucę coś, czego nikt chyba nie oglądał. Film chyba koreańskopołudniowy pod tytułem Oseam. Wyszukajcie. Poza tym z moich tytułów zabrakło tutaj czegoś w reżyserii Satoshi Kona ze świetną muzyką Susumu Hirasawa (polecam krótki serial Paranoia agent). Obejrzałem większość z Twoich tytułów, i mnóstwo innych, których teraz nie pamiętam.
January 27th, 2009 at 23:47
Jest kilka anime które po prostu trzeba obejrzeć, no więc tak:
BECK – Właściwie wszystko jest genialne, a postacie to już w ogóle
Shura no Toki – Trzeba oglądnąć jeżeli chociaż trochę lubisz walkę w anime
Jyu Oh Sei – krótka (11ep) genialna seria
Great Teacher Onizuka – najlepszy nauczyciel świata, czapki z głów
Nodame Cantabile i sequel Nodame Cantabile Paris Chapter – anime hmm humorystyczno-muzyczne, jakkolwiek to nie brzmi, czołówka
Tengen Toppa Gurren Lagann – te mechy cię nie zmęczą :D
Po więcej z przyjemnością zapraszam na: http://myanimelist.net/animelist/aseeon , jak również zachęcam do założenia własnej listy
January 28th, 2009 at 01:20
@ PeterCub, aseeon
Dzięki za sugestie, nie wiem gdzie ja upcham nowe rzeczy. Nie mówię, że nie spróbuję! ;->
January 28th, 2009 at 09:05
Jak to jest, że jeszcze nikt nie podał Cowboy Bebop? Serial lepszy niż film, ale nawet sam film robi wrażenie imho. Serial obowiązkowo.
January 28th, 2009 at 09:06
@Kuba
Ja nie podałem, bo nie oglądałem. To moja prywatna lista, więc nie mogłem się opierać na opiniach ludzi, którzy mi zachwalali Bebopa. :-)
January 28th, 2009 at 10:04
No nie, “Akirę” podał, a innych produkcji Katsuhiro Otomo nie. :-)
“Memories” – tryptyk o wspomnieniach, życiu i ludziach, który potrafią zniszczyć świat w imię wyższych idei.
“Metropolis” – remake niemieckiego filmu o tym samym tytule, o dziewczynce, która myśli że jest robotem. Czy jakoś tak.
“Steamboy” – jeśli jesteś fanem steampunku, to dla Ciebie obowiązkowa pozycja. Alternatywna Anglia, mechanizmy na parę i Parowy Zamek.
January 28th, 2009 at 10:05
Dobra lista, większość widziałem powiem więcej większość widziałem u Opiego :] Ja osobiście dorzucił bym jeszcze to animę o pieczeniu chleba co ostatnio widzieliśmy, niestety nie pamiętam tytułu :]
January 28th, 2009 at 10:23
Nie ma Tonari no Totoro? Poza tym zawsze są jeszcze dwa sezony GITS:SAC, a później film telewizyjny. Podobnie z Blood+, chociaż jakoś wolno się rozkręca (nie obejrzałem do końca). Jeśli mechy przestaną Cię męczyć, to Code Geass, ale niestety oba sezony na raz, bo pierwszy nie ma zakończenia. No i trzeba być w stanie przełknąć Clampowe postacie w bardzo alternatywnym świecie przedstawionym.
Zabawna historia dot. GITSa: miałem w pracy kolegę, który nie widział. Użyczyłem mu DVD z pierwszym filmem i drugi z pierwszymi dwoma odcinkami serialu — wiadomo, jak nie jedno to drugie. Oddał po weekendzie z krzywą miną. Nie podobało się, gdyż kolega ,,lubi SF, ale nie takie z cyborgami, cyberprzestrzenią, czy nadmiernym wykorzystaniem komputerów i/lub AI”. Poza tym ,,nic nie wyjaśnili na początku, nie wiadomo co się dzieje”. Hmm.
