Archive for the 'Pan ma teraz relaks' Category

Bawi, uczy, wychowuje [technologia!]

Wiele bardzo dobrych blogów napisało o tym, że Google tłumaczy już z języka obcego na polski i w drugą stronę. Ociągałem się z rzuceniem okiem na nową zabawkę ze stajni Wielkiego Gie (jakże dwuznaczne może być to stwierdzenie, prawda) aż nastała noc i mogłem poświęcić swój nic niewarty czas na klikanie.

Zabawa była przednia. Nic lepiej nie pokazuje jak dobra technologia pomagająca nam zrozumieć francuski wpis o rebelii w dzielnicach biedy, przytaczająca cytaty (w oryginale z Koranu) może być obrócona w żart.

Oto kilka wyimków z Bronikowski dot com w wersji dla miłośników Szekspira.

Gods raczą know.

Waiter kindled zapałkę on my table and drawing pogniecionego peta from behind his ear half wykaszlał, half wychrypiał: “He will not be with the Lord gadał. As the Lord saw, it said, what you ordered.

Well, you know, that Apple applies scientific approach to its “międzymordź.”

Your telephone gada to the network, then - as now go forth from the office - phone gada to transmitters.

Ziarnko to grain and Orange odmierzy you measure.

For now, I had szpadel and kopałem hole.

Skupmy on the fourth point.

People in kajdankach przechodzili metamorphosis. From threats to łkania. From łkania to threats.

“Can you sell me a cigarette?” - Poczęstowałem it so.

As I have the opportunity to pocket szpilę fellow-fans-Apple, it always wbijam.

under the magnifying glass to a second graphics and zerknie as those kropeczki beautifully poukładane.

Obliczyłem ratio weny to irritation and stated that already, and so did not do anything. “Give them!” - Krzyknąłem.

In an era of logic “is not segreguj, search”

Always nurtowało me a question

Your Inboks it could frighten small children.

Unfortunately, even good tool can be raped by inappropriate use.

Thung went calmly podbijając points knowledge of CSS - Pio wrote a system that had to be placed so long ago, it now negotiates with wnuczkiem client, a client turned himself in kupkę powder.

And I must śmieję. Yes, nieczuły with me drań. Empty gestures are fun, and so the final result that I have to look quickly wipes his nose and to refrain from accepting fluids.

Oczywiście — nabijam się. Niektóre kawałki tekstów są przetłumaczone całkiem sensownie i prawdopodobnie — przy odrobinie zapału — natifspiker może zrozumieć o co mi chodzi. Tłumaczenia, jak kobiety: wierne nie są piękne, piękne nie są wierne. Automatyczne są hilarystyczne.

Przenośny, bez kompromisów

Jestem fanbojem. Fanbojem i neofitą w jednym — rubensowsko wyskamkowanym — pudle. Uwielbiam ThinkPady. Jak mam okazję wbić szpilę kolegom-fanom-Apple, to zawsze wbijam.1

Oto reklamówka ThinkPada X300. Taka szpileczka. Oto trochę szczegółów o TP X300 z Gizmodo.

  1. Ale Wy i tak wiecie, że zasadniczo tylko dla żartów []

CSS dobry jest do wszystkiego

CSS — czytamy “cieses” — jest znaną przez wszystkich webmasterów technologią pozwalającą zmieniać kolory linków i ich dekorację. Bardziej szaleni designerzy próbują używać arkuszy stylów do separacji prezentacji od treści. Bardziej powaleni zrobili buźkę, która się do nie dawna nie wyświetlała na większości przeglądarek.

Nigdy nie wiedziałem o co chodzi, sam zrobiłem kilka rzeczy, które się nie wyświetlały.

Dziś wpadłem na gościa, którego twórcy CSS powinni ucałować lub nabić na pal. Za świetne i bezużyteczne użycie “cieses” — zbudowanie bohatera wszystkich leniwych alkoholików — Homera Simpsona na DIV-ach.

Sezon 2008 uznaję za rozpoczęty

Po dość długim okresie bez treningów wznowiliśmy bieganie za futbolówką. Pogoda zaczyna się stabilizować, waga trzech zawodników biorących dziś udział w małej rozgrzewce przekroczyła 300Kg, skończyły się więc nam wymówki. Osoby zainteresowane pokopaniem piłki dla relaksu (jeden wymóg, musisz reprezentować poziom średnio-zaawansowany — grałeś gdzieś, kiedyś i w przeciwieństwie do piłkarzy z OE potrafisz zgasić piłkę i oddać strzał w światło bramki raz na dziesięć) proszone są o zgłaszanie się. Następne rozbieganie w czwartek.

