<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bronikowski.com</title>
	<atom:link href="http://bronikowski.com/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bronikowski.com</link>
	<description>Emil Oppeln-Bronikowski → µGeek</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 14:11:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Za chwilę dalsza część programu</title>
		<link>http://bronikowski.com/2034</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2034#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 14:11:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pan ma teraz relaks]]></category>
		<category><![CDATA[Prywata]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2034</guid>
		<description><![CDATA[Przerywamy ten program, by nadać specjalne wystąpienie Prezydenta Blożkowania na Europę Środkową: Moi drodzy, nadeszła chwila, w której należy powiedzieć sobie prawdę. Formuła tego blożka się wyczerpała. Moją potrzebę do głoszenia bredni skanalizowało konto na Google+. Moja potrzeba pisania dłuższych tekstów rozbiła się o zjawisko „czytelnictwa” internetowego. Nie mam jeszcze recepty, a dzięki wczorajszym dyskusjom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przerywamy ten program, by nadać specjalne wystąpienie Prezydenta Blożkowania na Europę Środkową:</p>
<p>Moi drodzy, nadeszła chwila, w której należy powiedzieć sobie prawdę. Formuła tego blożka się wyczerpała. Moją potrzebę do głoszenia bredni skanalizowało konto na Google+. Moja potrzeba pisania dłuższych tekstów rozbiła się o zjawisko „czytelnictwa” internetowego. Nie mam jeszcze recepty, a dzięki wczorajszym dyskusjom z Kają myślę, że recepta w ogóle nie istnieje. Przynajmniej taka, która nie powoduje gorszych skutków ubocznych niż stan wyjściowy.</p>
<p>Nie macie się jednak czym martwić<sup><a href="http://bronikowski.com/2034#footnote_0_2034" id="identifier_0_2034" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="jeżeli w og&oacute;le można się martwić autorem bloga w Internecie, AKA Anonimowy Łoś">1</a></sup> – strona nie zniknie – wszystkie linki będą zachowane, nie musicie usuwać kanału z czytników RSS<sup><a href="http://bronikowski.com/2034#footnote_1_2034" id="identifier_1_2034" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="prrroszę?">2</a></sup>. Nie wiem jeszcze, co będzie na końcu tego dłubania. Dziewięć na dziesięć, że wrócę tu z podkulonym ogonem i napiszę notkę o komputerach i humanizmie z kropelką nostalgii, czyli to, co zwykle.</p>
<p>„Zatrudniłem”<sup><a href="http://bronikowski.com/2034#footnote_2_2034" id="identifier_2_2034" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="freelance monogamiczny">3</a></sup> edytorkę na stałe. Głupio ciągle polegać na darmowej pracy przyjaciół i znajomych. Do tego nie będę miał skrupułów dać jej do sprawdzenia długi tekst: mo&#8217; literek, mo&#8217; money. Może to znacząco podnieść/obniżyć/bez zmian (niepotrzebne skreślić) jasność przekazu i jakość literacką. </p>
<p>Mam nadzieję, że teraz wszystkim dużym blogom będzie bardzo wstyd i zrobią to samo. Skoro ja mogę z własnej kieszeni, to i oni mogą z AdWordsów!</p>
<p>Przedostatnia sprawa: w ramach walki z uciskiem w Internecie utworzyłem też drugi obieg. Jeżeli wyślesz mi swój adres (adres, nie e-mail) na junkyard@bronikowski.com, to możesz liczyć na karteczki (drukowane i pisane) z tekstami, czy co tam akurat mam w ręce/głowie. Ilość miejsc ograniczona (mogę okraść biuro na skończoną liczbę znaczków). </p>
<p>Sprawa ostatnia. Dwie notki &mdash; „<a href="http://antyweb.pl/a-ty-kim-jestes-by-oceniac-mnie/">A ty kim jesteś by oceniać mnie</a>” i „<a href="http://antyweb.pl/zlota-klatka/">Złota klatka</a>” &mdash; oddałem portablogowi Antyweb. Tak, serio. Dlaczego? Bo pisanie bloga mnie już nie cieszy.</p>
<p>Przyjmuję pomysły, oczywiście.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2034" class="footnote">jeżeli w ogóle można się martwić autorem bloga w Internecie, AKA Anonimowy Łoś</li><li id="footnote_1_2034" class="footnote">prrroszę?</li><li id="footnote_2_2034" class="footnote">freelance monogamiczny</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2034/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Punkt widzenia</title>
		<link>http://bronikowski.com/2029</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2029#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2011 10:41:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pan ma teraz relaks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2029</guid>
		<description><![CDATA[Młody chłopiec traci rodzinę i dostaje się pod wpływy księdza wyklętej religii, który namawia go do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Banda przekracza granicę przy pomocy wynajętych szmuglerów i łączy się z główną komórką. Celem zamachu jest jednostka wojskowa. Terrorystom, mimo bohaterskiej obrony zgromadzonych w jednostce żołnierzy, udaje się wysadzić ją w powietrze. W akcji ginie 265675 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Młody chłopiec traci rodzinę i dostaje się pod wpływy księdza wyklętej religii, który namawia go do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Banda przekracza granicę przy pomocy wynajętych szmuglerów i łączy się z główną komórką. Celem zamachu jest jednostka wojskowa. Terrorystom, mimo bohaterskiej obrony zgromadzonych w jednostce żołnierzy, udaje się wysadzić ją w powietrze. W akcji ginie 265675 ludzi.</p>
