Dzieci ze smutkiem patrzyły na miskę z cukierkami. Co jakiś czas wybierały chińską metodą ochotnika (“dlaczego znowu ja?”), który przedarłby się przez linię wroga, składającą się z dorosłych siedzących przy stole. Obierano różne drogi, ale każda ostatecznie prowadziła do Matki, która zaciągając się papierosem upominała: “Słodycze są niezdrowe”.
Metoda na “ale Wujek je, prawda?” zawiodła. Wujkowi cukierki nie szkodziły na zęby. Wujek zęby miał magiczne, można je było wyciągnąć w dowolnej chwili, co zademonstrował ku uciesze biesiadników.
“Cukierki zepsują wam zęby”
Zepsują się nam? A jak Wujkowi zepsują i już ich nie włoży?
Dlaczego nikt nie mówi dzieciom o mleczakach?
« W tej samotności jesteśmy oboje | Teoria ewolucji: powieki »
Dotarłeś do końca. Czas na nową przygodę.
Eri pokonuje korporacje ołówkiem. Czerski, Piotr dziwi się światu. Waglowski prawi o prawie. Maciej występuje w roli służbisty ateistyczno-sceptystycznej religii. Patryk maca się z technologią. Piwnice i trywialne informacje w tę stronę. Vontrompka, czyli komentarz psychodeliczny.
Są też tacy, którzy gadają. O filmach, scepty-cyźmie, japońskich bajeczkach. Nie zapomnij też, że trzeba rozumieć popularną naukę.
February 26th, 2009 at 11:45
Się jakiś nostalgiczny zrobiłeś, Opi :)
Ja swoje dzieci też gonię od cukierków, bo mam pod ręką osobę uzależnioną od słodyczy – moją żonę. Jedno już przejęło jej genotyp, bo jak codziennie nie wszamie czegoś słodkiego, to wpada w taką depresje, że łojezusmaria. Drugie ma moje geny, bo słodycze traktuje sikiem falistym.
Ale czujność nie zaszkodzi.
February 26th, 2009 at 12:45
@Byte
WSZYSTKIE żony są uzależnione od słodyczy. WSZYSTKIE!
Nie-żony zresztą też :)
February 26th, 2009 at 15:07
@CoSTa
so so true…
ma ktoś coś słodkiego?
February 26th, 2009 at 15:18
próchnica z mleczaków przechodzi na zęby stałe
February 26th, 2009 at 15:20
@Panikkk
Dzieci nie muszą tego wiedzieć. Będą się czuć oszukane, że te im wypadły i będą miały drugie, nie?
February 26th, 2009 at 21:57
@CoSTa
eee, wcale nie wszystkie. Może w trakcie ciąży, najwyżej.
Jak byłam mała uwielbiałam słodycze, ale z wiekiem przeszło. Teraz to może raz czy dwa razy w miesiącu coś słodkiego spałaszuję. Np szarlotkę mojej rodzicielki, gdy zawitam do domu.
btw, popsuta proteza nie boli. Tzn fizycznie. A mleczaki tak.
February 27th, 2009 at 02:17
@Panikk
Nie jestem tego taki pewien. No ale nie jestem też autorytetem w dziedzienie zębologii.
February 27th, 2009 at 09:44
@3v11
nie jesteś autorytetem w niczym :)
February 27th, 2009 at 20:34
@Panikkk
A tego to już nie wiesz.
February 28th, 2009 at 23:50
Pudło. Wiem.
March 5th, 2009 at 01:09
Skoro tak twierdzisz.