Co do posiadania Akiry: mam nawet na UMD, żeby PSP nie czuło się puste. Przypomniałeś mi też, że Azumangi nie mogę jakoś obejrzeć w całości od dwóch lat, chociaż kurzy się na dysku. Co do DBZ — jeśli nie widziałeś całości przed ukończeniem 20ki to jest za późno, więc no worries. ;)
January 28th, 2009 at 21:51
Dodam swoje trzy grosze, a co tam.
Akira – Dobry film, ale nie taki GENIALNY jak wszyscy mówią. Może gdybym oglądnął go bez jakichś oczekiwań, oceniałbym go wyżej. A takto, fabuła jakaś taka licha, dwie czy trzy dobre walki na cały film.. no ale oglądnąć trzeba – to klasyka.
Chobits – dobre, ale nieporównywalna lepsza jest manga. Przeczytałem zupełnie przypadkiem, bo tym jak z nudów pożyczyłem od koleżanki na lekcji. Ciekawa fabula (daje troche do myslenia, to co to tygryski lubią najbardziej), chociaż nie podobał mi się ten pseudo-erotyczny wątek.
Ghost in the shell – kolejny dobry film, z niezła kreską i dużą ilością akcji. Oprócz tego genialny mroczno-melodyjny soundtrack i poruszanie problematyki cyborgów. Czgo chcieć więcej?
Hellsing – ładna kreska, przyjemny, prosty a jednocześnie bawi. Mnie irytowały tylko liczne niedopowiedzenia – dlaczego Alucard jest posłuszny? Co się stało z organizacją po 13 odcinku? Co z Victorią?
Shin-Chin – Leciało to ongiś na cartoon network w godzinach późno nocnych (23+). Oglądnąłem dwa czy trzy odcinki i się zakochałem w tym małym szkrabie. Na veoh.com można oglądnać za friko kilka(naście) odcinków i do tego nawet z polskim lektorem.
January 28th, 2009 at 22:02
@3v11
Szl-a-a-a-g-by-cię.
No i miałem pisać, a oglądam Shin-chana. ;(
January 28th, 2009 at 23:31
O a jednak puszczali to na Fox Kids. Mniejsza o to.
A ból znam, bo mam to samo z 4chanem.
A od siebie moge polecić jeszcze dwa alechemiczne anime – Full Metal Alchemist (klasyka, porywająca akcja i fabuła, 52 odcinki świetnej zabawy) i Baccano – alchemia, niezła akcja, pokręcona fabuła.
Moge wrzuć liste (w formie obrazka) jaką wykradłem skądśtam z chana, z Anime jakie każdy weeaboo MUST WATCH.
January 29th, 2009 at 11:06
A gdzie Urutsokidoji? Man, od tego zacząłem oglądać anime :)
January 29th, 2009 at 11:14
@CoSTa
bo to moja lista? ;-)
January 29th, 2009 at 12:12
@Opi:
Jest w necie – jest wspólna :)
January 29th, 2009 at 20:24
Właśnie skończyłam oglądać Seirei no Moribito – stanowczo warto, piękne anime drogi. jest misja, ale nie polega na klasycznym sztampowym “ratowaniu świata”. I ten rozwój więzi między bohaterami, mniam. Tła i kreska momentami wbijają w fotel, a tak efektownych scen walki dawno nie widziałam (ale nie trafiają się zbyt często przez pierwszą połowę serii). Dla zainteresowanych, recenzja: http://anime.tanuki.pl/strony/anime/974-seirei-no-moribito/rec/995
Monster – też polecam, pod urokiem Potwora jestem od jakiegoś czasu, na szczęście mogłam mu poświęcić wystarczająca ilość czasu – nie warto się za niego brać, kiedy człowiek ma coś do roboty, bo może się skończyć na zawaleniu terminów.
Mushishi – obejrzane w końcu kilka dni temu po długiej przymiarce. Proszę wybaczyć komentarz fanatyczny: te potworki nazywają się Mushi, a Mushi-shi znaczy (posłużę się tłumaczeniem z angielskiego dubbingu, bo brakuje mi polskiego słowa) Mushi Master. Bardzo refleksyjne anime. W tym momencie poszukuję soundtracku, na pewno z przyjemnością odsłucham go osobno.