<p>Tak właśnie zapamiętałem Star Wars: A New Hope.<sup><a href="http://bronikowski.com/2029#footnote_0_2029" id="identifier_0_2029" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Tłumaczyłem Piotrkowi monomit i tak mi się pomyślało, jak łatwo każdą z tych historii obr&oacute;cić na pięcie">1</a></sup></p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2029" class="footnote">Tłumaczyłem Piotrkowi <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Monomyth">monomit</a> i tak mi się pomyślało, jak łatwo każdą z tych historii obrócić na pięcie</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2029/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Daj pan pieniądz za kontent</title>
		<link>http://bronikowski.com/2024</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2024#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Dec 2011 06:32:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2024</guid>
		<description><![CDATA[Ach, święta. Kochają je dzieci, importerzy chińskiego badziewia i sprzedawcy marcepanowych szopek z jadalnym Jezusem. Od lat darzę zimowe święta szczerą nienawiścią. Wpierw jako dziecko byłem pozbawiony prezentów urodzinowych, bom ofiara zrodzona w końcówce grudnia, potem jako dorosły, gwałcony przez koszmarną muzykę i pstrokaty wystrój doprawiony fałszywymi uśmiechami współobywateli. Święta nie będą jednak tematem notki. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ach, święta. </p>
<p>Kochają je dzieci, importerzy chińskiego badziewia i sprzedawcy marcepanowych szopek z jadalnym Jezusem. Od lat darzę zimowe święta szczerą nienawiścią. Wpierw jako dziecko byłem pozbawiony prezentów urodzinowych, bom ofiara zrodzona w końcówce grudnia, potem jako dorosły, gwałcony przez koszmarną muzykę i pstrokaty wystrój doprawiony fałszywymi uśmiechami współobywateli.</p>
<p>Święta nie będą jednak tematem notki. Tak mi się ulało po sześciu godzinach jazdy pociągiem. Chciałem wrócić do tematu dobrych treści w Internecie. Ostatnio mówiłem Wam, <a href="http://bronikowski.com/1917">jaką wartością jest miłość okazana autorom</a>. Niewymuszona, spontaniczna miłość e-mailowa. To jednak połowa (OK, trzy czwarte) naszej misji wspierania producentów treści. </p>
<p>Porozmawiajmy o pieniądzach. </p>
<p>Wszyscy przywykliśmy do płacenia w sieci, prawda? Za usługi, za faktury, za zakupy na Allegro, za bilety w przedsprzedaży. „Płacenie przez Internet” zostało odczarowane dla zwykłego użytkownika. Jedynym wyjątkiem jest tu płacenie za treść produkowaną przez niezależnych autorów.</p>
<p>Na początku puszyłem się i głaskałem po główce myśląc, że użytkownik w polskiej sieci to po prostu skąpiec i drań. Ja natomiast jestem wspaniałym i szlachetnym wyjątkiem, który daje datki autorom komiksów, podcastów, kanałów na YouTube, blogerom, programistom piszącym otwarte i wolne oprogramowanie. Potem ruszyłem się po naszym podwórku i byłem zdziwiony jak niewielu autorów umieszcza guzik „Donate” na swojej stronie. Przez całą swoją karierę „mecenasa z Internetsów” miałem okazję okazać wdzięczność tylko dwóm osobom: <a href="http://snafu.evil.pl">Kai</a> i <a href="http://tomasz.topa.pl">Tomaszowi</a>. </p>
<p>Widzę tu pewne błędne koło: autorzy nie umieszczają guzika, nie ma w co klikać, autorzy nie słyszą o ludziach, którzy otrzymują datki od fanów, autorzy nie dodają guzika.</p>
<p>Może moja sytuacja jest niezwykła? Poza trzema serialami konsumuje prawie wyłącznie niszowe produkcje. Większość z nich powstaje w kraju Nowego Wielkiego Brata i ich autorzy nie mają problemu z wstawieniem guzika, ba, niektóre podcasty zaczynają się lub kończą listą darczyńców lub potrzeb, wskazaniem miejsca, gdzie można przekazać dolara.</p>
<p>Dan Carlin z podcastu „Hardcore History” (i „Common Sense”, ale ten jest o amerykańskiej polityce i za niego nie płacę choć słucham, ha) co odcinek kończy dżinglem „Buck a show”.<sup><a href="http://bronikowski.com/2024#footnote_0_2024" id="identifier_0_2024" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Uwielbiam HH dlatego też renegocjowałem z nim warunki i płacę dolara za godzinę. ;-) ">1</a></sup> </p>
<p>Słuchając tego nigdy nie czuję się tak, jakbym słuchał reklamy. Uważam, że między mną a nimi istnieje dwustronnie pozytywny układ. Ja konsumuję, oni produkują, mi zależy żeby produkowali, im żebym konsumował. </p>
<p>Dlatego zachęcam Was, autorzy i Was, czytający, słuchający i oglądający: wstawiajcie guziki i klikajcie. Możemy sobie pieprzyć pod nosem, jak to stare media powinny zmienić model, żeby nam było fajnie. Zamiast tego próbujmy wprowadzać chaos pozytywistycznie, pracą u podstaw. Odchowajmy na własnej piersi autorów, którzy będą wiedzieli, że jest widownia i jest miejsce na rozwój.</p>
