29 Responses to “GMail Offline. Trzymaj laptopa przy tyłku.”

  1. Shot Says:

    Pierwsza część wpisu świetna – stary, dobry opi.

    Co do reszty – {maildir,mbox}2sqlite z opisaną przez Ciebie funkcjonalnością to jakieś dwadzieścia linijek, więc zaryzykowałbym, że od dawna jest „możliwe tak proste operowanie na danych”; IMHO nie ma różnicy między dostępem do ~/.mozilla/firefox/*/Google Gears for Firefox a dostępem do ~/.mozilla-thunderbird czy ~/.evolution (fuj).

  2. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @Shot

    Oj, no przecież powiedziałem, że to zawsze było możliwe. Jednak operacje na mbox/maildir są deczko bardziej skomplikowane (a gdzie addressbook, tagi). Cała notka miała raczej przypomnieć, że puszczanie do pudła takich ludzi jak ja może skończyć się tragicznie. ;-)

  3. jachacy Says:

    Więcej osób korzysta z zapisywania haseł w przeglądarce, niż z samego Google Gears. Od dawna można było skopiować folder przeglądarki z katalogu domowego, i powstanie Gmail Offline w tej kwestii IMHO nic nie zmienia.

    Tak, czytałem pierwsze zdanie z ostatniego akapitu ;)

  4. Emil Oppeln-Bronikowski Says:

    @jachacy

    Znaczy mam zacząć pisać wyraźniej? :-p (=Boldem? Że ukradnę Stylistkę Pana Makowskiego)

  5. Valwit Says:

    Gears jest fajny, nie tylko z Gmailem, ale nie zmienia to faktu koszmarności międzymordzia Gmailowego. Jednak wole zwykly program pocztowy zamiast protezy w przeglądarce.

  6. tomasz Says:

    zawsze pozostaja jeszcze rozwiazania w stylu encrypted private directory:
    https://help.ubuntu.com/community/EncryptedPrivateDirectory
    ;)

  7. miasto-masa-maszyna Says:

    udostępnia stroną WWW

    komu? czemu? stronOM
    stronom, kurwa, stronom!!!

  8. 3v11 Says:

    Czyli, w skrócie, kolejny powód żeby nie używać GMaila. Zaraz po wnikaniu w maile, dziwaczne reklamy i bycie na łasce megakorporacje.
    Ale w takim razie dlaczego wciąż go używam?! Ah…

    Ale fakt faktem, że gdy się tylko wsiądzie na czyjegoś kompa, z łatwością można powyciągać mnóstwo rzeczy – nawet hasło do standardowego GG nie jest w jakikolwiek zabezpieczone. A najgorsze ze nie da się przed tym w żaden sposób zabezpieczyć.

  9. CoSTa Says:

    Fak, Opi… Z zapartym tchem czekałem na jakiś seksualny finał wypadu sekretarki za miasto a ten tu pisał i pisał i wyciągnął trzy marne wnioseczki, w dodatku od lat te same i – o zgrozo – prawdziwe.

    Do dupy taki pornol!

    Dajcie nam obywatelu Opi mięsa i surówki a nie instrukcję obsługi komputera for Dummies! Gdzie soki życia? Gdzie tryskający optymizmem przełożony? Gdzie wyginająca się w łuk pod naporem także obowiązków pozostająca z nim w zależności służbowej i tym węzłem związana sekretarka? Gdzie opis ich stachanowskich zmagań?

    Do pióra powiadam! Do klawiatury! Opis może być w Perlu…

  10. btd Says:

    E tam, czyli nic się nie zmienia – jak ktoś się nie zabezpiecza to ktoś się dosiądzie i coś zwinie.

    Szyfrowanie dysku na odcisk palca w lapku i blokować kompa – jedno smyrnięcie palcem po czytniku. U mnie działa.

  11. Valwit Says:

    jakie wnikanie w maila? zawsze mnie zastanawialo czemu ludzie mysla ze ktos czyta ich maile bo sa reklamy kontekstowe, a nikt sie nie przejmuje adminem dowolnego serwera gdzie maile leza albo serwerami smtp przez ktore przechodza. ech…

  12. Shot Says:

    @3v11: „Czyli, w skrócie, kolejny powód żeby nie używać GMaila” – nie, to jest właśnie powód, żeby Gmaila ewentualnie zacząć używać. Dostajesz wreszcie tę funkcjonalność, której brakowało, *nic nie tracąc*.