Cowboy Bebop – niby obowiązek, aczkolwiek nie wszystkim musi się spodobać. Mam kilkoro znajomych nie trawiących Bebopa – nie wiem dlaczego, widać kwestia gustu.
Samurai Champloo – mnie zakończenie nie rozczarowało. Nie będę spoilerować, ale uważam, że było oryginalne. Ten typ zakończeń nie jest ostatnio często spotykany.
Hellsing – osobiście wolę pierwszą serię, Ultimate jakoś do mnie nie przemawia, brakuje jej tamtego klimatu. Za to w dalszych odcinkach ma wyjaśnić dokładnie koleje losu Alucarda, Integry i całej organizacji Hellsing. Czyli raczej się obejrzy, chociażby aby skonfrontować z manga.
Przy Ranmie wysiadłam po 2 odcinkach, niestety. Mam problem z oglądaniem bardziej “oldschoolowych” pozycji – odstrasza mnie kreska.
Z kolei do Chobits zraził mnie humor – em, ecchi to jednak nie dla mnie(;
Polecam też Darker than Black – seria pełna akcji, z całkiem złożoną fabułą. Tylko szkoda, że tak wiele spraw nie zostało w niej na koniec wyjaśnionych. Wypuścili OVA, ale to odcinek czysto humorystyczny, a człowiek miał nadzieję na jakieś dopowiedzenie… Ech.
Wspomniany wcześniej BECK – “nawrócił” mnie znowu na rocka. Przypuszczam, że czasowo, ale i tak niezłe osiągnięcie.
Z aktualnie emitowanych – Michiko to Hatchin. “bebopowe”. Jak na razie warto. Mądre.
Acha, i jakby kogoś ciekawiło, moja lista
http://myanimelist.net/animelist/dinven
mam nadzieję, że mnie akismet czy inny diabeł nie zeżre(;
January 29th, 2009 at 20:28
@Dinven
Zeżarł, ale wyciągnąłem z gardła. ;-)
Dzięki za długi komentarz i dopełnienie mojej już i tak za długiej listy TODO. ;)
January 29th, 2009 at 23:22
http://img204.imageshack.us/img204/1925/1232574279866jh6.jpg
Lista z the best of anime.
January 31st, 2009 at 18:10
Czy przeczytałem tu o Kakurenbo? Nie? No to polecam.
February 1st, 2009 at 14:19
@toldi: o pieczeniu chleba to Yakitate Japan i faktycznie jest rewelacyjne :)
February 3rd, 2009 at 23:54
Nie jestem fanem anime, ale za to Miyazakiego – tak :)
I dlatego proszę: skoro jakiś film już powszechnie funkcjonuje w obiegu w Polsce pod jakimś tytułem, to nie zmieniaj go!
Z kin, płyt DVD i torrentów :) znamy film pod polskim tytułem “Ruchomy zamek Hauru”, a nie żadnego Howla.
February 3rd, 2009 at 23:57
@raj
No ja z chęcią, ale tak się nazywa film. Starałem się dać tytuły angielskie i japońskie właśnie żeby było łatwiej szukać. ;-) Widocznie “łatwiej” jest dla różnych ludzi różne. ;-)
February 6th, 2009 at 15:39
Hej,
Ja od siebie polece: “Perfect Blue”, bardzo dobry thriller; “Papurika” czlowieka odpowiedzialnego rowniez za wspomniany wczesniej “Perfect Blue”. Jezeli podobalo Ci sie “5cm per second” to mysle ze “Hoshi no koe” rowniez Ci podejdzie.
Z seriali: “Lain” 13 odcinkow dobrego thrillera/sci-fi oraz “Saikano”
Pozdrawiam :)
September 9th, 2011 at 09:35
Fajna jest ta twoja kolekcja, chociaż niektóre pozycje zupełnie do mnie nie przemawiają :P