<p>Jeszcze jedno słowo o pieniądzach. Zawsze chciałem to zrobić, ale nigdy nie było okazji. Kieruję to zwłaszcza do wszystkich zwisających z cyca otwartego oprogramowania. Wiecie, że dłubalibyśmy w Win32 API albo szturchali kijem jakiegoś AIX-a pokrytego warstwą kurzu, gdyby nie nieustająca praca ludzi, którzy piszą otwarte oprogramowanie. Nie każdy z nas ma tyle talentu, żeby oddać tyle samo środowisku, nie każdy ma czas. Każdy z Was może wrzucić piątaka do puszki. Powiedzmy raz na tydzień. Czyli wszyscy w dziale piątaka. Raz na kwartał ustalić drogą demokratyczną lub przez mordobicie (mordobicie nerdów może być ciekawe, ustawcie kamerę, sprzedawajcie dostęp i mamy perpetum mobile) jeden projekt, który otrzyma przelew. </p>
<p>Ostatnia dygresja: co z płatnością za treści produkowane przez studia i korporacje? Płaćcie, nie płaćcie: kompletnie mnie to nie rusza. Napiszę notkę o tym, jak etycznie jest płacić za odcinek serialu zaraz po tym, jak przestanę być traktowany jak niepotrzebny przybłęda z Polandii. Podcasterom moje dolary z PLN-ów nie śmierdzą.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2024" class="footnote">Uwielbiam HH dlatego też renegocjowałem z nim warunki i płacę dolara za godzinę. ;-) </li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2024/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poznań-Łódź, 22:10, Stacja kolejowa Poznań-Górczyn</title>
		<link>http://bronikowski.com/2017</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2017#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 02:41:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pan ma teraz relaks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2017</guid>
		<description><![CDATA[Autobus nie przyjechał po raz pierwszy. Kiedy nie przyjechał po raz trzeci dowództwo nad gromadą zziębniętych pasażerów, oczekujących na odjazd, przejęły dwie starsze panie. Szybka konsultacja z wnuczką, która „sprawdza w Internecie, kochane dziecko” i okazało się, że nasz pojazd utknął na autostradzie A2 i nie pojawi się przez następną godzinę. Może nawet przez trzy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Autobus nie przyjechał po raz pierwszy. Kiedy nie przyjechał po raz trzeci dowództwo nad gromadą zziębniętych pasażerów, oczekujących na odjazd, przejęły dwie starsze panie. Szybka konsultacja z wnuczką, która „sprawdza w Internecie, kochane dziecko” i okazało się, że nasz pojazd utknął na autostradzie A2 i nie pojawi się przez następną godzinę. Może nawet przez trzy. Panowie z zajezdni autobusowej, kiedy poprosiliśmy ich o wpuszczenie nas do pomieszczenia dla kierowców, kazali nam pospierdalać. </p>
<p>Wreszcie czyjś sokoli wzrok wypatrzył na horyzoncie światło niosące nadzieję, które wołało: cywilizacja, ciepło! Wysłaliśmy skauta. Skaut powrócił z dobrą nowiną: przyjmą nas czym chata bogata, a i kartą można płacić.</p>
<p>Rozgościliśmy się w małej stacji benzynowej Statoilu. Może dwadzieścia metrów kwadratowych, dwanaście osób, sprzedawca i sprzedawczyni do której nóżek padamy i dziękujemy. Żeby okazać naszą wdzięczność jęliśmy kupować produkty spożywcze. Zapijaliśmy się kawą z automatu i komplementowaliśmy jej smak i temperaturę. Wprost z plastikowego kubka w nasze serca sączyła się nadzieja. Gdzieś tam jest autobus, a my jesteśmy tu i przetrwamy. </p>
<p>Uderzyło mnie jedno. Nikt nie rzucał kurwami. Nikt nie tupał, nikt nie sarkał. Wszyscy uśmiechali się do siebie i witali radosnymi okrzykami najnowsze informacje od wnuczki z Internetem, która jakimś cudem zdobyła numer kierowcy i zdawała nam przez Generała Babcię raport o obecnej sytuacji. </p>
<p>Siedziałem więc w kucki zażerając się najdroższą kanapką z jajkiem (osiem nowych polskich złotych za kromkę chleba przekrojoną na pół) i przyglądałem się współwięźniom stacji benzynowej o łagodnym rygorze. Podróżowali między półkami i podziwiali. Jaki kolorowy konsumpcjonizm teraz mamy. Samych maślanek było sześć, różnych producentów, różne smaki. Światło igrało w butelkach piwa, a klimatyzacja cicho szumiała. Usłyszałem nagle jak jedna dziewczyna tłumaczy  drugiej, że żal ją ogarnia. Żal ją ogarnia bo mem z Chuckiem Testa się nie przyjął w naszym kraju. Rzuciłem jej ciepły uśmiech. My, obywatele Internetu, musimy się wspierać. </p>
<p>Autobus pojawił się zgodnie z ukazem wnuczki. 00:30. Jakimś cudem zabrakło w nim miejsc i musieliśmy się wymieszać z licealną wycieczką. Wycieczka była już lekko pijana, a mi trafiło się miejsce obok nastolatki z kruczoczarnymi włosami, która pierdziała monotonnie przez sen odbierając mi koncentrację tak potrzebną przy strzelaniu goli zespołem Newcastle United, którą to drużynę noszę w plecaku razem z konsolą do gier.</p>
<p>Reasumując: dwie godziny przy kawie z poznańskimi startupowcami kosztowało mnie dwanaście godzin „podróży”. Sześć w pociągu, który zwiedza świat, trzy w oczekiwaniu na autobus i trzy w autobusie wśród pijanych gimbusów.</p>