    „Ale fakt faktem, że gdy się tylko wsiądzie na czyjegoś kompa, z łatwością można powyciągać mnóstwo rzeczy – nawet hasło do standardowego GG nie jest w jakikolwiek zabezpieczone. A najgorsze ze nie da się przed tym w żaden sposób zabezpieczyć.” – ależ zabezpieczyć się jest trywialnie: wystarczy, że będziesz miał konto gościa (w najnowszym Ubuntu jest takie domyślnie, resetowane przy każdym logowaniu).

    @Valwit: Wystarczy szyfrować GPG, i to właśnie w obsłudze GPG jest ostatnia przewaga „klasycznych” programów do poczty nad webmailami, i chwilowo nie widzę, jak mogłoby to się zmienić; nie wyślesz przecież swojego klucza prywatnego na serwer. Można kombinować z jakąś lokalną nakładką (de)szyfrującą, ale to już hybryda sieciowo-„klasyczna”.

  13. 3v11 Says:

    @Valwit
    Oficjalnie tak jest, ale jak jest naprawde – trudno powiedzieć. Bo jak to sprawdzisz? No i jeśli Ciebie nie irytuje fakt, że nawet jeśli “kontekstowo” Gmail sprawdza co tam siedzi Ci w mailach, a potem nie wiadomo co robi z tymi danymi (a moze je gdzieś tam przechowuje?), to.. gratulacje.
    A nie przejmuje się adminem czy SMTP, bo Ci nie robią tego tak wprost.

    @Shot
    Jakto nic nie tracąc? A cały artykuł Opiego? Pozatym dla siebie nie widze zastosowania tego urządzenia – jak nie mam połączenie z netem, to po prostu nie pisze maile. Proste.
    No i niestety nie jestem Linuksiarzem, nad czym ubolewam, bo zawsze miałem ochote spróbować, a zawsze brak jest czasu na jakąkolwiek nauke. Konto gościa mam, ale często zostawiam komputer “na chwilkę”, no i irytowało mnie ciągłe wpisywanie hasła żeby na sekunde wejść na mój profil i podziękowałem.
    I oczywiście niedawno mnie to pokarało, gdy obca osoba weszła mi na laptopa i grzebała sobie po moich plikach.

  14. Shot Says:

    @3v11: „Jak to nic nie tracąc?” – no właśnie nic nie tracąc: w stosunku do webmaila dzięki Gears dostajesz funkcjonalność klienta biurkowego; w stosunku do klienta biurkowego masz dalej wszystkie zalety webmaila (dostęp zewsząd). Jedyne, czego brakuje, to szyfrowanie.

    „A cały artykuł opiego?” – artykuł opiego jest o tym, że jak ktoś nie chroni swoich danych to jest idiotą. Gmail offline nie ma tu nic do rzeczy i niczego nie zmienia (przecież nawet jak nie używasz Gears, to w cache’u przeglądarki mogą się zapodziać akurat te ważne maile).

    Z ciekawości zagóglałem i pierwsze trafienie to na oko coś, co SQLite’ową bazę maili robi z Maildira ot-tak-po-prostu: http://packages.debian.org/unstable/main/maildir-utils (czytaj: nie ma różnicy między używaniem Gears i używaniem Thunderbirda).

    „jak nie mam połączenie z netem, to po prostu nie pisze maile. Proste.” – no tak, a ja po prostu piszę. Prostsze.

    Jeśli na co dzień używasz Windows, to i tak masz dużo większe problemy niż to, jak Gears przechowują pocztę. Poczytaj chociażby http://philosecurity.org/2009/01/12/interview-with-an-adware-author

  15. 3v11 Says:

    @Shot
    Zaczne z “drugiej” strony:
    “„jak nie mam połączenie z netem, to po prostu nie pisze maile. Proste.” – no tak, a ja po prostu piszę. Prostsze.”
    No tak, co kto woli. Jak dla mnie jest to niepotrzebny bajer, ale ja nie pykam kilkunastu maili dziennie. Ale pewnie znajdzie zastosowanie wśród fanów Google Inc. i.. podróżujących mailo-piszących? Ja dziękuje, wole starego dobrego klienta Opery które robi to samo co Gmail offline, tylko jakoś uspokaja mnie psychicznie. Że niby bezpieczniej.

    “artykuł opiego jest o tym, że jak ktoś nie chroni swoich danych to jest idiotą.”
    A niestety obecnie to Gmail offline daje możliwość zabawy z pocztą usera. A i racja, że z łatwością nawet bez Gmaila można z łatwością dostać mnóstwo informacji.

    No i wiem, że ten cholerny Windows jest problematyczny etc. ale jako gracz nie moge sobie pozwolić na zabawy z Linuksem (nie wspominając o problemach o jakich wspomniałem w poprzednim komentarzu).

