Czujecie się czasem sfrustrowani, bo nikt was nie słucha? Ja z dnia na dzień denerwuję się coraz bardziej, bo pamiętam jeszcze czas, gdy w moim życiu była choć jedna postać słuchająca się mnie w każdej sytuacji.
“Nie hałasuj”, prosiłem, “mama nie pozwala mi się z Tobą bawić”. I nie hałasował.
Bawiliśmy się w chowanego, a on zawsze wygrywał. Ja byłem zbyt niecierpliwy, on zbyt dobry w wynajdywaniu zakamarków.
Któregoś dnia zapytałem, czy chce zostać ze mną na zawsze. Zapytałem jeszcze raz, ale nie odpowiedział. Kazałem się mu więc wynosić. Wykrzyczałem mu “nie chcę Cię widzieć”. I nigdy więcej go nie zobaczyłem. To był bardzo dobry, posłuszny, wyimaginowany przyjaciel.
« Listonosz przynosi rachunki dwa razy | Dowiesz się, gdy będzie za późno »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
February 25th, 2009 at 11:18
“To był bardzo dobry przyjaciel. Ale któregoś dnia zapytał mnie, czy chcę z nim zostać na zawsze. Nie potrafiłem odpowiedzieć od razu, więc kazał mi się wynosić. Wciąż czekam, aż mnie zapyta, czy nie chcę wrócić.
Ale on nie pyta.”
February 25th, 2009 at 16:49
@Eri: ładne, cholera. Aż łezkę otarłem.