<p>Przynajmniej mam z tego dwie notki, tak?<sup><a href="http://bronikowski.com/2017#footnote_0_2017" id="identifier_0_2017" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Ta nie ma korekty. Wr&oacute;ciłem właśnie do domu, jest 3:30, piję piwo zakupione na stacji (wspomnienia!) i nie mam już siły na czytanie tego, co napisałem">1</a></sup></p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/12/IMG_0013.jpg" alt="" title="IMG_0013" width="600" height="450" class="aligncenter size-full wp-image-2018" /></center></p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2017" class="footnote">Ta nie ma korekty. Wróciłem właśnie do domu, jest 3:30, piję piwo zakupione na stacji (wspomnienia!) i nie mam już siły na czytanie tego, co napisałem</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2017/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klik: historia jednego kliknięcia</title>
		<link>http://bronikowski.com/2010</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2010#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 21:34:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2010</guid>
		<description><![CDATA[Położyłem się około pierwszej w nocy. Śpię zwykle w słuchawkach, a do snu tulą mnie książki audio. Tej nocy wybrałem The Pleasure of Finding Things Out. The Best Short Works of Richard P. Feynmann. Po godzinie słuchania nie mogłem usnąć i rozpierała mnie energia. Tworzyć, poznawać, hakować, psuć, dyskutować. Wygrzebałem się z łóżka i polazłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Położyłem się około pierwszej w nocy. Śpię zwykle w słuchawkach, a do snu tulą mnie książki audio. Tej nocy wybrałem <em>The Pleasure of Finding Things Out. The Best Short Works of Richard P. Feynmann</em>. Po godzinie słuchania nie mogłem usnąć i rozpierała mnie energia. Tworzyć, poznawać, hakować, psuć, dyskutować. Wygrzebałem się z łóżka i polazłem do mojego kąta w kuchni w którym pracuję.</p>
<p>Przekartkowałem notatnik w poszukiwaniu tematów odkładanych „od zawsze” i tak wpadłem na projekt serii artykułów o komputerach i sieci. W założeniu miały być kierowane do mitycznego Zwykłego Użytkownika i tłumaczyć w przystępny sposób te wszystkie niuanse technologii. </p>
<p>Wyplułem z siebie pięć stron i straciłem wizję. Wizji już nie odnalazłem, tekst podsyłałem różnym osobom. Zdania były podzielone. Przepuściłem tekst przez oczy i palce <a href="http://szprotestuje.wordpress.com/">Szproty</a>, a później <a href="http://snafu.evil.pl">Kaji</a>. Nic się nie kleiło. </p>
<p>Dziś postanowiłem, że puszczę <em>as-is</em> bo nie ma nic gorszego jak wpaść w pętlę cyzelowania tekstu, który nie ma szczególnej wartości i jest raczej próbą zmierzenia się z tematem.</p>
<p>Tekst opowiada o historii jednego kliknięcia i jak wspominałem wcześniej jest skierowany do osób, które używają Internetu, ale nie znają go od zaplecza. Tak mi się przynajmniej wydaje. W moim gronie znajomych naprawdę ciężko trafić na taki egzemplarz. Dlatego też obarczę Was zadaniem: jeżeli uda się Wam zmusić kogoś do przeczytania tego tekstu to będę bardzo wdzięczny za wszystkie opinie i komentarze.</p>
<h3>Klik: historia jednego kliknięcia</h3>
<ul>
<li><a href="http://bronikowski.com/klik/">Klik (HTML)</a></li>
<li><a href="http://bronikowski.com/klik/a5-klik.pdf">Klik (A5/PDF)</a><sup><a href="http://bronikowski.com/2010#footnote_0_2010" id="identifier_0_2010" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Wersja PDF/A5 została przygotowana dla użytkownik&oacute;w tablet&oacute;w i czytnik&oacute;w. Tak mi się wydaje. Możliwe, że się mylę.">1</a></sup>
</li>
<li><a href="http://bronikowski.com/klik/a4-klik.pdf">Klik (A4/PDF)</a></li>
</ul>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2010" class="footnote">Wersja PDF/A5 została przygotowana dla użytkowników tabletów i czytników. Tak mi się wydaje. Możliwe, że się mylę.</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2010/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co w skrzynce piszczy (wersja rysunkowa)</title>
		<link>http://bronikowski.com/2001</link>
		<comments>http://bronikowski.com/2001#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Nov 2011 11:07:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=2001</guid>
		<description><![CDATA[Zwykle nie odnoszę się do starych notek1. Tym razem zrobię wyjątek. W komentarzach do Co w skrzynce piszczy Eli narzekał, że brakuje wykresów. Zgodziłem się z tą opinią i prosiłem o łaskę. Czasu było mało, a materiał ludzki zmęczony. Na szczęście Eli wykazał się duchem społecznika i po tym jak otrzymał ode mnie dane wejściowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zwykle nie odnoszę się do starych notek<sup><a href="http://bronikowski.com/2001#footnote_0_2001" id="identifier_0_2001" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="nie prowadzę serwisu internetsowego, kt&oacute;ry linkuje sam do siebie przy każdej możliwej okazji">1</a></sup>. Tym razem zrobię wyjątek. W komentarzach do <a href="http://bronikowski.com/1988">Co w skrzynce piszczy</a> <a href="http://eliwurman.wordpress.com/">Eli</a> narzekał, że brakuje wykresów. Zgodziłem się z tą opinią i prosiłem o łaskę. Czasu było mało, a materiał ludzki zmęczony.<br />
<span id="more-2001"></span><br />