  16. Valwit Says:

    @3v11

    Nie, nie martwie sie tym czy kontekstowo sprawdza bo 1. wiem co robi i co zapisuje 2. prywatna poczte mam na swoim serwerze.

    Nie przejmujesz sie ze jakis admin smtp kopiuje wszelkie przechodzace maile i zapisuje kopie na dysku swoim i np jakiejs agencji lub firmy marketingowej? albo ze tpsa czy inny isp zapisuje na co najmniej 2 lata jaka strone i z jakim referem odwiedzasz, wiec wiedza czego szukales i skad przylazles? to ze moga w dowolnej chwili logowac caly twoj ruch na laczu tez cie nie martwi? to ja tobie gratuluje ze znalazles sobie wroga pod postacia googla i gmaila i tego bezdusznego skryptu wyswietlajacego reklamy :)

    @shot gpg fajne, ale musialbys szyfrowac lokalnie i c&p do webmaila, lub robic to nakladka co w efekcie sprowadzi sie do tego czym jest klient poczty. YAM rulez ;)

  17. CoSTa Says:

    Ej, mądrale, a Ubuntu/Linux pozwala szyfrować home usera? Jeśli tak, to w czym problem? Szyfrnąć, modlić się, by przy padzie kompa i odzyskiwaniu danych gdzieś klucz czy inne hasło znaleźć :)

  18. Shot Says:

    Ej, mądralo, o szyfrowaniu pisał już btd siedem komentarzy wcześniej (a Ubuntu pozwala).

    Problem z szyfrowaniem taki, że jeśli podepniesz deszyfrowanie pod logowanie, to i tak niewiele da jeśli nie oduczysz się wpuszczać ludzi na swoje konto – a jeśli nie wpuszczasz na swoje konto, to równie dobrze można zrobić `chmod o-r ~` (w kontekście przeciwnika siadającego do kompa).

    Oczywiście najsensowniej mieć zaszyfrowany ~/Private i tam trzymać to, co jest faktycznie krytyczne; jak ktoś zajuma laptopa, to nie zyska wiele – a szyfrowanie całej partycji nie ma sensu (miałem tak przez ponad pół roku i przymula to jednak mocno).

  19. tomasz Says:

    nawiasem mowiac, a propos:
    http://xkcd.com/538/
    :) (zwlaszcza tekst po najechaniu na obrazek polecam. ;) )
    chociaz oczywiscie szyfrowanie i tak ma sens o tyle, ze zmniejsza jednak szanse, ze ktos dla hecy bedzie przegladal nasze osobiste dane, kiedy juz ukradnie laptopa, albo jak sprzedamy dysk twardy.
    a klucz mozna zawsze trzymac gdzies indziej w razie gdyby cos poszlo nie tak – mozna miec np na pendrive’ie (tez zaszyfrowanym – jakies hasla trzeba jednak pamietac..).

  20. 3v11 Says:

    @Valwit
    Ale niesety nie moge nic zrobić przeciwko mojemu dostawcy internetu, jako że jakakolwiek alternatywa oferuje to samo – gdzie moge mieć pewność że admin nie będzie zapisywał moich logów?

    A z GMaila i innych bajerów Google Inc. zawsze moge nie korzystać i wybrać jakieś mniej popularne poczty. A na prywatny serwer pocztowy niestety nie mam obecnie kasy – powiedzmy że nie jest to dla mnie aż takim priorytetem :)

  21. Shot Says:

    @3v11 „gdzie mogę mieć pewność, że admin nie będzie zapisywał moich logów?” – nigdzie, od tego jest Tor.

    „A z Gmaila i innych bajerów Google Inc. zawsze mogę nie korzystać i wybrać jakieś mniej popularne poczty” – jeśli troszczysz się o bezpieczeństwo i poufność swojej korespondencji, to korzystanie z mniej popularnych serwerów jest akurat słabym pomysłem. Jakikolwiek problem z Gmailem byłby PR-ową katastrofą na dużo większą skalę niż problemy z ofertą innych dostawców, idąca za popularnością skala ataków sprawia, że jest to prawdopodobnie jedno z najbezpieczniejszych rozwiązań, a poziom inżynierów i infrastruktury pozwala zakładać, że oferta Google’a ma przyszłość jak mało której konkurencji.

  22. Valwit Says:

    @3v11 nigdzie. bo nawet zostaniesz wlasnym isp to o ile nie bedzie zapisywal komus bezposrednio do skrzynki, to zawsze bedzie po drodze slaby punkt. i dlatego uwazam ze nie ma co popadac w paranoje i sie stresowac. stres zabija.