Za miesiąc odważymy się zagrać jakiś mecz. (może, bardzo może)

Moi, w nowym stroju (wytrzyma dwadzieścia treningów maks, mam kupę kamorów pod bramką, co widać)

Dzielenie przez zero

Wyobrażacie sobie spotkanie praworęcznych brunetów, pracujących na PC z procesorem AMD, mających na podkładzie dowolnego kota w biegu, zajmujących się zawodowo arkuszami Excela. Nie, to by było dziwne. Jaki jest więc najniższy denominator organizowania spotkań IT? Właśnie się dowiedziałem: binarny stan waginalny.

Po raz kolejny nie mogę się nadziwić zdolnościom separatystycznym kobiet. Są developerzy KDE, i kobiety-developerzy KDE. Są developerzy Ubuntu i kobiety-developerzy Ubuntu. Mają osobne listy dyskusyjne, osobne kanały IRC, a świat przyklaskuje temu jako rozsądnemu krokowi. Bo “w ten sposób budujemy kobietom miejsce w naszej społeczności”.

Halo? Budujemy kobietom? Mnie tam ciągle kobiety powtarzają, że są silne mądre i w ogóle, może niech sobie same zbudują — jak będą miały ochotę? Robienie czegokolwiek-woman nie integruje kobiet ze społecznością tylko zamyka je, potwierdzając stereotypy. Jeżeli ktoś chce być członkiem jakiejś społeczności, to powinien brać pod uwagę z jakich osób się ona składa. Zapisując się dziś na listę makeup-i-rajtuzy mogę oczekiwać, że któraś z uczestniczek zakwestionuje moje preferencje seksualne, ktoś się zaśmieje, ale przecież mam głos i mogę powiedzieć, że zapisałem się bo chcę dyskutować o makijażu i rajtuzach, a nie prowadzić gierki słowne. Dialog z ludźmi i ignorowanie trolli to droga do sukcesu. Drogą do sukcesu nie jest zakładanie makeup-i-rajtuzy-men celem dalszej dyskusji, ale w gronie, które się ze mnie “nie będzie śmiało”.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Otóż warszawskie “giczynki” postanowiły importować zwyczaj obiadków dla pracowniczek IT. Z tego co słyszałem Warszawa ma całkiem fajne spotkania branży. Nie można tego jakoś połączyć? Chyba nigdy nie zrozumiem tego płciowego elitaryzmu.

Takie forkowanie przypomina mi wizję Polski roztaczaną przez niektórych, gdzie nasz kraj jest jedyną wysepką rozsądku na morzu moralnej zgnilizny. Może czas dojść do wniosku, że inne kraje, choć nie idealne, mają swoje zalety.

Hasłem na dziś — luźno związanym z notką — jest: “Faceci do rodzenia, kobiety do stolarni, kołki w serce, administratorzy apt-get dist-upgrade”1

  1. nowy lighttpd w stable Debiana []

Bolesny upadek z drabiny do wiaderka wody: żart, który nie jest śmieszny

W tym wymiarze i na tej planecie jest kilka pewników:

  1. Kromka spada zawsze posmarowaną stroną na brudną podłogę
  2. Długość nosa pomaga kobiecie ocenić długość męskiego członka (a nacjonalistom poziom zażydzenia)
  3. Wiedźmy pływają po wodzie razem z bardzo małymi kamieniami
  4. Humor jest wyznacznikiem inteligencji

Skupmy się na punkcie czwartym. Ludzie zabawni wydają się inteligentniejsi. Człowiek, który ciągle suszy zęby i wywołuje ten sam efekt u ludzi dookoła, nie może być głupcem. Przecież żeby nas zadowolić potrzeba wysublimowanego i celnego żartu — Benny Hilla lub Jasia Fasoli. Nie śmiejemy się z byle czego. Nikt nie zdaje sobie sprawy jak wiele pracy wymaga bycie zabawnym.

Śmiesznym być to praca, jak każda inna. To godziny spędzone nad pustym edytorem i wewnętrzne dialogi: “Paris Hilton — Banan. Paris Hilton — Banan” z których wiele nie przełoży się na nic zabawnego. Zapamiętajcie sobie: w byciu zabawnym nie ma nic zabawnego! Ludziom się wydaje, że wystarczy napisać dowolną bzdurę, okrasić imionami, które komuś coś mówią i już jest żart.

Bywając czasem na występach komików muszę walczyć z wewnętrznym rozdarciem. Czy — niemrawo klaskając — zachęcać faceta z tacą pełną ciasta i czerwonym nosem do wytężonej pracy nad swoim żartem, który jest słaby, czy też powiedzieć mu, żeby rozważył karierę księgowego. Bo niby kim ja jestem, żeby niszczyć marzenia? No, tylko odbiorcą.

Boje się, że śmiech w blogosferze jest zaraźliwy. Podobnie jak AIDS można się nim zarazić przez stosunek analny z niepewnym partnerem.

22pieduring.jpg

Kwestionuj “autorytety”

autorytety.png