Na szczęście <a href="http://eliwurman.wordpress.com/">Eli</a> wykazał się duchem społecznika i po tym jak otrzymał ode mnie dane wejściowe wykonał wykresy, które tu teraz umieszczam.</p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/by_date.png" alt="" title="by_date" width="591" height="412" class="aligncenter size-full wp-image-2002" /></center></p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/by_hour1.png" alt="" title="by_hour1" width="737" height="342" class="aligncenter size-full wp-image-2003" /></center></p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/by_hour2.png" alt="" title="by_hour2" width="371" height="332" class="aligncenter size-full wp-image-2004" /></center></p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/by_kurwa.png" alt="" title="by_kurwa" width="528" height="345" class="aligncenter size-full wp-image-2005" /></center></p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/by_weekday.png" alt="" title="by_weekday" width="429" height="287" class="aligncenter size-full wp-image-2006" /></center></p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_2001" class="footnote">nie prowadzę serwisu internetsowego, który linkuje sam do siebie przy każdej możliwej okazji</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/2001/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co w skrzynce piszczy</title>
		<link>http://bronikowski.com/1988</link>
		<comments>http://bronikowski.com/1988#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 22:14:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=1988</guid>
		<description><![CDATA[W czasie deszczu dzieci się nudzą. W czasie przegrywania baz danych nudzą się wszelkiej maści nerdy i giki. Rozpierałem się dziś na fotelu patrząc na pasek podstępu1 klienta SFTP i zastanawiałem się co też porobić. Mam jeden tekst do ukończenia, ale zdecydowanie brakowało mi wizji żeby się nim zająć. Zalogowałem się więc do domu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W czasie deszczu dzieci się nudzą. W czasie przegrywania baz danych nudzą się wszelkiej maści nerdy i giki. Rozpierałem się dziś na fotelu patrząc na pasek podstępu<sup><a href="http://bronikowski.com/1988#footnote_0_1988" id="identifier_0_1988" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="tak, podstępu">1</a></sup> klienta SFTP i zastanawiałem się co też porobić.</p>
<p>Mam jeden tekst do ukończenia, ale zdecydowanie brakowało mi wizji żeby się nim zająć. Zalogowałem się więc do domu i rozpocząłem żmudny proces sprzątania po różnych projektach. Znalazłem nieskończony skrypt do programu getmail, który miał robić mi kopię konta pocztowego. Poczta to jedyna rzecz, której nie archiwizuję w trybie paranoicznym. Po skończeniu zapiąłem go do Crontaba i rzuciłem okiem na pasek podstępu. Nadal pokazywał „maraton Lord of The Rings”. </p>
<p>W tym czasie dojechało do mnie archiwum poczty. Prawie cztery giga w jednym pliku. I wtedy uderzyła mnie myśl: jakie to niezmiernie ciekawe, ile ja dostaję e-maili w ogóle? I kiedy? Kto do mnie pisze?</p>
<p>Otworzyłem sobie nowy tab i <a href="https://bitbucket.org/bronikowski/mail-stats">napisałem krótki hack</a>, który wciąga <code>FROM</code>, <code>SUBJECT</code> i <code>DATE</code> z mboksa do bazy danych. Oto co ustaliłem.</p>
<p>Najwięcej, bo aż 2543 e-maili przewinęło się przez moją skrzynkę w czerwcu, 2010. Średnio, od 2007, otrzymuję 694 e-maile miesięcznie. Aby zrozumieć skalę, w której tracę czas na pocztę podam ilość e-maili, które dostałem w pierwszych i ostatnich trzech miesiącach używania skrzynki. Jest to odpowiednio: 14, 45 i 76 do 1023, 807 i 1017.</p>
<p>Największych okupantów mojej skrzynki mogłem przewidzieć bez problemu. Zdecydowanym zwycięzcą jest moja dziewczyna, która w dwa lata wysłała mi prawie trzy tysiące e-maili, dalej peleton składa się z bliskich: <a href="http://offtza.pl">Bartosza</a> (1538), <a href="http://piotrpotera.com">Piotra</a> (1257), <a href="http://piotrklimek.com">Piotra</a> (795), <a href="http://eri.blox.pl">Eri</a> (695), <a href="http://efunzine.com">Metalurga</a> (517) i <a href="http://sodar.pl">Adama</a> (450). </p>
<p>Jeżeli chodzi o rozkład w dniach tygodnia, to nie mam dla siebie dobrych wiadomości. Najmniej e-maili otrzymuję w niedzielę (3584), najwięcej w poniedziałki, wtorki, środy i czwartki (około 6500), piątek jest spokojniejszy i nabił tylko 4296 e-maili.</p>
<p>Najwięcej e-maili otrzymuję między 12 a 14. Wyszło średnio 3131. Na szarym końcu znajduje się druga nad ranem (372), piąta (346) i trzecia (294).</p>
<p>Najważniejsza statystyka: liczba „kurw” w temacie. Palmę pierwszeństwa zdobywa styczeń i luty 2009 z 44 e-mailami.<sup><a href="http://bronikowski.com/1988#footnote_1_1988" id="identifier_1_1988" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Arti, Ty wiesz, co to za projekt, prawda?">2</a></sup> Co ciekawe nie użyłem wulgaryzmu aż do lutego, 2009. Wyszukanie pod kątem słów pozytywnych, takich jak „sukces” nigdy nie przekroczyło dziesięciu (sam „sukces” zarejestrował dwa). Ciemność i nienawiść. </p>
<p>Oczywiście te dane nie trzymają żadnego rygoru, <a href="https://bitbucket.org/bronikowski/mail-stats/src/1884623c2a45/stats.sql">zapytania</a> nie uwzględniają ludzi piszących z różnych kont. Nobla za to nie dostanę. Niemniej był to ciekawy eksperyment. W niektórych przypadkach mogę od razu powiedzieć co się działo w danym miesiącu tylko po liczbie e-maili od danej osoby, albo godzinach, w których je otrzymywałem.</p>