  23. Koval Says:

    mógłbyś podać te komendy do pobawienia się bazą. sam bym chętnie miał z tego gears jakiś fun, bo narazie pokazuje że mam do ściągnięcia jeszcze 7000 maili

  24. CoSTa Says:

    @Shot
    Btd pisał o jakichś magiach z rozpoznawaniem odcisku palca. Zawsze się zastanawiam, co robią ludzie, którym ten ficzer się pitoli i tylko dlatego nie mogą dobić się do swoich danych. Pad dysku to jeszcze sensowne wytłumaczenie. Brak smyradełka brzmi już nawet nie groteskowo. Ot kuszenie losu kolejną możliwą awarią i przyczyną rzucania mięsem.

    Ja się pozbyłem złudzeń co do bezpieczeństwa danych gdy mi z firmy wydobywczej przysłali dane ze zdechniętego pracowego twardziela. Dane, których na twardym być nie powinno. Bo przeżył dwa formaty w międzyczasie i rok działania. A jednak odzyskali mi jakieś archaiczne projekty.

    Tak więc czniam to – ktoś będzie bardzo chciał to mi dane zabierze czy będę za ostrokołem czy też w wysokiej wieży otoczonej fosą. Jemu to ryba. 99% pozostałych przypadków załatwia nienaklejanie hasła na klawiaturę.

  25. Shot Says:

    @CoSTa:

    „Zawsze się zastanawiam, co robią ludzie, którym ten ficzer się pitoli i tylko dlatego nie mogą dobić się do swoich danych” – wpisują swoje hasło na klawiaturze. Czytnik linii papilarnych to tylko taka przelotka, która przezroczyście podaje hasło pytającej o nie aplikacji (jeśli linie papilarne się zgadzają).

    „Ja się pozbyłem złudzeń co do bezpieczeństwa danych gdy mi z firmy wydobywczej przysłali dane ze zdechniętego pracowego twardziela. Dane, których na twardym być nie powinno. Bo przeżył dwa formaty w międzyczasie i rok działania” – czemu nie powinno? Przecież format w żaden sposób nie gwarantuje fizycznego wyzerowania dysku, od tego jest shred.

  26. wojtiku Says:

    Bardzo ciekawy wpis, tak jak i cały blog. Chyba zacznę zaglądać tu częściej :)
    Pozdrawiam

  27. 3v11 Says:

    @Shot
    “nigdzie, od tego jest Tor.”
    O, ciekawa aplikacja. Poczytam więcej.
    I wydaje mi się, że tym bardziej zależy Gmailowi, żeby był niewykrywalny. Chociaż z drugiej strony, troche racji jest w tym, że jakikolwiek przeciek z wnętrza firmy (a ktoś musi przecież kontrolować to wszystko) o tym że w jakikolwiek sposób sprawdzają co tam ktoś robi, byłby potężnym ciosem dla Google inc.
    A tutaj ciekawa stronka (chociaż dawno nie aktualizowana) o Gmailu:
    http://www.gmail-is-too-creepy.com/
    Chociaz trudno oprzec się wrażeniu że troche to wszystko propagandowe i pachnie jakąś teorią spisku. No ale przecież do każdej teori spisku muszą być jakieś podstawy, nie?
    BTW. da się coś takiego jak “shred” zrobić na Windowsie? Pytanie godne nooba, ale cóż, taki jestem :)

    @Valwit
    Kto mówił o paranoi? :) Na szczęscie nie przesyłam żadnych niesamowicie ważnych danych państwowych ani firmowych (bo na szczeście nie pracuje), a wątpie aby Google Inc. interesowały moje mailowe flirty z P. Marysią spod czwórki.

    @CoSta
    Mi jak kumpel informatyk powiedział, ze jest w stanie odzyskać dane sprzed kilka formatów, to zaśmiałem się mu w twarz z niedowierzaniem. Ale po chwili “zaraz, dlaczego by nie”. Przecież tak różne agencje dobierają się do dupy pedofilom etc.

  28. Shot Says:

    @3v11: „da się coś takiego jak «shred» zrobić na Windowsie?”

    1. shred to część core utils, pewnie gdzieś jest wersja windowsowa.

    2. External links.

    3. Zawsze możesz odpalić system z dowolnej płytki live CD (albo kluczyka USB) i tam będzie shred. :)

  29. Piotr Szymczak Says:

    @Opi kolejny fajny wpis.
    @Costa faktycznie Opi mógłby coś zoczonego napisać :)

Leave a Reply