<p>Taka cyfrowa archeologia dla biedagików. Zbadałbym firmową skrzynkę, ale bardzo się boję.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_1988" class="footnote">tak, podstępu</li><li id="footnote_1_1988" class="footnote">Arti, Ty wiesz, co to za projekt, prawda?</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/1988/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie wszystek init 0</title>
		<link>http://bronikowski.com/1977</link>
		<comments>http://bronikowski.com/1977#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Nov 2011 00:59:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisanina]]></category>
		<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=1977</guid>
		<description><![CDATA[Śmierć jest faktem. Biologia jest nieubłagana i nikt z nas nie uniknie tego stanu. Są jednak ludzie, którzy pokonują czas dzięki swojej pracy. Nie ma dnia, w którym nie czytałbym autorów lub nie słuchał muzyków, którzy dawno temu zamienili się w pokarm dla robali. Ich dzieła dają im pewien typ nieśmiertelności – nieśmiertelność read-only. Nadal [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Śmierć jest faktem. Biologia jest nieubłagana i nikt z nas nie uniknie tego stanu. Są jednak ludzie, którzy pokonują czas dzięki swojej pracy. Nie ma dnia, w którym nie czytałbym autorów lub nie słuchał muzyków, którzy dawno temu zamienili się w pokarm dla robali. Ich dzieła dają im pewien typ nieśmiertelności – <em>nieśmiertelność read-only</em>. Nadal możemy obcować z ich myślami, choć oni sami są niedostępni. Mi nie robi to specjalnie różnicy. Nie sądzę, żebym pijał herbatki z Asimovem lub coś mocniejszego z Ernestem. Z mojego punktu widzenia przeszli na emeryturę, ale gdy dyskutuję o nich i ich pracy, to mam tendencje do mówienia w czasie teraźniejszym. On świetnie pisze, Ona świetnie śpiewa.</p>
<p>Doskonali hydraulicy, ukochane przedszkolanki i hutnicy nie mają tyle szczęścia. Ich nieśmiertelność read-only jest nieczytelna dla ludzi, którzy nie byli im bliscy.</p>
<p>Rozważmy ostatnie czterdzieści lat. Czas jest ku temu dobry, bo właśnie obchodzimy urodziny mikroprocesora <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Intel_4004">Intel 4004</a>. W świecie technologii czas płynie zdecydowanie szybciej. Maszyny zrodzone w tej rzeczywistości muszą sobie radzić nie tylko z zębem czasu, który nadgryza ich fizyczną budowę, ale i z zamachami nowych technologii, które po spartańsku rozprawiają się z tymi komputerami, które nie mogą dotrzymać im kroku.</p>
<p>Wszystkie te serwery, te urządzenia sieciowe spinane kablem koncentrycznym, przodownicy i bohaterowie lat zeszłych, mikroprocesorowi hydraulicy i sprzątaczki, umierają zupełnie bez protestu. Czuję się z tym po dwakroć okropnie. Raz, że odchodzą, dwa, że się czuję z tym okropnie. Jest coś nienormalnego w odczuwaniu smutku z tego powodu. Nikt nie płacze po pralce ВЯТКА, nikt nie załamuje rąk nad telewizorem Unitry.</p>
<p>W popkulturze istnieje pewna klisza. O starym Bohaterze, odrzuconym przez świat, zepchniętym na margines świadomości, który stara się pokazać wszystkim, że nadal jest, nadal potrafi. Staje więc do nierównej walki z młodszym przeciwnikiem, by wyrwać dla siebie ostatnie strzępy godności.</p>
<p>Mam w pokoju stary serwer IBM-a. Jest ciężki, głośny i niewydajny. Kupiłem go sześć lat temu na Allegro za kilkaset złotych. To była miłość od pierwszego wejrzenia. I nie ma racjonalnego wyjaśnienia, dlaczego używam go nadal zamiast zastąpić go jakąś fantastyczną płytką z ARM-em. Nie zmienia to faktu, że karmię go i ubóstwiam. Dostał trochę pamięci, kartę WiFi żebym mógł go sobie przestawiać po mieszkaniu, kartę SATA, a ostatnio<sup><a href="http://bronikowski.com/1977#footnote_0_1977" id="identifier_0_1977" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="po tym jak XBOX-a trafił piorun i nie może już robić za odtwarzacz wideo">1</a></sup> kartę z wyjściem telewizyjnym. Jakość jest okropna, karta nie ma obsługi w X.org więc co odtworzenie filmu muszę w głowie liczyć ratio, tak aby <code>framebuffer</code> umiał wyświetlić plik na prawie-całym-ekranie. Nie ma opcji żeby procesor mógł odkodować h.264.</p>
<p>Nikt normalny nie wytrzymałby takiej mordęgi.</p>
<p>Ktoś musi dać szansę bohaterowi na odzyskanie godności. Kto inny jak nie najbliższa rodzina? Bo wy, wszystkie giki i nerdy, wy, łażący po zakamarkach Internetsów rozumiecie, że komputer to trochę więcej niż suma części.</p>
<p>Kiedy rodzice kupili przyjacielowi pierwszy komputer byłem świadkiem sytuacji, w której jego ojciec zakończył sesję pisząc na klawiaturze „DOBRANOC KOMPUTERKU”. Strasznie się wtedy śmiałem. Dziś odpalając <code>sudo /sbin/pm-hibernate</code> czekam, aż dyski w <abbr title=" Redundant Array of Independent Disks">RAID</abbr>-zie zaparkują, a wiatraki staną. To dziwnie uspakajające uczucie.</p>
<p>Dobra robota. Wyśpij się. Jutro kolejny dzień pracy.</p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/1792_ba5d.jpeg" alt="" title="1792_ba5d" width="640" height="480" class="aligncenter size-full wp-image-1982" /><br /><small>Weteran walk odstawiony na śmietnik historii. Katalizator tej blagnotki</small></center></p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_1977" class="footnote">po tym jak XBOX-a trafił piorun i nie może już robić za odtwarzacz wideo</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/1977/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VirtualBox bez głowy</title>
		<link>http://bronikowski.com/1968</link>
		<comments>http://bronikowski.com/1968#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 07:40:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[µGeek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=1968</guid>
		<description><![CDATA[Czym skorupka za młodu nasiąknie (sprawdzić, czy nie piwo) Pewnego razu urwał mi się pasek u torby. Grawitacja zabrała się żwawo do roboty i zamieniła energię potencjalną znajdującego się tam laptopa i czterech piw w scenkę rodzajową, w której to scence siedzę na schodach i wylewam alkohol z obudowy laptopa. Na szczęście znalazł się młody [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Czym skorupka za młodu nasiąknie (sprawdzić, czy nie piwo)</h3>
<p>Pewnego razu urwał mi się pasek u torby. Grawitacja zabrała się żwawo do roboty i zamieniła energię potencjalną znajdującego się tam laptopa i czterech piw w scenkę rodzajową, w której to scence siedzę na schodach i wylewam alkohol z obudowy laptopa.</p>
<p>Na szczęście znalazł się młody i odważny bohater z lutownicą, który za niewielką opłatą ożywił mój doszczętnie zalany komputer.<sup><a href="http://bronikowski.com/1968#footnote_0_1968" id="identifier_0_1968" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Służę adresem i telefonem. Naprawia tylko lokalnie, w Łodzi">1</a></sup></p>
<p>Niestety, dysk zaczął wykazywać oznaki zbliżającej się śmierci i nie pozostawało mi nic innego jak przeinstalować system. Musicie wiedzieć, że mój system przypomina zwykle plac budowy. Takiej budowy, która nigdy się nie kończy. Kolejny dzień, kolejny wykop, rusztowanie, skrypt, skompilowany program do ~/bin/, kolejny hack i udziwnienie. Nie będąc w stanie ogarnąć całego tego majdanu i mając na głowie terminy, postanowiłem iść na łatwiznę i zainstalowałem Windows 7 w nadziei, że jak tylko skończy się szalony pęd w pracy, to sobie na spokojnie zrobię ewaluację dystrybucji i wrócę na łono pryszczerstwa.</p>
<p>Praca nie odpuszczała i szybko okazało się, że „Emil kannot into Windows”. I to nie jest wada tego systemu, tylko lata nawyków i dziesiątki narzędzi, bez których jestem bezbronny i zagubiony. Większość czasu spędzałem z odpalonym PuTTY, który zakrywał cały ekran. W sumie nie ma problemu, prawda? Pewnego dnia okazało się, że nie mogę się dobić do serwera w domu. Trzy godziny później, brodząc po kolana w aplikacjach, które podobno robią za interface do Gita i dziesięciu tabach w przeglądarce powstałych w wyniku intensywnego googlania „python django windows wtf help pls” umyśliłem, że zrobię to trochę inaczej.</p>
<h3>VirtualBox</h3>
<p>Wszyscy wiecie czym jest <a href="http://virtualbox.org">VirtualBox</a>? Dobrze.</p>
<p>Zbudowałem więc wirtualną maszynę z Debianem i zainstalowałem te wszystkie rzeczy, które są dla mnie jak tlen. Cenię sobie jednak estetykę i męczyło mnie odpalanie wirtualki przez główne okno programu. Na szczęście paczka z VB dla Windowsa zawiera te same oprogramowanie, co pakiety dla Linuksa, mamy więc dostęp do programów pomocniczych, które potrafią zarządzać i uruchamiać instancje z linii poleceń, bez tego całego UI.</p>
<p>Oto prosty przepis na „Linuksa z ikony, w tle i w ogóle”.</p>
<p>Wpierw utworzymy niezmiernie skomplikowany skrypt odpalający maszynę w tle:</p>
<pre>
cd "C:\Program Files\Oracle\VirtualBox"
VBoxHeadless --startvm Debian
</pre>
<p>„Debian” to oczywiście nazwa zdefiniowana w VB. System ma przypisane dwie karty sieciowe, eth i eth1. Jest to szybkie i bezpieczne rozwiązanie dla ludzi, którzy chcą żeby ich wirtualna maszyna widziała Internet, ale chcieliby też móc używać lokalnych usług zainstalowanych tamże. Kartę <code>eth0</code> ustawiłem w konfiguracji jako <abbr title="Network address translation">NAT</abbr>, a <code>eth1</code> jako host-only. Ta druga wymaga doinstalowania sterowników do wirtualnych kart sieciowych, które przychodzą w paczce. W samym systemie <code>eth0</code> jest ustawione na <abbr title="Dynamic Host Configuration Protocol">DHCP</abbr>, co zapewnia dostęp do sieci globalnej, a eth1 dostaje standardowe 192.168.56.2 (domyślnie w systemie wirtualna karta ma adres 192.168.56.1, jeżeli powoduje to jakiś konflikt, to musisz normalnie zmienić jej konfigurację w panelu, a potem zmienić ustawienia w systemie). Po odpaleniu tego koszmaru, który nazywa się stosownie blargh.bat, system powinien stanąć na nogi, a Wy powinniście móc się zalogować via SSH. Teraz tylko poustawiać bindowanie do odpowiednich kart sieciowych dla serwerów i już możecie się rozkoszować najtańszym i najmniej wymagającym zestawem majsterkowicza „Twój pierwszy Linuks”.</p>
<p><center><img src="http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/11/debian.png" alt="" title="debian" width="600" height="352" class="aligncenter size-full wp-image-1969" /></center></p>
<h3>DOS znaczy dwa. Siadaj, dwója.</h3>
<p>Teraz zwrócę się do ludzi mówiących w DOS/Windows. Wiem, że istnieje komenda start. Powinna być odpowiednikiem <code>&#038;</code> w systemach *NIX-owych i pozwolić mi pozbyć się też tego paskudnego okienka. Niestety, żadne czary i magia nie zadziałały. W PowerShell istnieje start-process, ale nie będę przecież instalował dla jednego skryptu. Jeżeli znacie rozwiązanie tego nurtującego mnie problemu, to proszę o zostawienie komentarza. Dziękuję.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_1968" class="footnote">Służę adresem i telefonem. Naprawia tylko lokalnie, w Łodzi</li></ol>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/1968/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chwilowa nieśmiertelność</title>
		<link>http://bronikowski.com/1964</link>
		<comments>http://bronikowski.com/1964#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 08:56:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Oppeln-Bronikowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pisanina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bronikowski.com/?p=1964</guid>
		<description><![CDATA[Była pierwszą osobą, którą zakwalifikowałem do kategorii osób „zabawnie szalonych”. Dziś myślę o niej inaczej, ale z perspektywy czasu wszystko zmienia sens, a słowa, których się nauczyłem, pozwalają mi lepiej przyporządkować ją do odpowiedniej kategorii w galerii ludzkich charakterów. Przedstawiono mi ją jako moją ciocię stryjną. Nigdy wcześniej nie widziałem jej na oczy. Była stara, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Była pierwszą osobą, którą zakwalifikowałem do kategorii osób „zabawnie szalonych”. Dziś myślę o niej inaczej, ale z perspektywy czasu wszystko zmienia sens, a słowa, których się nauczyłem, pozwalają mi lepiej przyporządkować ją do odpowiedniej kategorii w galerii ludzkich charakterów.</p>
<p>Przedstawiono mi ją jako moją ciocię stryjną. Nigdy wcześniej nie widziałem jej na oczy. Była stara, miała kapelusz z ozdobnikami przypominający mi abażur lampy, białe aksamitne rękawiczki, które zżółkły od tytoniu i lat. Mówiła z zabawną manierą kogoś, kto zna świat wyższych sfer wyłącznie z tanich czytadeł dla pań, emulując zachowania nieudolnie, ale z wielkim entuzjazmem, który w odpowiednim oświetleniu, a już z pewnością w oczach trzynastolatka, uchodził za kulturę, której nie celebrowało się w moim domu.</p>
<p>A kiedy piła wódkę&#8230; No, kiedy piła wódkę, piła ją z rozmachem. Zanim wypiła alkohol, waliła w stół ręką, po czym unosiła kieliszek na wysokość oczu i zataczając nim niewielkie koła wydawała z siebie przeciągłe „Aaaaaaaaaaaaaa!”, które mogło trwać minutę, choć dla współbiesiadników, którzy nie chcieli urazić wodzireja i wypić przed tym błogosławieństwem, mogło to trwać i godzinę. To był spektakl i swoiste nabożeństwo, którego była kapłanem i głównym aktorem.</p>
<p>Gdy pojawiała się w naszym domu przynosiła mi i mojej siostrze podarki, tuliła nas swoim przesiąkniętym smrodem naftaliny uściskiem i całowała w czoło. Podarkami była zwykle przeterminowana czekolada, cukierki rozpływające się od gorąca, czy porwana skądś książka, której tematyka mogła obejmować szerokie spektrum, którego dolną granicą jest ekonomiczna teoria komunizmu, a górną zeszłoroczny program teatru.</p>
<p>Odwiedziliśmy ją w domu kilka razy. Za każdym razem słuchaliśmy historii o tym, komu w młodości odmówiła ręki, a nie były to zwykłe chłystki: książęta, baronowie, majętni kamienicznicy i inni ludzie postawni i możni. Podczas każdej historii wyciągała pliki listów przepasanych kokardkami i pokazywała nam korespondencję prowadzoną na tę okoliczność. Były to listy zapisane piękną kursywą, na gładkim papierze, ozdobione okazyjnym kleksem. Mogłyby robić za rekwizyt w filmie. Jeżeli widzisz scenę z kimś, kto macza gęsie pióro w kałamarzu i po chwili namysłu skrobie po kartce, to spodziewasz się właśnie takiego listu.</p>
<p>Nie spotkałem cioci stryjnej przez dziesięć ostatnich lat jej życia. Bardzo młodzi ludzie nie znoszą dobrze przebywania z osobą, której demencja kompletnie zniszczyła świadomość. Docierały do mnie tylko szczątki informacji. Że się zgubiła, że wyszła nago z domu, ubezwłasnowolnienie. Nie pamiętam, czy byłem na pogrzebie. Nie wiem nawet, czemu o tym piszę. To była zupełnie nieznana mi osoba, której tajemnice szeptane są gdzieś w rodzinie. Że nie była siostrą, a matką, że urodziła się pod koniec dziewiętnastego wieku i umierała jako stulatka. Kiedy obudziłem się dziś w środku nocy i wstałem, żeby napić się wody, po drodze do kuchni zacząłem rozmyślać o tym, jak wielu z nas stanie się karmą dla robactwa i nie dosięgnie nieśmiertelności, która powstaje w umysłach osób żyjących, którzy będą o tobie mówić i pisać. Zaraz po tej myśli pojawił mi się w głowie obraz cioci stryjnej i poczułem nagłą potrzebę ofiarowania jej chwili nieśmiertelności.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bronikowski.com/1964/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

